Krzywym Okiem Michała Stankiewicza

Autor

Michał Stankiewicz

Stacja TTV (grupa TVN) dokonała przełomu w dziennikarstwie, bo przeprowadziła rozmowę z... Andrzejem Lepperem. Prowadzący program Roman Czejarek skontaktował się na wizji z nieżyjącym szefem Samoobrony za pośrednictwem rosyjskiego medium. Rzekomy Lepper opowiadał o swojej samobójczej śmierci oraz czarnej aktówce pozostawionej w biurze. Czekamy teraz na połączenia Czejarka z kimś bliskim z jego własnej rodziny. Pewnie będzie równie fajnie.

Latem na polskie tory wjedzie włoski superpociąg Pendolino. Szybka kolej ma kursować na trasie Gdańsk – Warszawa – Kraków. W kolejnym etapie ma też jechać na wschód do Rzeszowa i na zachód do Wrocławia. Szczecina nie ma w planach. W PKP zdają sobie jednak sprawę, że jakość połączenia szczecińskiego należy do najgorszych w kraju. Nie dość, że podróż wszędzie trwa najdłużej to jeszcze tabor jest najgorszy. Dlatego też PKP rozpoczęła remont 68 wagonów, które w tym roku trafią na trasę TLK Szczecin – Poznań – Wrocław – Katowice - Przemyśl. Ma być w nich klimatyzacja, gniazdka elektryczne i stojaki na rowery. Przy okazji wzięto się za zmianę toalet. Zgodnie z wielkim planem modernizacyjnym PKP żadna kupa z żadnego wagonu ma nie spaść już na tory. To nie koniec fantastycznych wieści. Jest szansa, że za rok lub dwa skapnie nam coś po Gdańsku, Krakowie czy Wrocławiu. Gdy do tych miast zacznie dojeżdżać Pendolino do podziału będzie wycofany w zamian tabor. Dziękujemy ci PKP!

Maria Ilnicka Mądry, dyrektor szpitala klinicznego przy Unii Lubelskiej była członkiem komisji kontrolującej warszawskie Centrum Zdrowia Dziecka. Najsłynniejszy polski szpital jest zadłużony na ponad 240 mln zł. Stąd Ministerstwo Zdrowia skierowało tam kontrolę. Ogłoszony przez komisję raport nie pozostawił suchej nitki na zarządzających szpitalem ujawniając długą listę patologii. Co ciekawe wiele wycinków działalności centrum porównano m.in. ze szpitalem kierowanym przez Ilnicką – Mądry. Czyli nasza placówka wystąpiła tutaj jako ta wzorcowa.

Minister transportu Sławomir Nowak wizytował budowę gazoportu w Świnoujściu. W trakcie pobytu dokonał nieoficjalnego otwarcia nowego falochronu. Jak podał Głos Szczeciński minister przy okazji wyznał: „Mi, jako pomorzaninowi jest ta budowa szczególnie bliska“. Nie wiadomo czy chodziło o odległość do falochronu w tym momencie czy też o związek emocjonalny ministra z zaporą. Sławomir Nowak wspomniał też o drodze S6 mającej połączyć Trójmiasto i Szczecin. Oświadczył, że jej powstanie to jego cel i będzie się starać. O swoich staraniach mówił też obecny wiceminister Stanisław Gawłowski, informując, że nawet premier Donald Tusk też chce tej drogi. Chcą jej wszyscy. Jesienią ma się wyjaśnić ile z tych starań wyjdzie. 

Minister Sławomir Nowak pojawił się też w Szczecinie, gdzie wziął udział w balandze Baltic Heering Meeting, która odbyła się w halach MTS-u. To coroczna zabawa przedstawicieli firm gospodarki morskiej. W czerwcu branża będzie się bawić przy okazji zaplanowanego w Szczecinie wielkiego Kongresu Morskiego. Takich imprez może nam pozazdrościć z pewnością Trójmiasto. A my im tylko niższych podatków w portach.

W Warszawie defilował Marsz Szmat. Miał to być protest przeciwko stygmatyzacji ofiar gwałtów oraz walka z poglądem, że zachowanie lub ubiór ofiary gwałtu usprawiedliwia jego sprawcę. Tymczasem ze słusznej idei zrobiła się zabawa. Gdy okazało się, że w marszu szły gołe panie i panowie - w niewybredny sposób skrytykowała ich sławna posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. Przy okazji nazwała ich szmatami. Określenie uczestniczek Marszu szmat szmatami oburzyło wówczas Ewę Kopacz (PO). Potem do zabawy włączyła się posłanka Elżbieta Radziszewska (PO), która z kolei słowa Pawłowskiej określiła jako kpinę z ofiar gwałtów. Nie wiemy na ile słowne rozrywki pań pomogły potencjalnym ofiarom. Jedno jest za to pewne: to był kolejny udany show na antenie TVN 24. 

Marsz szmat odniósł jednak jakiś poważniejszy skutek. Wniósł nową wiedzę naukową. Wg uczestniczek marszu i ich sloganów – ubiór i zachowanie kobiety nie ma żadnego związku z tym czy ma ochotę lub nie na seks. A to oznacza, że jeżeli przykładowo kobieta ubrana jest w krótką sukienkę z dużym dekoltem, mocny makijaż z czerwoną szminką, a gdy podczas imprezy siądzie komuś na kolanach czyniąc szereg intymnych gestów – to... nic nie oznacza. Ba, nawet jak się rozbierze do naga – jak zrobiły to uczestniczki marszu - to też nic nie oznacza. To tylko znak, że jest... gorąco. I bynajmniej – nie chodzi nam o kwestionowanie win gwałcicieli. Tylko zawsze myśleliśmy, że istnieje coś takiego jak mowa ciała. A tutaj taka niespodzianka! Koleżanki z „genetics“ byłyby zachwycone. Na szczęście są też te z „archeo“.

Prestiż magazyn szczeciński
3( 61)
Czerwiec'13
gajda