Im więcej miłości, tym lepiej Małgorzata Glinka - Mogentale

Z Małgorzatą Glinką związane są największe sukcesy polskiej siatkówki. Dwukrotnie poprowadziła reprezentację Polski do mistrzostwa Europy, wybierana była najlepszą siatkarką kontynentu. Opuściła Polskę mając 21 lat i zdobywała laury z klubami w 4 krajach Europy. W nadchodzącym sezonie tą wybitną siatkarkę będą mieli przyjemność oglądać kibice z Polic i zapewne ze Szczecina, bo po 14 latach kariery powróciła do Polski i zagra w Chemiku Police.

Autor

Jerzy Chwałek

Z reguły dziennikarze pytają o aklimatyzację polskich sportowców, którzy wyjechali za granicę. Czy Pani miała jakieś problemy z tym po powrocie do Polski po tylu latach? 

Nie musiałam się aklimatyzować, bo przecież jestem Polką. Mam tutaj rodzinę i przyjaciół, których odwiedzałam w czasie kariery sportowej. Europa i świat stały się mniejsze dzięki możliwościom przemieszczania się.

Gdzie łatwiej się żyje, w Polsce czy na południu Europy, gdzie mieszkała Pani bardzo długo?

Najlepiej mi się żyło w Hiszpanii. Ludzie tam są mili i serdeczni, myślę, że w dużej mierze dzięki klimatowi, bo słońce daje dużo pozytywnej energii. Z rana mogłam wyjść z domu i zjeść śniadanie w kawiarence koło domu, których tam dużo i w świetnym nastroju zacząć dzień. Nie znam jeszcze na tyle Szczecina, ale w Warszawie, żeby znaleźć takie miejsce, gdzie można zacząć dzień od dobrej cappuccino i świeżutkiego rogala, musiałam jechać do centrum. W Hiszpanii ludzie wychodzą na zewnątrz i są bliżej siebie. Może ze względów ekonomicznych nas nie stać na to, a tam przeciętnego człowieka tak.  

Czy są inne rzeczy, które denerwują Panią w codziennym życiu w Polsce w porównaniu, choćby z Hiszpanią?    

Oczywiście, że są. Żeby coś załatwić w urzędzie czy biurze to trzeba sobie zrobić przynajmniej 2 dni wolnego. A ci, u których się to załatwia, są często mało przyjemni. Za granicą ludzie mają ze sobą lepszy kontakt i są bardziej życzliwi wobec siebie. Staram się czasami zrozumieć panią obsługująca mnie w okienku, że może ma gorsze warunki pracy niż powinna mieć, może ma gorszy dzień, ale mimo wszystko brakuje nam życzliwości, na co dzień.

A mąż bez oporów zgodził się na stały przyjazd do Polski? Czy - jak często bywa - to kobieta decyduje o większości rzeczy?

My już dawno postanowiliśmy, że zamieszkamy w Polsce - w domu pod Warszawą, który budujemy. Może w innych miejscach na świecie jest piękniej, ale czuję się Polką i za długo byłam za granicą, żeby mieszkać tam dłużej. Życie jest krótkie, trzeba próbować i szukać swojego miejsca na ziemi. Mam nadzieję, że jest to właśnie Warszawa, gdzie się urodziłam i spędziłam dzieciństwo. I w dalszym ciągu mam rodzinę i przyjaciół. A co do męża, to jesteśmy już 14 lat po ślubie i przeżyliśmy sporo razem. Roberto to taki pół - Włoch, pół - Polak.

A jaki wpływ na decyzję o powrocie miała wasza córka, 4-letnia Michelle?

Bardzo dużą. Przez ostatnie 3 lata mieszkaliśmy w Turcji i Michelle najwięcej czasu spędzała z niańką. Ja grałam w siatkówkę, a mąż ze względu na pracę przyjeżdżał do nas raz w miesiącu na tydzień. I tak we trzy spędzałyśmy czas - bawiąc się i chodząc na spacery. Można tak przez jakiś czas, ale niezbyt długo, bo można byłoby zwariować. Oczywiście wybrałam Stambuł świadomie, żeby odnosić z drużyną sukcesy, zarabiać pieniądze, poznać ciekawe miasto i ludzi. Teraz chcę, żeby córka wychowywała się normalnie ze swoimi rówieśnikami w przedszkolu.  

Szczególnie, że córka przebiła chyba wszystko, co było dla pani ważne w życiu...

Oj, kiedyś siatkówka była na pierwszym miejscu, była moją wielką miłością! Teraz jest nią córka, ale chyba... im więcej miłości, tym lepiej, nieprawdaż? (śmiech).

Czy gdyby Chemik nie złożył oferty, to zagrałaby Pani w innym polskim klubie?

Chyba nie. Były negocjacje i oferty z innych klubów, ale nie całkiem poważne. A najlepiej chcieliby, żebym grała za darmo. Całe życie pracowałam na swoje nazwisko i nie wiem, czemu miałabym grać za darmo. Gra w siatkówkę wiąże się z moim zdrowiem, z tym, że córka nie widzi mnie przez wiele dni. Myślę, że w żadnym polskim klubie nie zrobiliby takiej drużyny jak w Policach. Tu jest profesjonalnie prowadzony klub i 12 dobrych dziewczyn, świadomych celu. Druga sprawa to fakt, że z siatkówki w dalszym ciągu czerpię radość. To jest mój zawód i nieważne, że wygrałam już wszystko. Oj przepraszam, nie zdobyłam jeszcze mistrzostwa Polski i chciałabym to zrobić w Policach.

Małgorzata Glinka - Mogentale, ur.30.09.1978 w Warszawie. Dwukrotna mistrzyni Europy z ekipą trenera Andrzeja Niemczyka, nazwaną „Polskimi złotkami” (2003, 2005). Najlepsza siatkarka Europy w 2003 r. Przez 14 lat kariery za granicą grała we Włoszech, Francji, Hiszpanii i Turcji. 5-krotnie wystąpiła w finałowych turniejach Ligi Mistrzyń, dwukrotnie zdobywając to trofeum (z tureckim Vafibank Stambuł). Jej mężem jest były włoski siatkarz Roberto Mogentale, z którym ma córkę Michelle. 

Prestiż magazyn szczeciński
5( 63)
Wrzesień'13