Nie jesteśmy idiotkami!

Pogardliwie mówi się na nie „wieszaki na ubrania”. Modelki, które znamy z okładek magazynów, reklam i wybiegów poza ładną buzią mają do zaoferowania znacznie więcej. Trzy z nich, związane ze szczecińskim ML Studio są tego przykładem.

Autor

Aneta Dolega

galeria

nell

Najważniejsze magazyny: Vogue, Elle, Cosmopolitan. Kampanie: Hyundai, Tom Story, Beccaccino. Chodziła w pokazach na nowojorskim, paryskim i londyńskim fashion week. 

Rozpoczęła studia informatyczne. W każdej wolnej chwili czyta i pisze.

- Lubię bawić się słowem, kocham tonąć wśród wyrażeń... – wyznaje. – Czytam raczej sporo, w większości fantastykę. Kocham również japoński pomysł na przedstawienie historii, na sposób mangi i anime.

Od jakiegoś czasu pracuje nad swoją pierwszą powieścią. Póki co pisze „do szuflady”. 

- Podoba mi się połączenie naszego świata z wydarzeniami przeczącymi wszelkim naszym prawom – opowiada. -  Główną postacią mojej twórczości jest wampirzyca. Nazywa się Rivullen il Castaragnes bądź też Rivellyn il Cersival w zależności od czasów, w których jest przedstawiona. Ma dużo moich cech. 

Pisanie pomaga złapać Nell dystans do jej pierwszego zajęcia jakim jest modeling. Zdaje sobie sprawę, że ludzie nie zawsze traktują poważnie takie dziewczyny jak ona.

- Na początku zostałam oceniona powierzchownie przez ludzi przekonanych, że znają się na modelingu. – opowiada. - Modelka z powodu urody czy zawodu jest z góry na straconej pozycji, ale przecież wielu ludzi jest podobnie traktowanych również po za światem mody np. z powodu swojej odmienności.

Po czym dodaje.

- Ludzie lubią luksus i to co oferuje im konsumpcyjny styl życia. Nie chcę być hipokrytką i rzec, że nie jestem tym zainteresowana, ale nie to jest dla mnie najważniejsze. Mam świadomość tego, iż wyrażam ryzykowną opinię. Jednak podkreślam, że nie tyczy się to wszystkich.

Anita

Najważniejsze magazyny: Elle, Impulse, Touch, Lisa. Pracuje często w Azji: głównie Chiny, Japonia i Tajlandia.

Studiowała filologię romańską, Jeszcze na studiach wyjeżdżała jako tłumacz, m.in. do Afryki gdzie uczyła dzieciaki francuskiego.

– Wyjeżdżałam na tłumaczenia od 3 roku studiów. Aktualnie jestem tłumaczem języka francuskiego i włoskiego w jednej z poznańskich firm. – wymienia. – Właśnie rozpoczęłam podyplomowe studia dla kandydatów na tłumaczy przysięgłych.

Kiedy nie tłumaczy prowadzi zwyczajne życie. 

– Osobiście nie zdarzyło mi się żeby ludzie mnie źle traktowali ze względu na to, co robię, ale wiem, że moje koleżanki były wielokrotnie źle oceniane przez otoczenie. Jednak nie ma co udawać: uroda raczej pomaga w życiu. Kiedy szef chce zatrudnić sekretarkę i ma do wyboru z jednej strony piękną, długonogą blondynkę z niebieskimi oczami, a z drugiej strony dziewczynę raczej przeciętną, a obie mające te same kwalifikacje to raczej wybierze tę pierwszą kandydatkę. Niestety oceniamy ludzi po wyglądzie a taka ładna sekretarka zawsze będzie ozdobą biura. Przystojny kelner zawsze przyciągnie rzesze klientek, a w sklepie w którym obsługują ładne ekspedientki jest więcej klientów.

Anita podkreśla, że w tym zawodzie trzeba zachować rozsądek. Wielki świat kusi i łatwo stracić głowę.

– W trudnych chwilach nie wolno się załamywać, a z drugiej strony nie można zachłysnąć się nagłym sukcesem. Wiele młodych dziewczyn na zagranicznych kontraktach traci zdrowy rozsądek. Mówię tutaj o imprezach w klubach, które z otwartymi ramionami witają piękne modelki, do których lgną mężczyźni w średnim wieku z wypchanymi portfelami. Dużo widziałam i nie zawsze były to pozytywne sceny. Według mnie takie doświadczenia nie są wskazane.

Jak długo chcę popracować w modelingu?

– Mam nadzieję, że jak najdłużej, może do pierwszych zmarszczek. – śmieje się. – Ale wiadomo, że uroda przemija bardzo szybko i nie można bazować tylko na niej, więc liczę się z tym, że w wieku 24 lat jestem już modelingową babcią.

Patrycja

W Paryżu reprezentuje ją prestiżowa agencja Women Management. Pracowała dla takich domów mody jak Chanel, Givenchy, Lanvin, Kenzo i Fendi.

Dostała się na studia ekonomiczno-prawnicze. Dzieli życie pomiędzy Polską i Paryżem. 

– W Polsce, nadrabiam czas z rodziną i przyjaciółmi. – mówi z uśmiechem. – W Paryżu mam kilku znajomych, więc spotykam się z nimi, poznaję nowych ludzi, francuskie zwyczaje, czytam książki i oczywiście uczę się języka. Ostatnio skończyłam lekturę '' Jedz, módl się, kochaj " Elizabeth Gilbert. Ta książka zmieniła moje podejście do życia.

Praca dla największych nie przewróciła jej w głowie. 

– Wiele osób twierdzi, że modelka to tylko ładna figura, twarz i nic poza tym. Jednak to wszystko wygląda zupełnie inaczej – mówi. 

– Dziewczyna wyłącznie z ładną buzią i figurą nie jest w stanie zrobić za dużo w świecie modelingu. Modelki ruszają samotnie w świat, trafiają do obcego kraju, z obcym językiem, gdzie dookoła są sami obcy ludzie i zdane są praktycznie same na siebie. Wielu fotografów i właścicieli domów mody nie szuka dziewczyny, która będzie tylko ładnie wyglądała, ale także będzie miała coś do powiedzenia. Poszukiwana jest dziewczyna inteligentna, dobrze się ucząca i mająca coś w głowie, nie płacząca przez złamany tips czy rozmyty makijaż.

Praca modelki nie trwa wiecznie i Patrycja zdaje sobie z tego sprawę.

– Jeśli chodzi o studia to były dwie opcje i do końca zastanawiałam się, która będzie lepsza. Jednak uważam, że wybrałam tą bardziej rozsądną. - stwierdza. – W przedmiotach ekonomicznych czuje się jak ryba w wodzie, w humanistycznych też nie jest najgorzej. Sugerowałam się tym, po czym będę mogła znaleźć w miarę dobrą pracę w naszym kraju i doszłam do wniosku, że ten kierunek jak najbardziej mi się przyda. 

zdjęcia: Sabine Pigalle

            Kozdra & Baczulis

            Magda Lipiejko

            

 

Prestiż magazyn szczeciński
7( 65)
Listopad'13