Krzywym okiem - Michał Stankiewicz

Autor

Michał Stankiewicz

Rosyjski koncern Acron skupił już ponad 20 procent akcji Grupy Azoty (ZCh Police). To oznacza, że Rosjanie będą mogli mieć swojego reprezentanta w radzie nadzorczej. Zdaniem ekonomicznych komentatorów to znak, że Rosjanie mogą po raz kolejny starać się o przejęcie kontroli nad Azotami (wcześniej próbowali dokonać tzw. wrogiego przejęcia). Podobno w Policach już wzrosła sprzedaż słowników polsko – rosyjskich, a w szatniach szczecińskiej Pogoni i polickiego Chemika (sponsorowanych przez Azoty) mają zawisnąć portrety Władimira Putina.

 

„Koszmarny błąd sędziego“, „sędzia wypaczył wynik“, „sędzia zabrał zwycięstwo“ – takie nagłówki informacyjne można było znaleźć w mediach w trakcie brazylijskiego mundialu. Na sędziów wylano kubły pomyj. Czy słusznie? Kto z nas nie widział wijących się w bólu piłkarzy po niewidzialnych kopnięciach lub uderzeniach przeciwników. Upadających, fruwających i wykonujących efektowne przewrotki niczym Chuck Norris. Cierpiących, kulących się na murawie, rozpaczliwie wołających o pomoc. Z mimiką i gestykulacją godną pozazdroszczenia przez niejednego aktora. A po kilkunastu sekundach od ciężkiej kontuzji biegających już pełną parą po boisku. Trudno się dziwić, że ofiarami piłkarskich sztuczek stali się sędziowie. Na pewno nie odwrotnie.

 

Feel, Loka, Red Lips i Dawid Kwiatkowski – to gwiazdy tegorocznych koncertów Dni Morza nazwanych Wawa Live. Rok temu w ramach Tall Ships' Races mieliśmy utrzymaną w podobnym klimacie Galę Radia Eska. W 2012 na Wałach Chrobrego wystąpił Feel i Andrzej Piaseczny, a w 2011 Safri Duo. Bywa, że biesiadno – jarmarczno – discopolowo – taneczny repertuar szczecińskich imprez „psują“ czasem inni wykonawcy jak Leszek Możdżer, Hey czy Maleńczuk. No, ale to raczej margines. Organizatorzy Dni Morza są stali w uczuciach i konsekwentni. Festyn to festyn. Ciekawe, czy za rok będzie gala Polo TV?

Nie ma to jak dobra poezja. I konkretna, a nie jakieś tam ulotne frazy. Oto fragment „Rapsodii Gdyńskiej“ Zbigniewa Jabłońskiego. Tylko pozazdrościć, że Szczecin nie ma takiej.

Chłonę Ciebie Morze Nocą

Czerwienią pulsującej radiolatarni

Przyszywam Ciszę do brzegu

Falującego rękawa Helskiej Mierzei

Widzę jak mewy rozdziobują

Kulisty kształt chmury

Narosłej formą naftowych przemian

Gdańskiej Rafinerii.

Tłoczę w niej pejzaż Gdyni

Aż po Północy Port; poprzez

Baltic Container Terminal

Sea Towers i Oceanarium.

Czarnością węglowych taśmociągów

Poetycką myśl przeginam,

Aby unoszenie mgły rozmazać

Na skrzydłach odmrożonych łabędzi.

 

Dość „słabo“ wypadł na tzw. taśmach Wprost wiceminister ochrony środowiska i szef zachodniopomorskiej PO Stanisław Gawłowski. Rozmowa odbyła się w sławnej warszawskiej restauracji Sowa i Przyjaciele. Minister niewiele w niej mówi, a jak już to kontrowersyjnych zdań wypowiada mało, a złych opinii o kolegach z partii czy rządu wcale. Na tle występów Radka Sikorskiego, Marka Belki czy też Sławomira Nowaka (w Trójmieście nazywanego „Lolo Pindolino“) – całkowita słabizna. Tylko słownictwo ministra – jak to podczas prywatnej rozmowy odbiegające od parlamentarnego – jako tako ożywia to nudne nagranie. „Lepiej“ wypada jego rozmówca – Piotr Wawrzynowicz, biznesmen pracujący u Jana Kulczyka. A na pewno pracujący przed ujawnieniem nagrania, bo jak wyznaje w nim szczerze – Kulczyka ma „lekko w dupie“. Całość spektaklu stara się ratować kelner, który zdradza płacącemu rachunek Wawrzynowiczowi, że wiceminister często przychodzi do knajpy „jak go ktoś zaprosi“.

 
Prestiż magazyn szczeciński
7( 73)
Lipiec'14
gajda