Teresa Kossak KOSSAK NIEZNANY wyd. PIW, 2014

Autor

Rafał Podraza

Znieukrywaną radością wziąłem do ręki książkę „Kossak nieznany” autorstwa Teresy Kossak. To może niezbyt grube, ale bardzo ciekawe wydanie poświęcone najmniej znanemu Polakom Kossakowi. Każdy bowiem słyszał o Juliuszu, Wojciechu, Jerzym, ale niewielu słyszało o Karolu.

Karol Kossak, bo właśnie on jest bohaterem wspomnień córki, był synem Stefana brata Wojciecha,  a wnukiem Juliusza. Podobnie jak inni panowie z tego klanu specjalizował się w koniach. Nigdy jednak nie gonił za popularnością, nie bywał na salonach. Może dziwić, że nawet Kazimierz Olszański, największy znawca rodziny Kossaków nie pochylił się nad twórczością Karola, ale widać – zdaniem badacza – nie była ona tak spektakularna jak pozostałych trzech panów. 

Po wojnie Karol Kossak osiadł w Ciechocinku i tam, w swoim malutkim mieszkaniu, wraz z żoną i córką wiódł spokojny żywot. Karol, jak wspomniałem, nie gonił za sławą. Nie przepadał także za swawolnymi kuzynkami: Marią Pawlikowską - Jasnorzewską i Magdaleną Samozwaniec. Stonowany, religijny, wolał odwiedzać inną sławną kuzynkę - pisarkę, bogobojną, Zofię Kossak. 

O czym jest więc „Kossak nieznany”? O skromnym człowieku, dowcipnym, potrafiącym cieszyć się życiem, który tryskał iście Kossakowskim humorem i rzucał na prawo i lewo ciętymi ripostami, uwielbiał towarzyskie spotkania i grę w brydża. Jednak przede wszystkim całe życie nie rozstawał się z ołówkami i akwarelami. Nie malował bowiem, w odróżnieniu od Wojciecha i Jerzego, obrazów olejnych. 

Parę słów należy się także autorce. Teresa Kossak, podobnie jak inne „Kossaki” także zajmowała się rysowaniem. Może nie wyspecjalizowała się w konich jak jej męscy antenaci, ale przez wiele lat jej rysunkowych bohaterów mogliśmy podziwiać, ogladając polskie kreskówki... To bowiem ONA stworzyła Reksia oraz Bolka i Lolka.

Wspomnienia zilustrowane są fotografiami rodzinnymi bohatera i autorki,  to one pozwalają przenieść się nam w inne czasy. Na pewno ciekawsze i chyba spokojniejsze, niż teraz.

 Minusów nie znalazłem żadnych, no chyba jeden: książkę czyta się za szybko...

Prestiż  
Kwiecień 2014