Krzywym Okiem Dariusza Staniewskiego

Autor

Dariusz Staniewski

W Szczecinie pojawił się wielki polski kompozytor Krzysztof Penderecki. Przyjechał na IX Międzynarodowy Festiwal Sacrum Non Profanum. Korzystając z okazji, władze lokalne zawiozły go do nowej szczecińskiej filharmonii na wizję lokalną chcąc się pewnie pochwalić ciekawym budynkiem. Mistrz obejrzał go w całości, nosem pokręcił niczym dyrygencką batutą i widać było wyraźnie, że zbytnio zachwycony nie był. To co zobaczył skomentował krótko: „szału nie ma”. 

I jeszcze jedna dramatyczna wiadomość znad Bałtyku. Na szczęście - na razie z wybrzeży Danii i Szwecji. Pewien polski brukowiec poinformował, że pojawiła się w tamtejszych wodach Morzą Bałtyckiego ryba pacu, która ma słynąć z tego, że wyjątkowo lubi atakować... jądra kąpiących się mężczyzn. Świadkowie twierdzą, że po ujawnieniu tej informacji niewielu panów korzystało z ochłody w zimnych bałtyckich wodach. Tylko nie u nas. Na naszym wybrzeżu paniki żadnej. Nasi twardziele zapacują coś do nosa, poprawią browarkiem i żadna pacu im nie straszna. To niech ona się lepiej boi!

 

 „Kocham to miejsce, kocham każdy kąt. Kocham Nowe Warpno, bo jestem stąd. Czy słońce wschodzi, czy już zachodzi - w Warpnie się czujesz, jak rybak na łodzi” - to fragment tekstu hymnu na cześć Nowego Warpna napisanego osobiście przez burmistrza tej miejscowości. Ładnej, niedużej i niedaleko od Szczecina. Pomysł przedni, dlatego podejmujemy inicjatywę i proponujemy: niech każda miejscowość w regionie wymyśli swój hymn. W ten sposób trafimy do Księgi Guinessa, a przy okazji będzie można stworzyć jakiś festiwal Hymnu Lokalnego im. Zespołu Jarzębina.

 

Polski rząd po kilkuletnim - wyjątkowo krótkim - (jeżeli chodzi o decyzje dotyczące Szczecina) namyśle łaskawie zgodził się na powstanie dwóch stref ekonomicznych w mieście. Gdyby to chodziło o Trójmiasto, to pewnie załatwiono, by to od ręki. My musieliśmy prawie czołgać się pod drzwiami gabinetu premiera albo wisieć na klamce u drzwi sali posiedzeń Rady Ministrów. Teraz wszyscy czekają w Szczecinie, kto z lokalnych polityków PO oficjalnie ogłosi, że załatwienie stref, to jego zasługa. Może być wesoło.

Szczeciński dworzec Główny PKP - ogłoszony w jakimś rankingu najbrzydszym dworcem w Polsce doczeka się remontu. Szkoda, w końcu mieliśmy coś w mieście „naj” czym mogliśmy się pochwalić przed przybyszami. A dzięki jednemu z radnych okoliczni bezdomni przestali załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne pod stojącym na przeciw dworca pomnikiem Zwrotniczego, Wajchowego, Czynu Kolejarskiego czy też imienia Wszystkich Mięśniaków z Siłowni. Jak zwał, tak zwał. Ważne, że gości w Szczecinie przestał witać odór. Same sukcesy.

 

Finałowi regat The Tall Ships Races towarzyszyło wyjątkowo urozmaicone menu na stoiskach gastronomicznych. Jako że to impreza typowo morsko - żeglarska, dlatego dominowały wyroby wyjątkowo mocno związane z wodą - szaszłyk, golona, kiełbacha, szaszłyk, golona, kiełbacha... Gdzieś podobno ryby serwowali. Ale to jak z cholesterolem - wszyscy o tym mówią, a nikt nie widział. 

 

Do Szczecina zawitał także, z gospodarską wizytą, ambasador USA w Polsce Stephen Mull. Okazało się, że oprócz miasta chce także zobaczyć fermę jakichś wiatraków. Urzędnicy miejscy podobno wpadli w popłoch, bo jedyny wiatrak jaki jest w mieście, to stoi na Mierzynie. I nie jest w zbyt dobrym stanie. Ale co tam. Już chcieli ambasadora zawieźć i pokazać mu to cudo, kiedy okazało się, że gość chce zobaczyć wiatraki, ale w... Darłowie. I w ten oto sposób mierzyńska atrakcja nie będzie sławna w USA. 

 

W szczecińskiej Pogoni pojawił się komornik. Rozejrzał się, potem wskazał palcem i rzekł: „sztandar wyprowadzić!” i w ten sposób piłkarski klub stracił coś bardzo cennego. To kara za dług sprzed 14 lat. Ówczesne władze Morskiego Klubu Sportowego pożyczyły od pewnego biznesmena 100 tysięcy złotych. Do tej pory jednak mężczyzna forsy nie odzyskał. No to wysłał przedstawiciela „karzącej ręki sprawiedliwości”. I co teraz Pogonio? Zrzutka na nowy sztandar, czy na spłatę długu? 

Prestiż  
Wrzesień 2013