Bardzo lubię chaos

Muzyk, tekściarz, wokalista zespołu Chorzy (do niedawna Chorzy na Odrę), prowadzi także solowy projekt Feng Szuja. O pracy, którą uwielbia, psychofankach, alkoholu i Szczecinie do którego permanentnie powraca – Olek Różanek.

Autor

Daniel żródlewski

Olku obok naszej rozmowy znajduje się Twoje dossier. Nie będziemy, zatem rozmawiać o Twoich dokonaniach, ale o ich… praprzyczynach. Słowem, pogadamy o Tobie, oczywiście w kontekście Twojej twórczości. Mogę?

Nie.

I tak spróbuję… Podobno masz niespotykaną umiejętność czytania od tyłu… Zatem jak będzie magazyn szczeciński Prestiż?

(red. Po mniej więcej 2 sekundach): Żitserp iksńicezczs nyzagam

Jak to możliwe? 

Nie wiem, lubię wysiłek intelektualny. Każdy człowiek w znanym jedynie sobie celu używa wyobraźni, którą uruchomić można wszelkim zmysłem. U mnie w latach licealnych wykształcił się, niestety jak widać w niepraktycznych celach, zmysł widzenia, kiedy to uczęszczałem do Liceum Plastycznego. Widzę więc obrazem, w którym przestawiam szyki. 

I przekładasz go na muzykę…

Nasz „plastyk” wykształcił wielu muzyków.

Nie masz muzycznego wykształcenia, nie znasz do końca nut i tych wszystkich technicznych niuansów. Jak zatem wygląda Twój proces twórczy, jak powstaje melodia, jak ją zapisujesz? 

Na pewno chaotycznie, ale ja bardzo lubię chaos. Mam do siebie sto procent zaufania w temacie kreacji muzyczno - słownej i nie podchodzę do pracy nad piosenką z dozą obaw. A w Chorych to w ogóle jest miód, bo razem pracujemy nad muzyczną formą wyrazu moich treści, że tak powiem. Kiedy gra mi w głowie temat, sięgam po dyktafon w telefonie, a w domu przekładam te imitacje werbalne na gitarę. Uwielbiam swoją pracę. 

Skoro przy melodii jesteśmy, najpierw jest melodia do tekstu czy odwrotnie. 

Metod jest wiele i na pewnym etapie można stosować je wymiennie. To trochę jak z kurą i jajkiem: nie ma sensu upierać się przy jednym, choćby dogłębnie sprawdzonym modelu pracy. Oczywiście, pod melodię pisze mi się trudniej, szukam wtedy słów o wyjątkowych krągłościach, żeby dało się nimi dźwięki i tematy oplatać. I tym sposobem miejsce pracy staje się domem uciech.

W tekstach piosenek sprzedajesz swoją wizję świata, gust, skryte emocje, nawet da się wyczytać Twoje poglądy polityczne, to kreacja czy prawda?

Oczywiście, że kreacja, ale kreacja i prawda nie wykluczają się. Można powiedzieć, że jestem szczery inaczej, bo w kontakcie bezpośrednim bywam równie często postrzegany jako osoba bezceremonialna, co skryta. W tekstach jest za to dystans, wynikający z odległości, jaką dzielą ze sobą twórca, dzieło i odbiorca. Za pomocą słów obnażam wnętrze, w które od lat jestem zapatrzony (Megaloman). Wreszcie cały ten dystans, dzięki kreatywnej współpracy z własnym ego, przenosi się na codzienność i relacje. Przelewam ciężar życia z samym sobą na postać, którą muzycznie kreuję. Jest mi dużo lżej, a prawdy nie ubywa. Pozostał za to inny ciężar (Jedzenie robi mnie w balona).

Twoje muzyczne alter ego, obok lidera Chorych, to sceniczna postać FENG SZUJA, jak to rozumieć, bo to się wyklucza…?

Feng Szuja to szuja z zasadami. W moim przekonaniu to bardzo trafna i obrazowa nazwa projektu solowego, identyfikująca wspomnianą przez Ciebie postać sceniczną, w której zawieram ile tylko mogę samego siebie. Trochę szuja, trochę feng.

Jesteś wrażliwy na społeczeństwo i jego problemy. Jak je diagnozujesz? 

Gatunek wykonywanej przez Chorych muzyki to rock społeczny, a takie określenie do czegoś jednak zobowiązuje. Mnie bije po uszach głupota, staję więc do niej na kontrze, choć sam nierzadko bywam głupi. A wrażliwy jestem raczej na własne problemy, przez co moje teksty nabierają w ostatnim czasie wyjątkowo osobistego wymiaru. 

Mam wrażenie, że codzienną prasę i tym samym współczesne problemy Polski i świata, znasz na pamięć?

Łapię co mogę i odnoszę do tego co już wiem. Powiedziałbym o sobie, że jestem dobrze poinformowany, gdybym czytał dziennie sto tysięcy gazet w dwudziestu językach, miałbym wtedy odniesienie do faktów i w pełni własne zdanie. Jednemu, dwóm mediom, po prostu nie ufam.

Podobno jesteś zakochany w Szczecinie? Za co?

Za policentryczność, która nie wiedzieć czemu stanowi dla niektórych problem. Krew mnie zalewa, kiedy słyszę że komuś tu centralnego ryneczku brakuje. 

A opuściłbyś Szczecin, piję tu do możliwości wielkiej, ogólnopolskiej kariery? Jeśli tak to gdzie?

Opuszczam Szczecin permanentnie i permanentnie do niego wracam. Kariera rozwija się prawidłowo i sukces murowany, po co więc murować na boku? Nigdy nie wiem gdzie mnie poniesie, ostatnio dużo pracuję w Łodzi i podoba mi się to miasto, tam też nie ma centralnego ryneczku, za to jest fajna uliczka i dużo fabryczek.

Teraz trudne pytanie? Na koncertach, nie tylko w Szczecinie, setki, a może tysiące osób wtóruje ci w każdej piosence, ale w tzw. mainstremie jeszcze nie jesteś, dlaczego?

Bo nie mam twarzy do showbusinessu, ani ciała do peep show. 

Żałujesz?

Tak, żal mi tych którzy nigdy nie będą mieli okazji mnie poznać. Żałuję też tego, że i ja nie poznam tych wszystkich potencjalnych do poznania. Ale żal nie trwa długo, o, już mi lepiej.

A w samym Szczecinie jesteś rozpoznawalny, tak zwyczajnie, codziennie, na ulicy?

Bywam, ale już dawno przestało to być dla mnie celem samym w sobie. Odkąd świadomy jestem własnego potencjału twórczego, dużo więcej działam i produkuję. Dzięki temu tracę mniej czasu na rozmyślania o ogólnoświatowej inwazji Różanka i chwalę jaką przyniósł ziemi, tej ziemi. 

Zostawiamy Różanka jako twórcę, przejdźmy do Różanka - odbiorcy. W totalnym ujęciu, ale telegraficznie. Słuchasz? Co?

Muzyki jest całe mnóstwo, ostatnio kupuję płyty amerykańskich raperów: Jay-Z, Kanye West, no i takie rarytasy jak Public Enemy czy Cypress Hill. Ostatnio to mnie inspiruje, a obok niezmiennie: Peter Gabriel, Tori Amos, Sting i wielu innych. Z rzeczy polskich to chyba najbardziej Patrycja Markowska, tak, tu powinien być nawias i słowo śmiech.

Czytasz? 

Przeważnie tych znanych aktorów… pisarzy, przepraszam, znanych pisarzy…

?

Piję do takiego filmiku z sieci, gdzie koleś jest pytany między innymi o to, czy więcej książek kupuje czy pożycza, a jeśli pożycza to jakie. Polecam. A mój typ to Milan Kundera. 

Oglądasz? 

Oglądam mnóstwo niepotrzebnych rzeczy, a wśród nich perełki. Polecam kanadyjski serial „Chłopaki z baraków”, dla mnie rewelacja.

Ulubiona potrawa…

Chińskie.

Używki?

Szlugi, ale rzucam.

%?

Tak.

Wolny/zajęty?

Tak.

(śmiech i perfidny brak reakcji) To musi paść: Są psychofanki? 

Wyjątkowo wiele jak na jednego!

Kiedy nowa płyta? 

Nowa płyta Chorych zaskoczy zarówno zawartością muzyczno - słowną, jak i stroną wizualną całości. Mógłbym tu z przyjemnością pozdradzać to i owo, ale jeszcze przyjemniej będzie pomilczeć, a już szczególnie w temacie zdradzania.

Olek Różanek - muzyk, tekściarz, aktor teatralny, wokalista zespołu Chorzy (do niedawna Chorzy na Odrę), prowadzi także solowy projekt Feng Szuja. Pomysłodawca i organizator  AKUSTYCZEŃ Festiwal Szczecin. Animator kultury, organizator niezliczonych koncertów i muzycznych zdarzeń (bez szyldów). Zdobywca wielu nagród, w tym najświeższe wyróżnienie - Nagroda Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego PRO ARTE. W uzasadnieniu czytamy: za konsekwencję, kreatywność i wielowymiarowość swojej pracy, a także za wyrazistą osobowość artystyczną. 

fot. Adam Słomski / UM Szczecin

Prestiż  
Lipiec 2013