To już rok, gdy niczym feniks z popiołów reaktywował się Prestiż. Tą autoironią bronię się przed ewidentnym wzruszeniem, które mnie ogarnia na myśl o - nie bójmy się powiedzieć – udanym powrocie Prestiżu do miasta. Udanym, bo każdego dnia Drodzy Czytelnicy – lubicie nas, ale i krytykujecie, polemizujecie, a także nieustannie inspirujecie. Dziękuję i proszę o więcej! Bo to przecież dla Was, co miesiąc, staramy się, żeby było ciekawie, niebanalnie i ładnie oczywiście. I twórczo. Tak jak twórczy są bohaterowie tego numeru.

Na pierwszym planie Damian Ukeje, wokalista, rockman, niespokojna dusza. Nasz bohater z okładki został nominowany do prestiżowej nagrody Fryderyka. Najbardziej zdziwiony był tą nominacją chyba on sam, bowiem uważa, że pasuje do tej nagrody mówiąc oględnie jak pięść do nosa. Z kolei – jak sam zauważył – na wyróżnienie nie zasłużył sobie w rodzinnym mieście… O czym jeszcze opowiada Ukeje w wywiadzie z Danielem Źródlewskim? A o tym, co go brzydzi, co myśli o Nergalu, nagrodach, a także problemach talent show. Polecam!

Osobowością muzyczną jest też Paweł Osuchowski, dyrygent i niestrudzony propagator muzyki klasycznej i to w tej czystej postaci. W rozmowie z Michałem Stankiewiczem panowie rozbierają prawie że na czynniki pierwsze współczesną filharmonię. Wnioski są zaskakujące, ale z pewnością niezwykle ciekawe.

Kolejna szalenie twórcza postać to Tatiana Malinowska - Tyszkiewicz. Swoją barwną historią życia, niezwykle rozległą geograficznie, mogłaby obdzielić co najmniej kilka osób. Urodziła się we Lwowie, burzliwie studiowała w Leningradzie i w Moskwie, była żoną oficera wojsk kosmicznych, robiła teatr na Syberii, wyreżyserowała spektakl w teatrze, którego nie było, wystawiała swoje sztuki w więzieniach. Dziś mówi o sobie: jestem Rosjanką. Mieszka w Szczecinie i tutaj robi swój teatr.

W Prestiżu z ogromnym sentymentem prezentujemy niepublikowane dotąd prace Magdy Lipiejko, z którą nie raz mieliśmy zaszczyt współpracować. Magda odeszła od nas z początkiem wiosny, pozostawiła po sobie wspaniałą twórczość i rzeszę modelek, które dzięki niej robią karierę w Mediolanie, Paryżu, Nowym Jorku…

„Była wytrawnym fotografem, genialną stylistką, świetną agentką, piękną kobietą, wspaniałą przyjaciółką i zwyczajnie dobrym człowiekiem” -pisze Aneta Dolega w bardzo osobistym tekście. Wspominamy tą cudowną dziewczynę z czułością i z radością, że tak wiele po sobie zostawiła. O Magdzie można pisać bez końca. Była fascynującą  osobą. I choć bardzo nam jej brakuje, to zawsze możemy wrócić do zdjęć, a jej twórczość jeszcze nie raz pojawi się na łamach Prestiżu.

Izabela Magiera – Jarzembek

 

Prestiż  
Kwiecień 2014