Krzywym Okiem Dariusza Staniewskiego

Autor

Dariusz Staniewski

Przy moście Cłowym w Szczecinie nurkowie w Odrze znaleźli bombę. Prawdziwą, wielką, aliancką, wojenną. Dzięki temu mieszkańcy miasta mogli zobaczyć pokaz umiejętności saperskich oraz pokaz ewakuacji połowy Szczecina. Dzięki temu wiadomo również, że są u nas jeszcze i takie bomby. Oprócz tych znanych w kraju i na świecie, na widok których męska część miasta poci się i z uznaniem szepcze:„ale bomba”.

Pojawił się pomysł, aby pewne miejsca w centrum miasta jakoś zagospodarować. No i wymyślono – wrócą pchle targi, czyli mydło, powidło, szmaty, granaty itp. eksponaty. Świetny pomysł. Ależ np. Aleja Kwiatowa zyska na atrakcyjności jeśli zapełnią ją np. obywatele z naręczami starych ciuchów, albo walizkami nikomu niepotrzebnych książek. Nie można było jej zamienić w coś podobnego jak Aleja Fontann? 

W Wałczu pojawił się prezydent RP Bronisław Komorowski. Na dłuższą chwilę centrum tego miasta zamieniło się w zakopiańskie Krupówki, bo jaśnie panujący „strzelił” sobie kilkadziesiąt zdjęć z mieszkańcami. Radości co nie miara. Potem jeszcze łaskawie pochwalił żubry żyjące w podwałeckich lasach – że zdrowe i takie tam. Żubry odryczały zadowolone, że ktoś je docenił, antybiotyków do jedzenia im, jak kurom, nie dosypał i w dodatku przyjechał bez broni. A jak powszechnie wiadomo prezydent przecież lubi chwycić za dubeltówkę.

Szczecińscy i zachodniopomorscy związkowcy, przede wszystkim z Solidarności przez tydzień biwakowali na Wałach Chrobrego. Dosłownie. Wyglądało to jak wesołe miasteczko, mini cyrk, tabor cygański, albo kolejny transport osadników zza Buga w 1945 roku (niepotrzebne skreślić). Namioty, kotły z grochówką, zagroda z żywymi zwierzętami gospodarskimi. Niemieccy i skandynawscy turyści, którzy pojawili się na Wałach byli zachwyceni! I czyż prezydent Marian Jurczyk nie miał racji nazywając Szczecin „wiochą z tramwajami”? Wizjoner, po prostu wizjoner.

I niech ktoś powie, że nasi radni miejscy nie są skuteczni. Artur Szałabawka z PiS odkrył, że pomnik tzw. zwrotniczego usytuowany vis a vis Dworca Głównego PKP jest notorycznie obsikiwany i zanieczyszczany m.in. przez okolicznych bezdomnych. A tu upały, fetor nieznośny unosi się w powietrzu, turyści kręcą nosem, że Odra zanieczyszczona itp. historie. Miasto zareagowało na interpelację radnego błyskawicznie. Pomnik zostanie umyty. Podobno na zwrotnicy, którą posąg trzyma w swych spracowanych dłoniach ma zawisnąć choinka zapachowa, a on sam będzie spryskiwany odświeżaczem, tuż przed każdym weekendem. 

A na koniec kolejny odcinek szczecińskiego serialu pt. „Dziwne losy palmy Rozalii”. Przypomnijmy: kilka tygodni temu Zakład Usług Komunalnych posadził tuż przy Bramie Królewskiej palmę – prezent od jednej z mieszkanek miasta pani Rozalii. Ale roślinie chyba nie przypadła okolica do gustu. Bo brązowieje i usycha. ZUK co prawda twierdzi, że walczy o nią jak szalony. Ale niewykluczone, że to robota: a/ określonych sił wrogich prezydentowi Szczecina, jakiś typ przegoniony spod dworca PKP, nie mogący już załatwiać naturalnej potrzeby w towarzystwie zwrotniczego, mści się na roślinie (ewentualnie w grę wchodzi wersja okolicznych psów, które również mogły sobie upatrzeć palmę) lub c/ rzeczywiście bidulka usycha. Szkoda. Niektórym jak palma odbije, to trwa to zdecydowanie dłużej, niż byt tej rośliny u wrót Bramy Królewskiej.

Prestiż magazyn szczeciński
4( 62)
Lipiec'13
gajda