Modny Szczecin

W czasach PRL-u na ulicach królowała szarość. Nie był to styl wybrany przez mieszkańców Polski Ludowej, tylko mocno ograniczony dostęp do modowych nowości. W ciężkich czasach pojawiła się niebanalna postać - Jadwiga Grabowska, pierwsza powojenna dyktatorka mody, założycielka legendarnej Mody Polskiej.

Autor

Aneta Dolega

galeria

Pierwszy salon powstał w Warszawie w 1958 roku. Pani Jadwiga sprowadziła do kraju zza żelaznej kurtyny pokazy mody i wzory modnych tkanin. W państwowej firmie promowała polskich projektantów. Zawsze nienagannie ubrana w idealnie skrojone żakiety i niesamowite nakrycia głowy, wprowadziła zachodni styl. Władze widząc, że Moda Polska nie jest żadnym zagrożeniem, pozwoliła na rozwój przedsiębiorstwa. Wkrótce w Polsce powstało aż 60 salonów, które zatrudniały ok. 2 tysięcy osób. Polki wreszcie mogły wyglądać modnie.

MENTALNOŚĆ UBIORU

Pierwszy salon w Szczecinie powstał przy alei Wojska Polskiego w 1971roku, siedem lat później otwarto drugi przy placu Żołnierza (obecny do dzisiaj).

– W czasach pustych półek, kolejek i ogólnej szarości byliśmy czymś wyjątkowym – wspomina Elżbieta Ornowicz,  kierownik salonu Mody Polskiej przy pl. Żołnierza. – Mentalność ubioru wynosi się z domu. My niejako wytyczaliśmy trendy. To było małe okienko na zachód, na otwarcie którego pozwoliła nam ówczesna władza.

Przedsiębiorstwo zatrudniało projektantów mody i miało za zadanie promować w państwowym przemyśle odzieżowym aktualne kierunki mody światowej. 

– Chodziło o prestiż. Ubieraliśmy tzw. klasę średnią: lekarzy, nauczycieli, urzędników, polityków, np. wszystkich prezydentów Szczecina. Ci w tamtych czasach mieli za obowiązek ubierać się w Modzie Polskiej. Bez wstydu, gdyż były to rzeczy ładne, modne i bardzo dobre gatunkowo. Do tego sprzedawane w limitowanych seriach – opowiada Elżbieta Ornowicz.

Wśród klienteli były osoby powszechnie znane i szanowane jak adwokat Marek Mikołajczyk, który ciepło wspomina zakupy w Modzie Polskiej.

– Do dziś mam automatycznie rozkładany parasol, który kupiłem w 1978 roku w salonie przy Wojska Polskiego. Byłem wtedy skromnym aplikantem i wydałem na niego większość pensji, ale się opłacało, bo nadal mi służy – opowiada. – W Modzie Polskiej za niemałe pieniądze można było kupić rzeczy na wysokim poziomie i bardzo dobre gatunkowo. Pamiętam kolejki jakie się ustawiały, kiedy w salonie pojawiły się szetlandzkie swetry czy pierwsze dżinsy. Sam sklep był urządzony z klasą. Tu nie tylko przychodziło się na zakupy, ale żeby porozmawiać, pooddychać innym powietrzem.

Jolanta Drąszkowska, prezes i właścicielka Neptun Developer była oczarowana jakością sprzedawanych ubrań.

-To były włoskie materiały, rzeczy oryginalne, dzięki którym mogłaś wyróżnić się z tłumu – wspomina. – Jeździłam na pokazy mody do Warszawy. W tamtym okresie, a ubierałam się w Modzie Polskiej między 80. a 90. rokiem, szczególnie upodobałam sobie białe włoskie płaszcze i długie wzorzyste spódnice. To było także jedyne miejsce, poza Pewexem, gdzie mogłam kupić ekskluzywne kosmetyki.

Szczecin, Warszawa, Mediolan

Lista ówczesnych projektantów pracujących dla MP jest imponująca. Wśród nich znaleźli się m.in. Katarzyna Raszyńska, Irena Biegańska, Krystyna Dziak, Kalina Paroll, i Jerzy Antkowiak, który w latach 80. pełnił rolę głównego projektanta i guru modowego. W tym czasie powstała polska szkoła modelek. Wykształciły się w niej m.in. Małgorzata Blikle, Bożena Toeplitz, Lucyna Ewa Wende, Teresa Tuszyńska, Lidia Popiel, Małgorzata Niemen czy Ilona Felicjańska.

– W ramach naszych obowiązków wysyłano nas do Mediolanu i Paryża, byśmy brały udział w pokazach mody – wyznaje była szefowa szczecińskiego salonu. – Nie były to główne pokazy, tylko spotkania dla klientów. Do Warszawy też jeździłyśmy do salonu na ul. Wiejskąiej, gdzie Moda Polska organizowała pokazy, np. dla żon dygnitarzy politycznych, którzy w tym czasie odwiedzali Polskę.

Wolność pod kontrolą

Ta wolność panująca w obrębie działalności przedsiębiorstwa była jednak cały czas kontrolowana. Kierownicy salonów musieli wypracować narzuconą z góry normę i trzymać się odgórnych ustaleń.

– Wolność była w wyborze kolekcji, które chciałam umieścić w swoim salonie. Warunek był taki, że musiały to być ubrania pracujących dla Mody projektantów. Ich kolekcje musiałam sprzedać w pierwszej kolejności, później mogłam brać  towar od innych, np. od szczecińskiej Dany – wymienia Elżbieta Ornowicz. – Trudność tej pracy polegała na ciągłych kontrolach, bardzo długich kolejkach przed salonem. Nawet wypracowanie normy było do zrobienia, gdyż ubiory Mody były towarem szalenie poszukiwanym, szczególnie w czasach kiedy niczego nie było.

WITAJCIE W CLUBIE

Czasy transformacji były łaskawe dla Mody Polskiej. Razem z początkiem lat 90. niektóre salony zostały przekształcone w prywatne sklepy. Salon przy placu Żołnierza przetrwał i pod nazwą Moda Club kontynuuje tradycję dostosowując się do współczesnych realiów.

– Nadal stawiamy na jakość i niepowtarzalność, tylko teraz w sprzedaży mamy ubrania marek zachodnich – tłumaczy Tomasz Ornowicz, właściciel salonu. – GERRY WEBER, TAIFUN - dla Pań, ROY ROBSON, BUGATTI - dla Panów – to tylko część tego co oferujemy naszym klientom. W innych sklepach są małe partie tych marek i nie ma najnowszych kolekcji, w Modzie Club, który jest sklepem patronackim są zawsze najnowsze kolekcje i krótkie partie. Jesteśmy alternatywą dla sieciówek.

Jeśli ktoś ceni sobie niepowtarzalne modele, krótkie kolekcje, wysoką jakość w dobrej cenie, odnajdzie to w Modzie Club. Wszystkie rzeczy są sprzedawane w limitowanych seriach, gatunkowo są bardzo dobre i cenowo przystępne. Dodatkowo w salonie rządzi profesjonalna obsługa, której brakuje w centrach handlowych.

– Do każdego klienta podchodzimy indywidualnie. Chcemy by u nas poczuł się wyjątkowo. – zachwala Tomasz Ornowicz. – Interesują nas gusta klientów, preferencje, to oni mają czuć się zadowoleni, tak by chcieli do nas wrócić. Nie sprzedajemy na siłę. Profesjonalizm i doświadczenie jest naszym priorytetem.

Elegancka alternatywa

Moda Club przypomina nieco dawną Modę Polską pod względem atmosfery, obsługi i niepowtarzalności. Tu nawet najbardziej nieśmiały, nie mający pojęcia o modzie klient zostanie odpowiednio obsłużony. Ubrania są skierowane do całych rodzin. W Modzie Polskiej było drogo, a w Modzie Club ceny są przystępne (we wszystkich markowych salonach, ceny są jednakowe na całym świecie). Obecne logo kojarzy się z dawnym znakiem logo Mody Polskiej. Była jedna jaskółka, teraz są trzy.

– Cieszymy się kiedy przychodzą do nas klienci, którzy upodobali  sobie nasz sklep w latach 80., 90., a teraz przyprowadzają swoich młodszych członków rodziny – stwierdza z uśmiechem właściciel salonu. – Mamy stałych klientów, Panie co kilka dni sprawdzają aktualne kolekcje, a Panowie szukają dobrze skrojonych garniturów, marynarek i dodatków. Idąc z trendami mody, oferujemy pełną gamę rozmiarową z najbardziej aktualnymi wzorami, które obowiązują w danym sezonie. To są rzeczy tworzone przez najlepszych, światowych projektantów, sygnowane ich nazwiskami.

Moda Polska w latach komunizmu była powiewem zachodu, tą upragnioną odrobiną luksusu. Moda Club w czasach wolności stanowi alternatywę dla masowości jaka zaistniała w modzie. Różnica między sklepem a salonem nadal istnieje, nie tylko w nazwie.

– Przetrwaliśmy różne ustroje, znamy się na tym co robimy. Jesteśmy w stanie zadowolić gusta nawet najbardziej wymagających klientów – dodaje Pan Tomasz i serdecznie zaprasza do odwiedzin.

Prestiż magazyn szczeciński
6( 72)
Czerwiec'14