Sztuka słuchana

Krzysztof Czeczot, aktor, dramaturg, autor słuchowisk radiowych. Teatralną karierę rozpoczynał w szczecińskim Teatrze Współczesnym, później trafił na szklane i kinowe ekrany. Zagrał w wielu popularnych serialach oraz kasowych polskich produkcjach. Nie rezygnuje ze sceny ani filmu, jednak coraz bardziej pociąga i pochłania go sztuka audio. Znów wraca do Szczecina, tym razem jako reżyser słuchowiska „Błękitna pustynia”
na podstawie reportaży dziennikarza Radia Szczecin - Rafała Molendy.

Autor

Daniel żródlewski

Co Cię pociąga w sztuce radiowej?

Przede wszystkim fakt, że na postprodukcji można zrobić absolutnie wszystko, co przyjdzie człowiekowi do głowy. Tu wyobraźnia nie jest ograniczona materiałem, który się nagrało, mogę zmieniać dekoracje, kostiumy, przestrzeń, muzykę, mogę nawet zmienić głos dojrzałego mężczyzny
w głos młodej dziewczyny. W filmie czy teatrze to nie jest możliwe. 

Jak zaczęła się Twoja przygoda z radiem?

Krzysztof Soska (wówczas szef Radia Szczecin, dziś zastępca prezydenta Szczecina – przyp. red.), zaproponował mi zrealizowanie teatru radia dla rozgłośni, chwilę później słuchowiska radiowego, aż wreszcie pojawiły się poważne wysokobudżetowe produkcje.

Jaka jest różnica między aktorstwem filmowym, teatralnym, a tym radiowym… Nie boisz się „utarty twarzy”, w radiu jest przecież tylko głos…

To oczywiste, że w radiu jest tylko głos więc różnica jest kolosalna. Mówiąc najprościej, żeby osiągnąć ten sam efekt, co w filmie czy w telewizji, trzeba umieć całą swoją charyzmę i wrażliwość przedstawić tylko przez – że tak powiem – aparat mowy.

W odróżnieniu od teatru czy filmu nie trzeba znać tu tekstu, można czytać, chyba, że się mylę… jak zatem wygląda proces przygotowań do nagrania? I samo nagranie?

Generalnie chodzi o to, żeby dojść do takiego brzmienia aktora, w którym nie będziemy słyszeć, że coś jest czytane z kartki, a będziemy słyszeć, że są to słowa grane przez aktora, albo jeszcze lepiej wypowiadane przez postać występującą w konkretnym przedstawieniu. 

W teatrze czy filmie mamy obok aktora, scenografię, plenery, możemy użyć wielu technik, a czego należy użyć w słuchowisku radiowym, by było atrakcyjne?

Bardzo dużo pracy wkładam w ten etap kreacji, bardzo wiele też pomaga mi mój zespół, bo przecież zawsze za mną stoi czterdzieści czy nawet pięćdziesiąt osób, które współpracują ze mną przy realizacji słuchowisk. Przede wszystkim musi być dobra literatura. Potem – wybitni aktorzy, zespół realizujący postprodukcję i oczywiście kompozytor. Ale najważniejsze jest mieć ciągle otwartą głowę i słuchać co ludzie proponują, wybierać najlepsze i potem już tego nie poprawiać. 

Słuchowiska radiowe i audiobooki przeżywają swego rodzaju renesans, co się stało, że zwracamy się ku tej formie?

Udało nam się, mam na myśli ludzi z serwisu audioteka.pl i moją osobę, wykreować modę na słuchanie audiobooków. Kiedy zaczynaliśmy pracować przy audiobooku „Gra o Tron” liczba ludzi, którzy je kupowali była mierzona w ilości kilkudziesięciu tysięcy, nie wiem dokładnie 40 – 50 tysięcy abonentów. Dziś, po czterech latach od tego momentu, ta liczba to już ponad milion ludzi. Nasze audiobooki, myślę o tych, które nazywamy superprodukcjami, często mają większą „widownię” niż niektóre polskie filmy, przy czym budżety którymi my operujemy są nieporównywalnie mniejsze. Ludzie pokochali słuchanie, bo mogą to robić wszędzie, to zasługa wszechogarniającej nas mobilności. Ludzie pokochali słuchanie książek, bo męczy ich radiowa sieczka i głupota. Ludzie pokochali słuchanie audiobooków, bo słuchanie dobrej książki po prostu relaksuje. 

Jak najlepiej słuchać słuchowisk, siedząc, chodząc, leżąc?

(Śmiech) Nie wiem… Ja słucham w samochodzie, co tydzień 3 godziny w drodze do Szkoły Filmowej w Łodzi. 

Słuchasz tego co stworzyłeś?

Tak, ale ja już nie słyszę historii jaką zrealizowaliśmy. Ja słucham czy udało nam się to, co zamierzaliśmy. Słucham każdej swojej pracy dwukrotnie – na słuchawkach w domu i w trakcie jazdy w samochodzie. 

Jakie tematy, czy formy wypowiedzi są najlepsze dla słuchowiska czy audiobooka? A może to tylko kwestia adekwatnego narratora? Są teksty, które w żaden sposób nie wybrzmią tylko głosem?

Przede wszystkim musi być dobra literatura, choć są i takie książki, które nie wolno robić w audio. „Sklepy cynamonowe” w audio brzmią fatalnie (śmiech). 

Dużo pracujesz w Szczecinie, to silny ośrodek sztuki audio?

Dzięki temu co robi Radio Szczecin, można powiedzieć, że Szczecin może stać się silnym ośrodkiem audio w Polsce. Co ważne, żadna rozgłośnia radiowa nie wyprodukowała jeszcze reportaży wojennych w takiej formie, nad jaka właśnie pracujemy. Autentyczne dźwięki, genialna obsada – między innymi Robert Więckiewicz, Jakub Gierszał, Olga Bołądź, Łukasz Simlat, Miłogos Reczek i wielu innych, muzyka pisana specjalnie do tego utworu. To będzie jasny sygnał dla producentów, że kierunek w którym zmierzać powinna produkcja radiowa wskazało Radio Szczecin. Dla mnie to jest szczególnie ważne, bo ciągle mam w pamięci gdzie rozpoczynałem swoją pracę nagrodzoną przecież najważniejszą nagrodą w Europie (Na festiwalu Prix Europa w Berlinie Krzysztof Czeczot otrzymał prestiżową nagrodę Best European Radio Drama of the Year 2013 za słuchowisko Andy. To pierwsza tak ważna nagroda dla polskiego teatru radia w dziejach rodzimej radiofonii – przyp.red.).

W Twoich pracach obok znanych twarzy (głosów) udział biorą także przyjaciele z dawnego zespołu Teatru Współczesnego… Przyjaźń?

Cieszę się, że ciągle mam dobre relacje ze swoimi kolegami. Kiedy zaczynaliśmy te produkcję bardzo zabiegałem o to, aby większość aktorów zaangażowanych w słuchowisko autorstwa szczecińskiego dziennikarza, pochodziło ze Szczecina. I to się właśnie dzieje. W Szczecinie nagrywać będziemy około trzydziestu głosów. 

Jakie plany na najbliższy czas, nie tylko te radiowe?

Po zakończeniu „Błękitnej Pustyni” zaczynam zdjęcia do kolejnej serii „Czasu Honoru”. 

Poproszę o autorski komentarz do najnowszego audiobooka, który przygotowałeś w PR Szczecin?

„Błękitna Pustynia” to reportaż wojenny autorstwa Rafała Molendy, dziennikarza Polskiego Radia Szczecin, który spędził w Afganistanie dwa miesiące. Bardzo dobrym językiem udokumentował to, co widział na miejscu. Poznajemy życie polskich żołnierzy w trakcie działań wojennych, pokazujemy ich życie w bazie, ich tęsknotę i strach. „Błękitna pustynia” będzie kilkugodzinnym audiobookiem, udźwiękowionym w 100%. Będzie to "film bez obrazków”. Premiera w maju tego roku.

Dziękuję za rozmowę.

 
Prestiż magazyn szczeciński
5( 71)
Maj'14
gajda