Krzywym okiem - Darek Staniewski

Autor

Dariusz Staniewski

Grupa młodych filmowców - amatorów ze Szczecina postanowiła nakręcić serial. Na razie pokazano jeden odcinek dzieła pt. "Ocaleni". O czym to jest? O losach dwóch młodych mężczyzn, którzy próbują przeżyć na świecie po globalnej katastrofie. Film o zagładzie, a zwłaszcza w Szczecinie, to nie jest chyba jakieś wielkie wyzwanie. Wystarczy np. nakręcić dzieje Stoczni Szczecińskiej albo wizytę inwestora w magistracie, zimową podróż pociągiem na trasie Przemyśl - Szczecin, czy też losy kilku miejskich inwestycji np. Arkonki. Po czymś takim wszelkie apokaliptyczne dzieła nie robią już na człowieku większego wrażenia.

Ale przy okazji. Jesteśmy świadkami innego serialu pt. "Wojna szczecińsko - szczecińska". Odcinek 1 pt. "Ulica" - to historia walki między SLD, a lokalnym stowarzyszeniem prawicowym Kontra 2000 o patrona jednej z ulic przy Dworcu Głównym PKP. Lewica chce, aby nosiła ona imię ostatniego sekretarza PZPR Mieczysława F. Rakowskiego. Kontra - płk Ryszarda Kuklińskiego. Na razie jest więc dramat, ale chyba będzie komedia. Bo sprawa ma trafić pod obrady Rady Miasta. I znowu będziemy świadkami wielogodzinnych oratorskich popisów radnych. Kampania wyborcza przecież już się zaczęła. A szkoda tracić taki smakowity kąsek, żeby błysnąć przed mediami. 

Odcinek 2 serialu nosi tytuł "Śpiewacy". Na otwarciu nowej filharmonii ma być wykonana IX Symfonia Ludwiga van Beethovena. Orkiestrze towarzyszyć będzie zawodowy chór z Rygi. Bo tego sobie zażyczył zawodowy dyrygent, który poprowadzi koncert. A to nie spodobało się szczecińskim chórzystom, którzy mają status amatorski. No i wojna na całego, a raczej na bas, sopran, alt, tenor, baryton, mezzosopran. Władze miasta coś tam cieniutko, bo falsetem, zapewniały, że szukają kompromisu. I udało im się. Bo na inauguracji zaśpiewa chór Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Szczecińskiego oraz lokalni śpiewacy z innych zespołów. Podobno trwają rozmowy z Łoną i Weberem, Indios Bravos, Bubliczkami i Chorymi. No co, filharmonia jest chyba dla każdego.

Odcinek 3 pt. "Portrety". Radny miejski PO Łukasz Tyszler z całych sił walczy z projektem stworzenia galerii portretów byłych prezydentów Szczecina. Nie podoba mu się pomysł, wykonawca (lekarz - portrecista amator, choć z pewnym dorobkiem), cena usługi. Generalnie wszystko. Ale aktualnie panujący prezydent Szczecina ani myśli odstąpić od projektu. Prace nad pierwszym obrazem już trwają. A PO zastanawia się, co prezydent Szczecina jeszcze zmaluje zanim się skończy kadencja.

Piłkarze Pogoni Szczecin roznieśli w strzępy Lecha Poznań 5:1. Wszystkie bramki dla Portowców zdobył Marcin Robak. W mieście nad Wartą ogłoszono żałobę. Tamtejsi kibole pochowali się w najciemniejszych kątach poznańskiej Cytadeli, a ratuszowe koziołki odmówiły występów i publicznego trykania się rogami. Piłkarzom obcięto premie i dopóki nie pokonają Pogoni będą jeść tylko pyry z gzikiem. 

Zachodniopomorscy rolnicy nadal protestują i okupują siedzibę szczecińskiej Agencji Nieruchomości Rolnych. Ale ile można leżeć, śpiewać patriotyczne pieśni i wznosić bojowe hasła. Trochę nudno. To już przecież trwa kilka tygodni. Żeby więc sobie urozmaicić pobyt połazili trochę po pokojach ANR zawracając głowę urzędnikom, potem przyblokowali drogę wojewódzką, następnie pojechali do Koszalina i zakrzyczeli panią wiceminister rolnictwa. Teraz szykują kolejne blokady i wypady. Czując wiosnę w powietrzu chłop na miejscu nie usiedzi. Z naturą się nie wygra.

Szczeciński statek - restauracja "Ładoga", cumująca u stóp Wałów Chrobrego, znowu jest do kupienia. Tym razem za trzy miliony złotych. Właściciel, firma Polsteam Żegluga Szczecińska chce się jej pozbyć, bo przynosi straty. Ale najbardziej restauracja kłuła w oczy szczecińskie PiS. A zwłaszcza sowieckie symbole umieszczone np. na dziobie (Ładoga to wycieczkowiec wybudowany w Niemczech w 1954 roku dla Związku Radzieckiego, w Szczecina od 1997 roku). Dlatego w partii pełna mobilizacja i zbiórka funduszy na wykupienie łajby. Jak już trafi w ręce PiS ma być uroczyście posłana na dno. Zamiast corocznego topienia Marzanny i konsumpcji sławnej rosyjskiej zupy rybnej "ucha" ma być "topienie komucha"...

Prestiż  
Marzec 2014