Turniej wygrał z przeciwnościami

Autor

Jerzy Chwałek

To były fajne dni, po prostu fajne dni – tak najkrócej można ocenić turniej, parafrazując słowa znanej piosenki. Siedem dni na szczecińskich kortach dostarczyło wielu emocji, ambitnej postawy polskiego tenisisty i wielu wrażeń podczas wieczornych koncertów. 21 Turniej Pekao Szczecin Open rodzący się w bólach po upadku poprzedniego organizatora, doszedł do skutku i był udaną imprezą. Obejrzało ją w ciągu 7 dni około 19 tysięcy widzów, a zawodnicy zużyli bardzo dużo, prawie 2200 piłek, gdyż ze względu na pogodę i mokre korty niszczyły się szybciej. Mimo absencji naszych najlepszych tenisistów, 25 letni Grzegorz Panfil obronił honor rodzimego tenisa, dochodząc do ćwierćfinału. Zwycięzcy debla, Ken i Neal Skupscy z Liverpoolu jeszcze bardziej polubili ojczyznę przodków, obiecując przyjazd do nas za rok. Były lubiane przez wszystkich niespodzianki, choć na przykład, odpadnięcie w I rundzie mającego w Szczecinie wielu fanów Hiszpana Alberta Montanesa, nie wszyscy przyjęli z radością. Siódemka okazała się szczęśliwa dla Oleksandra Niedowiesowa, bo z tym numerem rozstawiony był Ukrainiec. Swoje chwile chwały przeżył Marcin Daniec, który w Szczecinie skompletował Wielkiego Szlema, a dokładniej Wielką Koronę, czyli zwycięstwa w trzech najważniejszych turniejów dla artystów. Oby do następnego września!  

Prestiż  
Październik 2013