Sztuka kobiecego orgazmu…

Autor

Joanna Osińska

Wiem, to zdanie może być zaskakujące, ale sama zrozumiałam jego znaczenie dopiero po 25 latach różnych doświadczeń. Miałam 3 mężów i nawet trochę przyjemności w spełnianiu małżeńskich obowiązków, ale nigdy orgazmu. Nawet pogodziłam się z myślą, że może jestem inna, nie potrafię, a może moja budowa anatomiczna nie pozwala na takie doznania. Jak bardzo się myliłam dowiedziałam się – kiedy poznałam właściwego mężczyznę. – Skąd będziemy wiedziały, że TEN, to akurat właściwy? Przede mną siedziała bardzo dojrzała kobieta. Zadbana i pogodna. Widać było, że naprawdę spełniona pod wszystkimi względami. Rozmowa zaczęła się od tematu mężczyzn, którzy gubią się w życiu, ponieważ przygniata ich nie tylko zawodowa codzienność, ale przede wszystkim nieumiejętność podejścia do kobiet w każdym wymiarze: uczuciowym, ale też seksualnym, bo to ważne dla jednej i drugiej strony. Tłumaczyła moja współtowarzyszka podróży koleją żelazną XXI wieku. (Kocham te pociągi i rozmowy z ludźmi. To chwila i miejsce jakby zatrzymane. Nigdzie nie da się uciec, ani wysiąść przed czasem. To pociąg pędzi i TY wreszcie siedzisz „w miejscu” i słuchasz ludzi i uczysz się od nich). – Trzeba być zakochanym, czuć się kochanym, musi być chemia, doświadczenie przynajmniej jednej ze stron i brak lęku przed mówieniem, co nam sprawia przyjemność, a co nie. To bardzo trudne, ale warto przełamać barierę. Trzeba to również zrobić umiejętnie. Jeśli partner lub partnerka się wciąż obrażają, radzę nie wchodzić drugi raz do tej samej rzeki. Szkoda czasu, jeśli ktoś nie chce nad sobą pracować. Świat stoi otworem, a w nim mnóstwo wspaniałych ludzi. Gwarantuję. Wystarczy się otworzyć. Nie jesteśmy sami, podobne problemy mają inni. Tylko czekają, żeby nas poznać i szczerze porozmawiać. Większość kobiet nie jest zadowolona ze swojego życia seksualnego. Mężczyźni nie rozumieją kobiecych potrzeb i ich wrażliwości. To nie jest krytyka pod adresem panów, ale pań. Kto ma mężczyzn nauczyć czułości jeśli nie my – KOBIETY? ON musi pojąć pragnienia ciała i ducha partnerki, odkrywać za jej przewodnictwem, to, co sprawia kobiecie przyjemność. Do tej cudownej fizyczności On musi dodać jeszcze codzienną troskę i opiekę. Wtedy więzi wzmacniają się tak bardzo, że dosłownie nierozerwalnie. Wracając do seksu, bardzo ważny jest dotyk. Wielu mężczyzn nie ma pojęcia jak niezwykle działa na zmysły kobiety muśnięcie między palcami jej dłoni. Głaskanie opuszkami wewnątrz i na zewnątrz ręki. Tak może rozpocząć się początek pięknego koncertu we dwoje. Chciałabym bardzo, aby ta nasza rozmowa nie została pani w pamięci jak dialog o seksie. My, proszę pani rozmawiamy teraz o miłości, nie o seksie, o prawdziwym uczuciu, które mocno wiąże. Miłość oznacza oddanie, a osiągnięcie pełni doznań jest wyrazem najwyższego oddania. Istnieją mężczyźni, którzy wiedzą, jak zadowolić kobietę, nawet wielokrotnie, ale należą do zdecydowanej mniejszości. Pomóżmy więc swoim mężczyznom i jednocześnie sobie. Pamiętajmy jednak o bardzo ważnym – jeśli kochanków nie łączy prawdziwe uczucie, to nie pomoże nawet najlepsza technika. W tej subtelnej grze między dwojgiem musi być magia miłości prawdziwej, nie tylko pożądanie! Kiedy mężczyzna sprawia, że kobieta przeżywa rozkosz, to wyzwala w niej taki rodzaj namiętności, który w naturalny sposób skłania ją do zadowolenia swojego partnera. I tak machina się nakręca. Proszę także nie zapominać o słowach. Są ważne, jeśli mają pokrycie, także podczas zbliżenia. Wie pani, jakie zdanie zrobiło na mężczyźnie mojego życia największe wrażenie i takim pozostaje do dziś? – Jak ono brzmi? – Kochanie jesteś ARTYSTĄ.

 

Jeszcze zdanie na dobry dzień: najwięcej rozkoszy może doznać kobieta dojrzała, a potem bardzo dojrzała; od 40 lat do końca życia (autor – moja współpasażerka, Laura).

Joanna Osińska

 
Prestiż magazyn szczeciński
5( 71)
Maj'14
gajda