Bez seksu, to bez partnera…?

Autor

Joanna Osińska

Wznakomitej większości przypadków, tak. Tu odzywa się natura, ale są wyjątki i to coraz częstsze. Odpowiada moja współpasażerka, która tym razem okazała się seksuologiem. W związkach nie wystarcza porozumienie dusz, musi jeszcze być porozumienie ciał. – Jest jednak jakieś „ale”, zwróciła pani na nie uwagę przed chwilą? Zauważyłam. – I to bardzo ważne, o którym wreszcie zaczyna się mówić nie jak o chorobie, czy oziębłości.

Sprawa dotyczy głównie kobiet, a konkretnie ok. jednego procenta z nich. Jeśli wykluczymy traumatyczne przeżycia z przeszłości, np. gwałt, czy sprawę poziomu hormonów, czy poziom prolaktyny i testosteronu nie odbiega od normy, to mamy do czynienia z ASEKSUALIZMEM. Obecnie specjaliści z mojej branży zastanawiają się, czy nie uznać go za czwartą orientację obok hetero-, homo- i biseksualizmu. – Jakie to osoby aseksualne? – Jak zaznaczyłam, głównie dotyczy to kobiet, które nigdy w swoim życiu nie czuły pragnienia fizycznego. – To niemożliwe?! – A jednak. Wiele pań jest coraz bardziej świadomych swoich potrzeb lub ich braku i co ważniejsze – wreszcie zaczynają o tym mówić. Wśród wielu relacji powtarzają się, np. takie: „Inaczej wyobrażałam sobie fizyczne zbliżenie, bardziej jako romantyczne chwile, a to po prostu posuwisty ruch, coraz szybszy, który może rozbić głowę, jeśli łóżko stoi zbyt blisko ściany…”

Wiele pań próbowało na różne sposoby, z różnymi partnerami szukając winy w sobie. Tu uwaga do mężczyzn: musicie przyłożyć się do seksu, nauczyć się gry wstępnej, zagrać na strunach, które nazywają się inaczej niż tylko „włożyć i wyjąć”. Przepraszam, jeśli wydaję się wulgarna, ale zanim zaliczymy się do aseksualnych, to odpowiedzmy sobie na pytanie, czy spotkałyśmy mężczyznę, który potrafił nas rozbudzić. Wiele kobiet jeszcze czeka na swojego rycerza w tej kwestii. Jeśli tęsknią za seksem, a po wielu latach szukania i eksperymentowania wciąż nie czują satysfakcji, to najpewniej znaczy, że jeszcze nie trafiły na swoje szczęście w spodniach. My mówimy o osobach, które w ogóle nie chcą, bo nie potrzebują i nie czują seksu. – No, ale co ze związkiem na życie dla takich kobiet czy mężczyzn. – Tu jest problem.

Kobiety opowiadały mi, że próbowały zbudować więź, ale mężczyźni po jakimś czasie jednak nie wytrzymywali presji popędu. Wszystko się rozpadało. Faceci, którzy nie mają seksu, popadają w depresję, problemy z prostatą, szybciej starzeją się ich organy wewnętrzne. To mówią badania. Mężczyzna, który na siłę powstrzymuje się od zbliżeń, bo chce być wierny swojej aseksualnej partnerce, w ciągu 12 miesięcy może się postarzeć biologicznie aż o 5 lat. To są bardzo poważne sprawy. Jednak i wśród mężczyzn możemy znaleźć procent, który nie chce się kochać z różnych powodów, okaleczenie pooperacyjne, zanik jąder, zaburzona erekcja, wrodzona nieśmiałość do kobiet. Tacy szukają głównie porozumienia dusz, partnerstwa, przyjaźni, bliskiego człowieka. – Jak się znaleźć, nikt nie ma wypisane na czole: seks mnie nie interesuje, to przereklamowane?

W Internecie pisać o takich sprawach? – Dziś to najlepszy sposób, nie ma się czego wstydzić. Wszystko jest lepsze od zamykania się w czterech ścianach i odbierania sobie prawa do miłości. Ona wszystko przezwycięży… Aseksualni potrafią kochać, ważny jest też dotyk, delikatna pieszczota. Trzeba tylko się zgrać, znaleźć swoją dugą połówkę jabłka. Taki sam problem mają przecież „seksualni”. Cytat na szczęście: „Kto kocha, ten nic nie traci, źle, kto się miłości wzbrania”(Adam Mickiewicz). Dodam, że miłość fizyczna to tylko jedna strona medalu… Do zobaczenia w następnej podróży…

 

Joanna Osińska

Prestiż magazyn szczeciński
4( 62)
Lipiec'13
gajda