Krzywym Okiem - Darek Staniewski

Autor

Dariusz Staniewski

W Szczecinie przeprowadzono konsultacje społeczne dotyczące egzaminów z topografii miasta dla taksówkarzy. Urzędnicy pytali mieszkańców, czy należy utrzymać takie testy. Kilkaset osób opowiedziało się za. Magistrat rozmawiał na ten temat także z korporacjami taksówkarskimi. I większość z nich chce utrzymania testów. Przeciwnicy podpierają się argumentem nowoczesności – przecież jest GPS. Słusznie. Nieomylny to przewodnik, który nigdy nie zawodzi i zawsze prawidłowo prowadzi wędrowca do celu. Poza tym, jeżeli zawiedzie, a zdarza się to rzadko (cha, cha, cha), to zawsze taksówkarz może zapytać o drogę pasażera albo przypadkowego przechodnia zgodnie z hasłem "koniec języka za przewodnika" lub "kto pyta nie błądzi".

To dopiero "pokazówka"! Zarząd Budynków i Lokali Komunalnych w Szczecinie ogłosił, że pod młotek pójdą trzy samochody, dziesięć telewizorów oraz kilka laptopów i telefonów należących do czynszowych dłużników. Wszystko warte kilkadziesiąt tysięcy złotych. Ciekawe jakie efekty przyniesie licytacja. Blady strach padnie na pozostałych dłużników? A może ruszą gremialnie do kasy ZBiLK- uiścić zaległości? Może będą masowo zgłaszać akces do odpracowania długu w tzw. robotach publicznych? A może rzucili się na swoje przetwory przygotowane na zimę i w szaleńczym tempie je wyjadają, aby komornik, wzorem pewnej swej koleżanki znad morza i tego im nie zlicytował? Tym razem ZBiLK zastosował bat. Jak będzie wyglądać marchewa?

Linia tramwajowa do Mierzyna, aquapark, centrum leczenia seniorów, park na lotnisku w Dąbiu, gdzie przedsiębiorcy dzierżawiliby grunty, remont zabytkowej Bramy Portowej, modernizację kortów tenisowych przy alei Wojska Polskiego, przebudowę Autostrady Poznańskiej czy remont ulicy Kolumba nad Odrą. To tylko kilka z długiej listy wielomilionowych inwestycji jakie w ciągu najbliższych siedmiu lat chce zrealizować prezydent Szczecina Piotr Krzystek. Anglicy mówią w takich przypadkach "wishful thinking" (pobożne życzenia – przyp. red.). Jest też naukowe określenie takich planów – "science fiction".

Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy – jak mówi stare mongolskie przysłowie. Otóż były prezes Towarzystwa Finansowego Silesia usłyszał zarzuty za podpisanie umowy z firmą Kraftport na dzierżawę pochylni w zamkniętej szczecińskiej stoczni. Bez zgody ministra skarbu państwa. Kraftport nie zapłacił też ani "zeta" za dzierżawę, a jeszcze sprzedał część stoczniowego wyposażenia na złom. Niech się były prezes TFI cieszy, że wpadł w ręce prokuratora, a nie byłych stoczniowców. Oni by już mu zrobili specjalne wodowanie z pochylni – tylną częścią ciała po zardzewiałych blachach z niewybudowanych statków.

Szczecińscy radni uchwalili budżet miasta na 2014 rok. Ale dopiero w dogrywce listopadowej sesji Rady Miasta. Bo w pierwotnym terminie musieli sobie pogadać o innych sprawach, jak twierdzili za późno dostali poprawki, było ich zbyt dużo i nie chcieli nad nimi obradować późno w nocy. Jedno tylko zastanawia. Sesje Rady Miasta Szczecin zaczynają się zawsze o godz. 11. Trwają kilka lub nawet kilkanaście godzin, czasami do nocy. Do tego wiele przerw w obradach. Pod koniec, radni zmęczeni głosują już, „aby szybciej". A kto im broni rozpoczynać obrady np. o godz. 8 rano? W myśl hasła "szybciej zaczniesz, szybciej skończysz". Ale może oni wolą takie sesyjne "sado maso"?

Zakończono głosowanie nad propozycjami do Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego 2014. Najwięcej głosów mieszkańców miasta zdobyły dwa pomysły – budowa Roweru Miejskiego oraz modernizacja Stawu Brodowskiego. Ten drugi pomysł zgłosiła jedna z Rad Osiedla, jedna z mieszkanek Szczecina oraz członkowie młodzieżówki PO – Młodzi Demokraci. Oni też na specjalnej konferencji prasowej ogłosili, że to jest tylko i wyłącznie ich sukces. Ot, młodzi, a już cierpiący na Alzheimera, brak lecytyny, skromności oraz taktu.

W budżecie obywatelskim najwięcej głosów zdobył pomysł Roweru Miejskiego. I już wywołał awanturę na sesji rady Miasta. Bo okazało się, że koncepcja przygotowywana przez magistrat zakłada, że na razie nie będzie ani jednej stacji rowerowej na Prawobrzeżu. I tamtejszych cyklistów szlag trafił. Jeden z radnych nawet zaczął coś głośno mówić o secesji i oderwaniu Prawobrzeża od Szczecina. Również złodzieje z tych okolic są niepocieszeni. Łatwa zdobycz przeszła, a raczej przejechała im koło nosa.

 
Prestiż magazyn szczeciński
8( 66)
Grudzień'13
gajda