Przygotuj się na golfa

Kwiecień to początek sezonu na polach golfowych w całej Polsce, również w Binowie. Parafrazując słowa piosenki Krystyny Prońko, można zapowiedzieć: jutro zaczyna się tu sezon, golfiści nowe kije mierzą. 

Autor

Jerzy Chwałek

Nadchodzący sezon na polu Binowo Park będzie obfitował w imprezy dla zawodowców i amatorów. Dwie najbardziej spektakularne z nich to: Floating Garden Szczecin Open dla profesjonalistów, oraz World Golfers Championship dla amatorów.

– World Golfers Championship to największy turniej amatorski w Polsce – mówi dyrektor klubu "Binowo Park" Sławomir Piński.

Szczeciński finał tej imprezy, który odbędzie się w ostatnim tygodniu sierpnia (od 27 do 30) poprzedzą eliminacje w 14 miejscowościach w całej Polsce. Najlepsi z eliminacji przyjadą do Binowa, żeby w finale wyłonić 6 zawodników, a także zwycięzcę w kategorii celebrytów, którzy będą reprezentować Polskę w finale światowym WGC w Republice Południowej Afryki.

– Finał turnieju w Binowie odbywać się będzie w 6 grupach handicapowych, czyli o różnych poziomach zaawansowania graczy, co wszystkim daje możliwość walki o zwycięstwo i wyjazd do Durbanu – tłumaczy Piński.

Ciekawa jest geneza powstania World Golfers Championship, do którego Polska przystąpiła 15 lat temu.

Założycielem turnieju przed 20 laty był legendarny sportowiec szwedzki Sven "Tumba" Johansson. Był on pierwszym europejczykiem, który zagrał w hokejowej lidze NHL. Uprawiał również z powodzeniem piłkę nożną, bo zagrał 1 mecz w reprezentacji, a później zajął się golfem.

– Jako, że pochodził z niezbyt zamożnej rodziny, to dzięki stworzeniu przez niego cyklu turniejów, golf ze sportu snobistycznego, stał się w Szwecji sportem powszechnym – dodaje Piński, który miał okazję poznać osobiście nieżyjącego od 3 lat Johanssona.

 

Binowo i golf promują Szczecin

 

Najlepsi zawodowi polscy golfiści, jak również z innych krajów, zagrają o pieniądze podczas 17 edycji turnieju Floating Garden Szczecin Open, wspieranego przez Grupę Azoty(18 - 21 maja). Pula nagród wynosi 40 tysięcy złotych, z czego około 10 tys. skasuje zwycięzca.

– Na imprezie zjawią się zawodnicy z kilkunastu krajów, więc możemy zaprezentować im Szczecin, jako miasto o wysokich walorach turystycznych – mówi Piński. – Ma to duże znaczenie, gdyż zawodnicy ze Szwecji, Danii czy Niemiec, a więc z krajów położonych blisko nas, mogą później promować i zachęcać swoich rodaków do odwiedzenia naszego miasta. 

Imprezę Floating Garden Szczecin Open poprzedzi jednodniowy turniej Pro Am, o bardzo ciekawej formule. W 4 - osobowych zespołach występuje 1 zawodowiec i 3 amatorów.

– To idealna okazja, żeby amatorzy mogli podglądać profesjonalistów, jak również poprosić ich o fachowe wskazówki – mówi Piński. – Jako amatorów, zamierzamy zaprosić do drużyn ludzi biznesu z całej Polski i pokazać Szczecin, jako miasto o dużym potencjale.

Łącznie w tym sezonie odbędzie się ponad 20, większych czy mniejszych imprez na polu w Binowie, a zainauguruje sezon I-szy Turniej Klubowy w dniu 6 kwietnia.

Bez kija nie podchodź (do pola)

Jeśli grający w golfa nie "odkurzyli" jeszcze kijów po zimowej przerwie, powinni zrobić to jak najszybciej.

A jak dobiera się kij golfowy do wzrostu zawodnika? Nie stanowi to żadnego problemu – mówi dyrektor Piński. – Kije pod względem długości dzielimy na 3 grupy – dla dzieci i juniorów, dla kobiet i te najdłuższe, przeznaczone dla mężczyzn. 

Dla panów mierzących od 160 cm do 182 cm długość kijów jest taka sama, ale można je personalizować, ustawiać odpowiednio nachylenie główki w zależności od budowy fizycznej gracza.

Dla mężczyzn do 186 cm wzrostu kij jest przedłużany o 1 cal, a dla jeszcze wyższych o 2 cale.

W zależności od tego, na jaki dystans gracz chce uderzyć piłkę, kije dzielimy na typu żelazo (do uderzeń od 50 do 210 metrów), hybrydy oraz drewno. Do gry na greenie służy kij o nazwie putter. Zestaw kijów, które gracz ma w torbie może liczyć maksymalnie 14 sztuk.

– Uszkodzenie kija wcale nie oznacza, że trzeba kupić nowy – opowiada Piński. – Sam przeżyłem sytuację, że podczas podróży moje kije zostały mechanicznie uszkodzone na lotnisku, a konkretnie przejechane przez ciężki wózek. Udało się je naprawić, a najczęściej polega to na wymianie szaftu, czyli środkowej, najdłuższej części kija. 

– Zapewniamy kije dla wszystkich chętnych w naszym klubie, a jeśli przyjdzie do nas gracz o wzroście 2 metrów, to jesteśmy w stanie zamówić i ściągnąć odpowiedni sprzęt w ciągu 10 dni – kończy pan Sławek.

Prestiż  
Kwiecień 2014