Szkoła tańca Astra - wytańczyć marzenia

Dwie pary, cztery indywidualności i jedna pasja. Taniec. Wybitny tancerz i choreograf Maurice Bejart powiedział, że „Kto zakosztuje tańca, nigdy go nie zdradzi”. Tak jak nasi bohaterowie, którzy w tańcu towarzyskim odnaleźli… siebie. Przed wami tancerze z legendarnej Szkoły Tańca Astra.

Autor

Aneta Dolega

Monika i Włodzimierz Ponto

Taniec

To chęć bycia razem w czasie wolnym. Tańczymy, ponieważ czujemy, że wtedy jesteśmy dla siebie, że przeżywamy własne, a nie czyjeś życie. Nie słyszymy zewnętrznego jazgotu. W tańcu zatrzymujemy różne chwile - te szczęśliwe i te trudne, które i tak później postrzegamy jako ciekawe. A przede wszystkim chcemy wygrywać..., ale nie z innymi, ze sobą. Nie jesteśmy ekspertami tanecznymi. Uważamy jednak, że wartościowanie sposobu tańca jest krzywdzące. Dyskusja o wyższości jakiegoś rodzaju, stylu czy techniki tanecznej świadczy o braku wiedzy i dojrzałości. Należy wybrać swoją dziedzinę i swoją drogę czy to sportową, czy hobbystyczną, indywidualną lub w grupie.

Sala taneczna kontra dom

Trudno ze sobą pogodzić obie rzeczywistości. Trzeba być zdyscyplinowanym, trzeba mieć plan, cel i silną motywację. Zdarza się, że jesteśmy na sali tanecznej w środku nocy. W dzień pracujemy w różnych miejscowościach, więc spotykamy się rzadko, właśnie na salach tanecznych Astry - raz w tygodniu na lekcji i w weekendy na treningach.  Pomimo tego, w życiu tanecznym bywamy tak zmęczeni sobą, że szukamy oddzielnej przestrzeni - fizycznej i psychicznej. Jako para standardowa przyjmujemy taką pozycję, iż czujemy się zrośnięci od kolan do żeber, ale jakoś dziwnie mózgi się też nam pozrastały, mimo że głowy są naciągnięte w przeciwne strony. Tak samo myślimy, czujemy, oceniamy. Nie wiemy czy to taniec, czy staż małżeński. Nudno na szczęście nie jest.

Wygrana 

Towarzyszy jej uczucie dziecięcej radości. Satysfakcji z tego, że ta tytaniczna praca nie poszła na marne. Zawsze jesteśmy pierwsi albo drudzy niezależnie od tego, które miejsce zajmiemy na turnieju. Albo jesteśmy zadowoleni ze swojej postawy - wtedy przyznajemy sobie miejsce pierwsze albo nie - i wtedy przyznajemy z niesmakiem lokatę drugą. I tak jest niestety najczęściej. Świetni dokumentaliści i uczestnicy turniejów para Iza i Artur Wachowiakowie nagrywają wszystkie taneczne zdarzenia z naszym wspólnym udziałem. Nigdy nie wiemy, czy chcemy to zobaczyć. Sami sobie jesteśmy najsurowszymi sędziami. Jest impreza, oglądamy to i najczęściej umieramy ze śmiechu. Rzadziej pojawia się refleksja, że coś w tym jest. 

Tańczyć po trzydziestce

Dojrzałość jest piękna. To jest najlepszy okres, by się tanecznie rozwinąć. Kiedy myślisz, że wszystko za tobą, że nie masz siły ani czasu, to właśnie jest ten cudowny moment, by postawić sobie nowe wyzwania. Oczywiście przy naszym pierwszym turnieju środowisko taneczne nasz prześwietliło. Sprawdzili czy faktycznie zaczęliśmy tańczyć w wieku dojrzałym. Na parkiecie widać wszystko i wszystko się liczy. Taniec podnosi wymagania.

Wyczerpanie 

Wszystko na parkiecie wygląda lekko, łatwo i przyjemnie. Uśmiechamy się i jest ślicznie. Na te dwie minuty tańca pracuje się latami. Lepiej nie widzieć przygotowań. Dobrze jest uczyć się od najlepszych. Wiedzą jak i mają cierpliwość. Jest jednak taki moment w szatni, gdy wyjmujemy swoje zużyte buty treningowe i patrzymy na nie. Często jest to środek nocy - pora ćwiczeń ludzi pracujących. Wtedy myślę, że już nie mam siły. Potem w miarę nakładania dalszych części garderoby to mija. Na sali nie czujemy zmęczenia. Na turnieju niestety tak - i po nim. „Day after” to najczęściej uniesienie  - jeśli było dobrze, jeśli był ból.

Tańczący mężczyzna

To dopiero jest widok! Pod warunkiem, że tańczy wystarczająco dobrze. Tańczące kobiety już mają swoje należne miejsce w sztuce i naszej wyobraźni. Mężczyzna to ciekawy temat - okaz, rarytas. Czy są kobiety, którym tancerze się nie podobają? Ta sylwetka, nienaganna fryzura, zadbana skóra, dłonie. Cudowne. Wzruszam się, gdy widzę męża we fraku. Wzruszam się, gdy sam jest zmęczony i widzę jego spocone czoło, jak szczotkuje podeszwy moich bucików, dopina klamerki i haftki sukienki. Wzrusza mnie jego dokładność w samodzielnych ćwiczeniach.

Najbliżsi

Dlatego możemy tańczyć, bo nam pozwalają. Są mądrzy, odpowiedzialni i dostarczają nam energii, a nie trosk. Martwimy się o nich, chociaż nie musimy. Nasz syn jest naszym najwierniejszym kibicem. Wspiera nas. 

Najpiękniejszy turniej

Sala taneczna w Stuttgarcie. To był walc wiedeński. Cudowny. Przypomniała mi się moja ulubiona zabawka z dzieciństwa - kalejdoskop. Każdy obraz piękny, następny jeszcze piękniejszy.  Sala balowa, kolorowe suknie, ruch, muzyka. Czas cofnął się o 100 lat. Jak w bajce. Nie ważne skąd jesteś, nie ważne w jakim języku się porozumiewasz. Gdy usłyszysz pierwsze dźwięki - wszyscy zrobią to, co powinni. Drugi obraz – szatnia. Nagie, ale szczelnie osłonięte specjalnymi namiocikami Azjatki, nagie i zupełnie niczym nieosłonięte dynamicznie poruszające się Włoszki. Rosjanki robiące wielobarwny makijaż i wkładające suknie w barokowym stylu, głośny i zabawny sektor niemiecki z przewagą krótkowłosych partnerek, sektor medytujący, leżący na matach, wszędzie chłodzące twarze i ciała, piękne wachlarze. To wszystko we wzajemnym szacunku i zrozumieniu dla wysiłku i zmęczenia.

 

Katarzyna Florczuk i Marcin Kalitowski

Taniec

To sens życia. Budzę się i wiem jakim jestem człowiekiem. Co robię, gdzie jestem, w jakim momencie swojego życia się znajduję. Tak jak aktor wyraża się na scenie, muzyk w swoich utworach my pokazujemy emocje w tańcu, w czasie trwania show. To także duży wysiłek fizyczny, z którym wiąże się ból. Ale ten wysiłek jest najprzyjemniejszy. To niesamowite uczucie widzieć jak dwie osoby tworzą jedno ciało i na odwrót, kiedy nie potrafią się zgrać. Taniec jest jak gąbka. Jeżeli złapiesz gąbkę i trzymasz ją to ona przyjmuje kształt twojej dłoni. Kiedy ją puścisz ona powoli wraca do swojego pierwotnego wyglądu. My się siebie trzymamy bardzo mocno na codziennych treningach. Nie odkształcamy się ze swoich atutów.

Bez metryki

W tańcu jak w każdej innej dziedzinie sztuki wiek nie ma znaczenia. Dobrym przykładem jest tango argentyńskie, które tańczą ludzie w każdym wieku. Patrząc na parę, gdzie charyzmatyczny partner jest dużo starszy od swej partnerki, widzi się tylko piękny ruch. Z jednej strony delikatny, z drugiej mocny.

Wygląd

Jest ważny nawet na treningu. Nie ćwiczymy w dresach, tylko w strojach przypominających te, w których tańczymy na turniejach. Sukienki, długie spódnice, eleganckie spodnie, ubrania przylegające do ciała – musimy to czuć.

Życie w parze

Zgodność na parkiecie nie zawsze się przekłada na życie poza nim. Dwoje ludzi spotyka się jako para tancerzy, mają wspólny cel. I nieoczekiwanie dla nich pojawia się uczucie. Euforia trwa od trzech miesięcy do pół roku. Później zaczynają się schody. Kłótnie, frustracje z treningów są przenoszone do życia prywatnego albo na odwrót. Kiedy nie da się nad tym zapanować kończy się taniec. Znamy to z obserwacji, gdyż parą jesteśmy wyłącznie na parkiecie. Zdarzają się wyjątki, tak jak w przypadku małżeństwa, które zaczęło razem tańczyć dopiero po ślubie. Bo kiedy dwoje ludzi spotyka się najpierw na parkiecie to istnieje ryzyko, że to nie przetrwa.

Wysiłek

Ćwiczymy jak go ukryć. Ucząc inne pary zawsze porównuję to do Formuły 1. W bolidzie jest bardzo wysoka temperatura, jest bardzo mało miejsca. Wszystkie skręty, wszystkie szarpnięcia prędkości bądź hamulca wpływają na organizm i kręgosłup kierowcy. My jednak widzimy z zewnątrz tylko to jak ten bolid szybko się przesuwa. Wpadamy w zachwyt, robimy wielkie „wow” i pragniemy być na miejscu kierowcy. Bardzo podobnie jest z tańcem. Tylko tancerze wiedzą ile potrzeba treningów by osiągnąć upragniony efekt. Jak trzeba zamarkować ogromny wysiłek. W tańcu jesteśmy po części aktorami.

Najważniejsza decyzja

Pojawiła się w momencie wygrania przeze mnie pierwszego turnieju. Konkurs odbył się na stołówce, na płytkach PCV z zapachem obiadu w tle. Dla chłopaka, który wcześniej był łobuziakiem, malującym graffiti i trenującym sztuki walk zwycięstwo było czymś niesamowitym. Ono zadecydowało o mojej przyszłości. Po roku treningów byłem najlepszy w tańcach standardowych. Odnalazłem w tańcu nutę konkretnej rywalizacji. Spodobało mi się, że jestem oceniany.

Przegrana

Odcinamy ją od siebie. W środku mnie to boli, ale na zewnątrz tego nie pokazuję. Mówiąc o swojej porażce nasza psychika i ciało jeszcze bardziej cierpią. Nie myślę o tym, przyjmuję to, zapominam i idę dalej. Ikoną tańca będzie ten, kto przetrwa. 

Taniec towarzyski

To obrazek, który składa się z trzech części. Po pierwsze - sprawne ciało, które kształtujemy nie tylko tańcem. Po drugie - dieta, która nie polega na głodzeniu się tylko na zdrowym odżywianiu. Po trzecie - psychika, czyli pozytywne nastawienie, przekonanie, że się wygra.

Po turnieju

Następuje trudny powrót do rzeczywistości. Było tak fajnie, a tu trzeba wrócić do pracy, do prozy życia. Ta bańka, w której tkwiliśmy szybko pęka i nagle widzimy, że życie składa się jeszcze z innych elementów.

Prestiż  
Styczeń 2014