Kultowe ABCadło

Chyba nie ma w Szczecinie rozgłośni, która wzbudzałaby tak wiele emocji. Radio ABC kształtowało gusty muzyczne, brało udział w koncertach i imprezach, kibicowało obyczajowej rewolucji Szczecina. Mija właśnie 20 lat od jego powstania

Autor

Daniel żródlewski

galeria

Dzisiaj coraz częściej słychać określenie, że to radio kultowe. 

ABC było pierwszym radiem, całkowicie wolnym od polityki. Nie byliśmy ani "czarni" ani "czerwoni". Nie nadawaliśmy też według narzuconego formatu – wyjaśnia Małgorzata Olejniczak, organizatorka obchodów. - Początek lat 90. to czasy kiedy rodziła się wolność. To było słychać w audycjach. Nie oddzielaliśmy się barierą od słuchaczy, drzwi radia były zawsze otwarte. Ludzie dosłownie wchodzili i wychodzili. Być może na taki stan rzeczy miało wpływ to, że nie było wtedy internetu i telefonów komórkowych. Na pewno chodziło o atmosferę, która panowała w czasie tworzenia audycji  i o muzykę nadawaną przez fantastycznych DJ’ów.

ABC narodziło się 13 czerwca 1993 roku. Tego dnia na antenie pierwsze słowa wypowiedział Robert Nowak. W Szczecinie rozpoczynała się era klubbingu, powstawały nowe lokale i nowe imprezownie. Z jednej strony tryumfuy święciła nowa odmiana rocka - grunge i szczecińska gwiazda Hey, z drugiej barwne imprezy techno i house. Radio ABC samo mające młodą załogę doskonale wpasowało się w klimat młodego pokolenia. M.in. dlatego, że aktywnie uczestniczyło w imprezach, bawiło się ze słuchaczami, słowem kibicowało obyczajowej rewolucji. 

- Doskonale wpisaliśmy się w ducha czasów – ocenia Artur „Tatinek“ Szyszkowski, jeden z głównych „głosów“ ABC. -  MTV była wtedy stacją muzyczną z prawdziwego zdarzenia, na której hulały takie programy jak legendarne „120 Minutes“, świat usłyszał o Nirvanie, a radio to nie była puszka z komputerem i dwiema osobami. ABC po radiu AS była pierwszą prywatną stacją, która wyszła do ludzi. Tworzyło ją kilkadziesiąt osób, większość z nich to pasjonaci. Audycje były tworzone na żywo, łącznie z nocymi wydaniami. Wkładalismy w to serce, a słuchacz był najważniejszy. Kiedy na początku tego stulecia reaktywowaliśmy ABC, to tylko dlatego, że brakowało nam tej energii, tego szaleństwa i umówmy się - bardzo dobrej muzyki – ocenia popularny „Tatinek“.

Stacja nadawała na częstotliwości 98,4 FM. Trzykrotnie zmieniała siedzibę. Pierwsza była przy ul. Mazowieckiej, kolejna Małopolskiej, a ostatnia przy Bogusława. Niestety nie wytrzymała zmian na rynku radiowym dokonywanym przez wielkie koncerny medialne. W 2005 roku została wykupiona przez RMF Maxx.

W rytmie miasta

To jemu przypadł zaszczyt, ale i odpowiedzialność wypowiedzenia pierwszych słów na antenie Radia ABC. Był 13 czerwca 1993 roku. Potem przez kolejne 12 lat, do zamknięcia był głównym głosem stacji, a dzisiaj jej legendą. Robert „Siwy“ Nowak, obecnie dziennikarz Dublin City FM.

Co dziś znaczy dla Ciebie ABC?

Wszystko! (śmiech)

A szerzej?

ABC to dla mnie lata najlepszych działań - zarówno jako DJ-a,  prowadzącego, dziennikarza i wreszcie jako szefa muzycznego. To ostatnie napawa mnie dumą, bo przez całe lata mej pracy w radiu, chciałem być tym, który odpowiada za muzykę na antenie.

I udało się. ABC ceniło się za muzykę albo inaczej - za ludzi kochających muzykę. Od początku było czymś więcej niż komercyjną stacją radiową - to był raczej kochany od pierwszego usłyszenia przyczółek pozytywnych wibracji. Ale jak je określić? 

Myślę, że kiedy szefowałem muzycznie, rozgłośnia miała swoją siłę przebicia dzięki DJ-om, którzy współtworzyli program radia. Owszem, w ciągu dnia muzyka na antenie była wypadkową naszych wspólnych zainteresowań. Nazywaliśmy to „Rytm Miasta”. To był rytm miasta, które otwarte jest na nowinki dźwiękowe, jednocześnie doskonale zna swoje korzenie. Nieprzypadkowo wieczorami pojawiali się DJ-e, którzy swoją renomę osiągali grając w klubach - ich audycje autorskie to takie właśnie klubowe granie z domieszką informacji i historii danych klimatów muzycznych. Gęsto i często wrzeszczałem na niektórych, by zmobilizowali się „słownie” do programu (śmiech), ale z drugiej strony miałem też świadomość, że ich siła tkwi zupełnie gdzie indziej. Bo siłą tego radia była muzyka!

- Dzisiejszy obraz Radia ABC, pojęcie ABC crew, wyraźnie pokazują, że to było czymś znacznie więcej niż tylko pracą… Zresztą trudno chyba stwierdzić, że radiowiec to zawód… to co najmniej pasja.

Czy spotkałeś w swoim życiu kogoś, kto po 23 latach nadal z uśmiechem na ustach idzie do pracy? A mnie się to ciągle zdarza! Owszem, patrząc na to z punktu widzenia np.liczby dyżurów na antenie, godzin spędzonych w studio, no i zarabianych pieniędzy, można powiedzieć, że „pracowałem”. Tyle tylko, że przy okazji i nadal, ja to ciągle kocham! A, że to miłość po grobową deskę niech świadczy fakt, że aby móc być na dublińskiej antenie to ja płacę rozgłośni (śmiech)! A poważnie: po latach widać, że sporo z nas tak przesiąkło tymklimatem, że nie sposób oderwać ich od mikrofonu. Mimo, że minęły dwie dekady utrzymujemy ze sobą jakiś kontakt i wiem, że sporo osób z tamtej ekipy nada jest „w zawodzie”. Miałem zaszczyt, nie boję się tego górnolotnego słowa, poznać DJ-ów, muzyków, którzy byli fachowcami w tym co robią, jak grają. Dzięki nim radio osiągnęło w tym czasie takie notowania słuchalności...  

„Siwy dym” nieprzerywalnie dymi. Dziś audycję można usłyszeć na antenie dublińskiego radia. Coś ze szczecińskiego abecadła w tym zostało?

To mi już chyba zostanie do końca życia - myślę tu ogólnie o radiu... Gdybym miał powiedzieć co jest ze mną do tej pory to... „Siwy dym” To program, który jest „dźwiękowym widzimisię Siwego w danym dniu”.To miszmasz muzyczny piosenek, które poznałem 20 lat temu i tych, które usłyszałem w ubiegłym tygodniu... Ta audycja jest ze mną nawet tutaj, w Dublinie, na antenie Dublin City FM. Różni się delikatnie od jej szczecińskiego wcielenia (ponieważ program kierowany jest do Polaków mieszkających w Irlandii, skupiam się głównie na polskiej muzyce), niebawem jednak pojawi się w pełnej, międzynarodowej... Czekaj! Nie! Tym razem nie mogę powiedzieć „na antenie”, bo rzecz dziać się będzie w sieci. Świat się rzeczywiście zmienia, media ulegają przeobrażeniom i... nic tego nie powstrzyma. 

- Teraz trochę banalnie… ,ale to pytanie do każdego kto miał do czynienia z anteną na żywo: najbardziej pamiętana wpadka.

- Nigdy nie zapomnę, jak po jakimś graniu do białego rana w jakimś klubie, pakowałem szybko płyty do torby, biegiem do autobusu, tak, by zdążyć na szóstą do radia. Musiałem być punktualnie, bo serwis leciał z satelity i musiał się pojawić. Autobus dojeżdża na przystanek, biegnę do budynku, otwieram drzwi, wciskam kod alarmu, wpadam do studia, „hebel“ w górę i.... w tym momencie startuje serwis. Zdążyłem! Ustawiam pierwszą piosenkę, sprawdzam mikrofon - wszystko „gra i buczy”. Serwis się kończy, a ja podnoszę „hebel“ mikrofonu i mówię - „Dobry wieczór Państwu!”... Sekunda konsternacji i... „Oczywiście dla kogo to nadal Dobry Wieczór to życzę nadal udanej zabawy, tymczasem dzień dobry!”.  Swoją drogą przez te wszystkie lata tylko przez miesiąc w sumie byłem odpowiedzialny za tzw. poranki. Szefostwo wiedziało, że jestem po prostu nocnym Markiem i nie ma sensu bym budził ludzi, kiedy tak naprawdę najchętniej położyłbym się spać…

Masz świadomość, że tworzyłeś kultową audycję w kultowym radiu?

- „ABec“ kultowy?! No proszę, po latach okazuje się, że udało nam się jednak stworzyć coś niezwykłego! Fakt, że już teraz, czasem, w trakcie rozmów, wspominek, pojawiają się porównania, odniesienia. Poprzeczka była podniesiona wysoko i to ABC ją podniósł! Szkoda, że nie wszystko udało się do końca... Brakowało jeszcze powiedzmy roku, żeby to radio odniosło sukces również na polu finansów, stając się samowystarczalną jednostką. A wtedy... ciągle mieszkałbym i pracował w najpiękniejszym mieście na ziemi:) 

ludzie abc

Gieno Mientkiewicz, prezenter muzyczny Radia ABC, obecnie odkrywca i  producent polskich serów ogrodowych.

ABC? To radio, w którym poczułem się radiowcem. Za kolegów i koleżanki miałem świetnych fachowców, dla których byłem partnerem. „Nadredaktorzy” okazali się przystępnymi ludźmi, co pozwalało się rozwijać. I chciało się rozwijać. Miałem dużo szczęścia, że nie musiałem się utrzymywać z pracy w radiu, więc moje podejście było na luzie. Pracowałem, bo jednak tak to nazwę, we wszystkich trzech „abecowych” adresach. Uwielbiałem to, bo jestem zawsze łasy na muzykę, a radio, nawet poza antenowo to prawdziwe skrzyżowanie dróg, ludzie, ich gusta, ich kolekcje, fascynacje, byłby dla mnie bezcenne. Może dlatego moja podręczna płytoteka to skromne 5 tysięcy płyt ..., a może więcej.

Bogna Czałczyńska, Fundacja Czas Dialogu, w Radiu ABC prowadziła audycję turystyczną.

W Radiu ABC panowała wielka spontaniczność ludzi, którym się bardzo chce. To była bardzo kreatywna, pulsująca energią grupa młodych ludzi, którzy robili lokalne radio dedykowane mieszkańcom miasta. Radio ABC zniknęło zmiecione przez sformatowane projekty, w których wszystko jest oczywiste i skierowane do określonej grupy odbiorców. Dla twórców Radia ABC odbiorcami byli mieszkańcy Szczecina. Ja najbardziej pamiętam to Radio z Małopolskiej - tam ciągle ktoś wchodził i wychodził; dziennikarze, radiowcy, goście programu, wygrani po swoje nagrody, koleżanki, sympatycy...Właściwie trudno było się zorientować kto jest kim, i kto pracuje, jaka jest hierarchia. To właściwie działało bez hierarchii, bo wszystkim zależało, żeby było dobrze.

Michał Elmerych, dziennikarz Radia ABC, obecnie Focus Historia.

Co rano robiłem reporterskie relacje o tym co słychać było w nocy w izbie wytrzeźwień. Było dużo śmiechu, także i wtedy kiedy podczas Sportowego Studia Radia ABC Artur „Zwierzak” Bursakowski, podgryzał mi trzymaną w ręku pizzę, którą jadłem między wejściami. Skończyło się antenową wpadką, bo ze śmiechu nie mogłem wymówić nazwiska jednego z trenerów. Ale że ludzie byli świetni, to pracowałem dalej.

Inga Kurek - Baranowska, Dom Kultury „Słowianin”

Byłam wierną słuchaczką „abeca”, ale nie tylko słuchałam ale można było i mnie usłyszeć - regularnie pojawiałam się na antenie jako gość. Doskonale pamiętam niezwykłą atmosferę panująca w redakcji i przede wszystkim ludzi ją tworzących. Uwielbiałam audycje Zbyszka Uciechowskiego, „Tatinka” i „Siwego”. Ten ostatni był, bodajże, pierwszym w historii poborowym odrabiającym służbę wojskową w instytucji kultury (red. Dom Kultury Słowianin), o co staraliśmy się nawet na szczeblu centralnym, w Warszawie. Od czasów „Siwego” to już była częsta, zwyczajowa, praktyka. Przetarł szlak. Niestety, zmuszona byłam Go wyrzucić, bo po nocnych audycjach odsypiał w Słowianinie zarwane noce. Na szczęście ostatnie miesiące odsłużył w stacji pogotowia przy ulicy Mazowieckiej, dokładnie w pierwszej siedzibie Radia ABC. Miał bliżej.

Święto radia

Obchody 20 - lecia powstania Radia ABC,zainicjowane i organizowane przez dziennikarkę stacji, wieloletnią szefową newsroomu Małgorzatę Olejniczak, zapowiadane są jako interdyscyplinarny festiwal - 15 czerwca 2013 w Hormonie, Elefunku oraz na Łasztowni w ramach Szczecin United Festival - odbędą się spotkania z ludźmi radia,imprezy muzyczne, koncerty i wystawy. W ramach akcji „Jingiel abeca” w kilkudziesięciu miejscach miasta (knajpy, kina, galerie handlowe) usłyszymy niezapomniane sygnały dźwiękowe Radia ABC. Kolejnym punktem programu będzie projekcja fragmentów powstającego filmu dokumentalnego „Siwy dym”, czyli opowieści o rozgłośni widzianej przez pryzmat życiowych doświadczeń Roberta „Siwego” Nowaka - jednej z najbardziej pamiętanych twarzy, a właściwie głosów Radia ABC. 

Prestiż magazyn szczeciński
3( 61)
Czerwiec'13
gajda