Droga wojownika

Jest jednym z najbardziej utytułowanych zawodników Brazylijskiego jiu jitsu w Polsce i pierwszym Polakiem, który zdobył czarny pas. We wrześniu spełniło się jego największe marzenie- wygrał mistrzostwo obu Ameryk w wadze ciężkiej i tym samym został liderem rankingu Brazylijskiej Federacji jiu jitsu. Szczecinianin, Mariusz „Manolo” Linke.

Autor

Izabela Magiera

galeria

Na jego sukces złożyło się ponad 35 – letnie doświadczenie w sportach walki, mordercze treningi, stalowa wola i miłość do sportu. Manolo trenuje średnio… 5 godzin dziennie, przed zawodami przestrzega rygorystycznej diety i praktycznie w ogóle nie pije alkoholu. Po walkach regeneruje się, czyli… śpi i je na przemian.

- Na ten wynik złożyły się punkty z wygranych walk z ostatnich trzech lat – mówi uradowany „Manolo". - Jeździłem po całym świecie i zbierałem punkty. Opłaciło się! Pierwsze miejsce kategorii w rankingu IBJJS to spełnienie moich marzeń i ogromna radość. 

Mariusz Linke, to jeden z najbardziej doświadczonych zawodników Bjj i judo, a także MMA w Polsce. Zdobył ponad 60 medali. Walczył ze światową elitą Bjj i judo, pokonywał wielkich wojowników, trenuje także młodych zawodników.

- Zdobywałem wiele medali na mistrzowskich imprezach. Z samych tylko mistrzostw świata Europy i Ameryki mam ich ponad 40, ale moim największym sukcesem jest to, że dalej ćwiczę, kocham to, co robię, a budząc się rano moja pierwsza myśl to jak mogę udoskonalić swoje jiu jitsu. Na szczęście wspiera mnie żona Iwona, która jest moim największym przyjacielem i kocha sport tak jak ja, bo to moja miłość i pasja!

Wszystko zaczęło się, gdy miał 7 lat. Mama zaprowadziła go na treningi judo do szczecińskiej Arkonii. Jego trenerem został Lech Morus. 

- To wspaniały judoka, świetny człowiek i najlepszy wychowawca. 37 lat temu został moim trenerem i tak już zostało do dziś – wspomina Mariusz. - Dzięki niemu byłem także członkiem kadry narodowej w judo. 

Brazylijskie jiu jitsu jest dla niego kontynuacją drogi, którą wyznaczyło judo. W 1999 roku założył klub Berserkers Team w Szczecinie razem z bratem Maciejem, Piotrem Bagińskim oraz Robertem Siedziako. W tym też roku poznał miłość swojego życia Iwonę, instruktorkę fitness, właścicielkę fitnessu Planet Spa.

– Byłem wtedy na rozdrożu życiowym, miałem szczęście, że w moim życiu pojawiła się Iwona - zdradza Manolo. - Dzięki niej jestem dzisiaj tym, kim jestem, a mogło być różnie. Iwona to mój ulubiony partner na siłowni, wspiera mnie, ale od czasu, gdy na zawodach zostałem znokautowany nie chce oglądać jak walczę. 

– Pamiętam tą walkę doskonale – wspomina Iwona Linke. - Mariusz upadł na ziemię i nie mógł odzyskać przytomności. - Nagle dotarło dla mnie jak niebezpieczny jest to sport. Od tej pory wspólnie postanowiliśmy, że nie będę przychodzić na jego walki.

W 2000 roku Linke wygrał swoje pierwsze duże zawody w BJJ. Na Bad Boy Cup w Goeteborgu zajął pierwsze miejsce w wadze 95 kg. 

- Pamiętam, mieliśmy do wyboru jechać na mistrzostwa lub kupić meble do kuchni - śmieje się Iwona – Wygrało oczywiście BJJ.

Przez kolejne lata był wielokrotnym tryumfatorem i medalistą zawodów w BJJ na terenie Europy oraz Brazylii. W 2005 roku wraz z bratem postanowił odejść z klubu Berserkers Team i założyć swój – Linke Gold Team. Patronem klubu został Jorge „Macaco” Patino, gwiazda Bjj. Macaco to nauczyciel, mentor i przyjaciel Manolo, który mobilizuje go do ciężkich treningów.

- Praca trenera jest dla mnie kontynuacją własnej kariery – mówi z przekonaniem Mariusz. - Mam wielu utalentowanych zawodników, którzy zdobywają medale na światowych imprezach, dając mi tym samym wielką radość i satysfakcję. Ich zwycięstwa są moimi zwycięstwami. Poza tym z wielkim zapałem trenują moje dzieciaki Bianka i Mike i mam nadzieję, że te najlepsze chwile i wzruszenia jeszcze przede mną!

Brazylijskie jiu jitsu (Bjj, nazywane też Gracie Jiu Jitsu), to brazylijska sztuka walki wywodząca się z jiu jitsu, zapasów i judo, koncentruje się na walce z jednym przeciwnikiem. Walka w Brazylijskim jiu jitsu odbywa się głównie w parterze. Taktyka polega na sprowadzeniu przeciwnika do parteru, unieruchomieniu go i wykonaniu techniki kończącej - dźwigni bądź duszenia, zmuszającej przeciwnika do poddania się bądź pozbawiającej go przytomności. Zawodnicy brazylijskiego jiu jitsu walczą w zwarciu, co dodatkowo utrudnia ich przeciwnikom wykonywanie uderzeń.

Prestiż magazyn szczeciński
8( 66)
Grudzień'13