Odkurzona inwestycja

Miłośnicy sztuki inwestują w obrazy dziesiątki tysięcy złotych. Znaczki pocztowe, to też obrazy, ale wielokrotnie mniejsze. I wcale nie mniej warte. Jeżeli ktoś myśli, że filatelistyka to dzisiaj zapomniane hobby – to jest w błędzie.

Autor

Daria Prochenka

Myśląc o filateliście wyobrażamy sobie najczęściej starszego pana pochylonego z lupą w ręku nad ogromnym klaserem. Trudno przywołać obraz biznesmena, który płaci za swój najnowszy dobytek kartą kredytową. A jednak czasy się zmieniają i współcześni kolekcjonerzy to także eleganccy przedsiębiorcy, ludzie nauki i bogaci inwestorzy. Zmienia się także kanał dotarcia do hobbystów. Internet stanowi ogromną przestrzeń, w której świetnie odnaleźli się filateliści, mają oni bowiem naturę poszukiwaczy.

– Można przebierać zarówno w towarach na witrynach e-sklepów, domów aukcyjnych jak i serwisach takich jak Allegro czy eBay. Czasami można dotrzeć do walorów, które ciężko byłoby znaleźć gdzie indziej – mówi Marek Jedziniak z portalu Katalog Znaków Pocztowych. – Co chwilę powstają też mniejsze witryny, głównie prowadzone przez właścicieli tradycyjnych sklepów. Potwierdzeniem tego rozwoju jest też np. fakt, że Poczta Polska uruchomiła jakiś czas temu e-sklep ze znaczkami i zapowiada jego dalszy rozwój.

Polowanie na skarby 

Mimo tego, że jesteśmy nowoczesnym społeczeństwem, kolekcjonerzy cenią sobie tradycyjne, bezpośrednie spotkania. – Wieloma walorami po prostu nie da się handlować za pośrednictwem Internetu – mówi Karol Jankowski ze sklepu dakafil.pl. – Zdjęcia nawet najlepszej jakości nie zawsze dają możliwość oceny – dodaje.

Trzeba pamiętać, że filatelistyka nie polega tylko na zbieraniu znaczków pocztowych, to także poszukiwania listów, kart i dokumentów z oryginalnego obiegu pocztowego. Kolekcjonerzy w swoich zasobach mają datowniki, stemple, telegramy, aerogramy i wszystkie inne pozostałe rzeczy, które wydaje poczta. To także nieustanne polowanie na stare listy i koperty. A najważniejsze są ich szczegóły. Błędnie wydrukowany znaczek lub list ze stemplami z Warszawy, Lwowa, Berlina, który w efekcie dotarł na wieś Brazylii w ciągu 4 dni – to skarby, które może łatwo przeoczyć niewytrawny zbieracz. Dlatego w filatelistyce istotna jest ciągła edukacja i chęć do samokształcenia, szczególnie w dziedzinie historii, geografii, czy języków. 

Historia filatelistki sięga XIX wieku. Wtedy pojawiły się pierwsze znaczki. Było to coś nowego. Zaczęliśmy otrzymywać korespondencję ozdabianą obrazkami w miniaturkach, szczególnie pasjonujące były znaczki z innych regionów świata, które pozwalały nam poszerzyć wiedzę o innych państwach. Z czasem, gdy popularne stały się media, straciło to na znaczeniu i dziś mamy coraz mniej impulsów do zbierania znaczków. 

Poczta Polska jednak się nie poddaje. – Nieustannie pobudzamy rynek filatelistyczny w Polsce i dążymy do zainteresowania kolekcjonowaniem znaczków kolejne, młode pokolenia – mówi Marcin Szczepanik, dyrektor biura filatelistyki i handlu w Poczcie Polskiej.

Podobną misję ma Polski Związek Filatelistów. – Organizujemy wiele spotkań, wycieczek, tworzymy koła filatelistyczne przy szkołach. Mam świadomość, że po wyjściu z podstawówki często klasery idą w zapomnienie, ale jeśli pasja jest dobrze zaszczepiona, powróci w dorosłości – mówi z przekonaniem kolekcjoner z Koszalina Andrzej Skorek, członek zarządu PZF.

Mimo tych starań, hobbystów jest zdecydowanie mniej niż kilkadziesiąt lat temu. Przyczyn odwrotu jest kilka. Według Andrzeja Fischera kolekcjonera i wydawcy Katalogu Fischera wiele można zarzucić Poczcie Polskiej. – Poczta otworzyła okienka filatelistyczne, ale posadziła w nich przypadkowe osoby, które w ogóle nie znają tematu i są niekompetentne – mówi. – Dodatkowo roszady na stanowiskach dyrektorów wpływały niekorzystanie na działania mające wspierać filatelistykę – dodaje.

Od boksu do papieża

Czego zatem kolekcjonerzy dzisiaj poszukują? – Największym zainteresowaniem cieszą się znaczki z fauną i florą, sportem, lotnictwem, rybami, żeglarstwem, architekturą oraz tematyką sakralną. W ostatnich latach bardzo popularna była emisja poświęcona papieżowi Janowi Pawłowi II. Filateliści zwracają też dużą uwagę na sposób jego wykonania. Ważne też jest stosowanie różnych technik drukarskich lub łączenia różnych form wydawniczych – mówi Marcin Szczepanik. 

Jednak ile ludzi tyle tematów. Niekiedy są to znaczki pasujące do hasła: pies, boks, szachy, bociany, pociągi, parki narodowe, a czasami kolekcje mają nieprawdopodobne tematy np. zwierzęta opisane w Panu Tadeuszu, włosy, wąsy, czy historia poczty we Wrocławiu. Ostatnio filateliści oczekują od Poczty Polskiej walorów upamiętniających zdarzenia tj. sukcesy polskich sportowców: Justyny Kowalczyk, Kamila Stocha i Moniki Hojnisz. 

Nie takie małe pieniądze

Okazuje się także, że kolekcjonowanie znaczków może być nie tylko hobby… to także sposób na inwestowanie pieniędzy. Może stanowić alternatywę dla dzieł sztuki, kamieni i metali szlachetnych, chociaż pewnie nie tak dochodową. 

– Wśród emitentów znaczków dostrzeżono, już wiele lat temu, że niektóre znaczki mogą mieć większą wartość i osiągać wyższe ceny. Zawsze pożądane jest to, czego jest mało, dlatego wystarczyło, że poczta w celach spekulacyjnych wprowadziła na rynek małą partię znaczków, a ich cena w krótkim czasie osiągała dużą wartość – tłumaczy Mirosław Miętus, wiceprezes internetowego koła filatelistów. 

Inne znaczki, które w obiegu są w milionach sztuk i ukazują się przez kilka lat, nie będą tak wartościowe. 

Choć znawcy tematu potrafią oceniać wartość unikalnych walorów, to rzadko trafiają one na aukcje sztuki. Trzeba mieć o nich więcej wiadomości, niż o obrazach w które się inwestuje. Dużo osób w naszym kraju kolekcjonuje tylko znaczki polskie, gdyż wiedza na ich temat jest łatwiej dostępna.

Polskie walory filatelistyczne, są jednymi z ciekawszych w świecie, ponieważ poczta na ziemiach polskich miała niezwykłą historię. -Liczne zmiany granic państwowych, wojny, powstania, wreszcie szybki rozwój mają swoje odzwierciedlenie w dokumentacji pocztowej. Jest co zbierać- pisze Michał Jankowski w artykule” Lokata na kryzys”.

Nagroda za cierpliwość

A czy warto? Ci, którzy mają pewien kapitał i nie wiedzą co z nim zrobić, mogą zastanowić się nad walorami filatelistycznymi. „A polskie na rynku stoją dość mocno, a w ostatnich latach okazały się jedną z lepszych lokat. Bardzo pomaga im to, że w momencie pojawienia się pierwszych znaczków Królestwo Polskie było ściśle powiązane z Rosją. To rosyjskie znaczki były pierwszymi na ziemiach polskich, a ich ceny rosną najszybciej na świecie. List opłacony pierwszym znaczkiem rosyjskim i paskiem trzech znaczków drugiego wydania został w czerwcu 2006 roku sprzedany na aukcji w Nowym Jorku za 516 tys.$. Okazało się to dla nabywcy świetną inwestycją. Już dwa lata później, w październiku 2008 roku, sprzedał swój nabytek w Szwajcarii za 1,31 mln €.

Skompletowanie zbioru nie jest łatwe. – Wśród starszych znaczków jest wiele „białych kruków”, których trzeba cierpliwie poszukiwać w sklepach, czy na aukcjach – mówi Jedziniak.

Łatwiejsze to się staje, gdy ma się zasoby finansowe. Andrzej Skorek, członek zarządu PZF uważa, że: – Jako filateliści mamy ogromną wiedzę, jesteśmy jednak biedniejsi niż nasi zagraniczni koledzy. Aby konkurować na międzynarodowych wystawach trzeba włożyć w tą pasję sporo pieniędzy, czasami rzędu setek tysięcy złotych.

Choć dobre zbiory można budować już od kilkudziesięciu tysięcy złotych. Nie będzie taka kolekcja wygrywała wystawy, ale jest to furtka do dalszej inwestycji. 

Porównując inwestowanie w sztukę do inwestowania w filatelistykę, ta pierwsza działalność, jest zdecydowanie mocniej promowana. Widoczne to jest chociażby w sektorze bankowym, który mocno wspiera kolekcjonerów obrazów. Powstają dedykowane jednostki do pomocy przy tego rodzaju inwestycji. Natomiast filatelistyka do tej pory nie doczekała się podobnego rodzaju komórek doradczych. 

Pojawia się zatem pytanie – Czy warto inwestować? Wszystko zależy od tego ile kapitału mamy, czy jesteśmy gotowi poczekać lata na wzrost wartości zbioru. Podpowiedzią może być też fakt, że niektóre państwa powoli zaprzestają wydawać znaczki. Usługi kurierskie już teraz działają na zasadzie elektronicznych podpisów, a zamiast pocztówek czy listów wysyłamy maile i składamy życzenia na portalach społecznościowych. Wkrótce może to spowodować wzrost zainteresowania filatelistyką, która stanie się zajęciem elitarnym, dla ludzi o dużych zasobach finansowych.

Prestiż  
Lipiec 2013