Od naczelnej

Autor

Izabela Marecka

Mundial. To czas, kiedy piłka jest religią, a wokół telewizora biegnie linia demarkacyjna. Zacytuję pewien znany portal dla mężczyzn: „Każde z mundialowych spotkań ulubionej reprezentacji to czas święty, którego absolutnie nikt nie powinien nam zakłócać”. Z uwagą przeczytałam też rozprawę doktora Damiana Muszyńskiego - pedagoga mediów, badacza internetu, który z przymrużeniem oka analizuje typy kobiet w czasie mundialu. No to po kolei.

WAGs - Wives and Girlfriends, czyli kobiety piłkarzy. Znane WAGsy to na przykład Victoria Beckham czy Shakira, partnerka Gerarda Pique, a od niedawna również Anna Lewandowska. WAGsy to boginie, operujące całym instrumentarium, mającym na celu spełnić wizualne marzenia panów. Pełnią rolę tła dla męskiej rozrywki i są rodzajem fototapety. Kolejny typ to... „kobieta-biust”.  Cytuję: „Nie jest samodzielnym bytem i nie tworzy autonomicznej przestrzeni kibicowania. Ma medialne znaczenie o tyle, o ile znajduje się w towarzystwie mężczyzn i prezentuje swoje walory”. Natalia Siwiec to idealny przykład powyższej kategorii. Jej kariera zaczęła się na trybunach w czasie Euro 2012. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że dokładnie zaplanowała swój występ. A że efekt był piorunujący, chyba nie mamy wątpliwości. Im dalej, tym ciekawej. „Piłkarska wdowa” to kobieta "opuszczona" przez mężczyznę w związku z organizacją mistrzostw.

Następna fascynująca kategoria to "rozumiejąca pani domu". Ze stoickim spokojem znosi, donosi, przynosi: chipsy, piwo, zakąski. W męskim towarzystwie odgrywa rolę kelnerki. Na koniec tej wyliczanki zostaje nam… ”przyjazna ignorantka”. Cytuję: „Nie zna przepisów, jest zdziwiona, że właśnie odbywają się mistrzostwa, albo nie wie, że zabrakło w nich polskiej drużyny. Oczywiście nie ma pojęcia co to spalony”. Widocznie piłka nożna wymaga jakiegoś tytanicznego wysiłku umysłowego, w domyśle - "męskiego umysłu". Przyjazna ignorantka jest właśnie przykładem takiego dramatycznego niepojmowania gry która, powiedzmy sobie szczerze, jest w sumie całkiem nieskomplikowaną rozgrywką na trawie.

Ja osobiście jestem w tej kwalifikacji pomiędzy „przyjazną ignorantką” a „rozumiejącą panią domu”. Choć wiem, co to spalony, kompletnie nie interesuje mnie, kto go właśnie „spalił”. Niemniej, jak kibice poproszą o piwo z lodówki, czy coś jadalnego, to przyniosę, dlaczego nie. W międzyczasie wyleguję się niczym leniwy kocur na słońcu, czytam książki, jeżdżę na rowerze lub idę na spacer. Krótko mówiąc, oddaję się własnej przyjemności. Na całego i bez skrępowania. Niech żyje mundial!

 

Izabela Magiera

Prestiż magazyn szczeciński
7( 73)
Lipiec'14
gajda