Skarbiec z samochodami

Tych samochodów na co dzień nie zobaczymy na ulicach. Jedne czekają na remont, inne porażają już pięknem otoczone opieką niesamowitego kolekcjonera. Mirosław Kowalczyk wszystkie wolne chwile poświęca pracy przy swoich blisko stuletnich pojazdach.
- Jestem od nich uzależniony - przekonuje i pokazuje DKW F5 wykonanego.. z drewna!

Autor

Jarosław Gaszyński

Danowo, niewielka miejscowość niedaleko Szczecina. Na pierwszy rzut oka niewiele różni się od setek pozostałych. Coś w niej jednak niespotykanego na skalę kraju, a być może świata. W jednej z niepozornych hal znajduje się imponująca kolekcja przepięknych, zabytkowych pojazdów. Właściciel Mirosław Kowalczyk zaprosił nas do swojego „skarbca” i z wielką pasją opowiedział o unikatowych samochodach, motocyklach, traktorach i maszynach rolniczych.

Wrodzona miłość do samochodów

Zaczęło się niewinne. Mirosław Kowalczyk już jako nastolatek interesował się motoryzacją. Przychodził pieszo na zloty zabytkowych samochodów, nie miał swojego. Wierzył jednak, że to się zmieni.

- W 1978 roku, gdy miałem 24 lata zdobyłem dwa pierwsze cudowne auta: DKW F7 Luxus Cabrioleta z 1938 roku oraz Gaza 67 B, potocznie nazywanego „Czapajewem”. Wymuskałem oba, były unikatowe i przepiękne. Niestety zmuszony je byłem później sprzedać – opowiada kolekcjoner, który ma dziesiątki innych zabytków! Zdecydowana większość ze sprawnymi silnikami, oryginalnymi częściami, a nawet zarejestrowana. 

- Najczęściej jeżdżę Mercedesem 220 SE z 1959 roku. Wyprodukowano ich 1974 sztuki. Napędzany jest sześciocylindrowym silnikiem o mocy 105 KM.

Ten nabytek trafił do kolekcjonera przypadkowo. Poprzedni właściciele sprowadzili samochód ze Szwecji na początku lat 70. Po krótkim okresie eksploatacji wymienili w nim silnik na diesla. Zniszczyli przez to wartość auta. Wreszcie go sprzedali, potrzebowali funduszy na wyprawienie ślubu syna. Skorzystał Kowalczyk. Stan wizualny pojazdu był bardzo dobry. Po wjechaniu na kanał okazało się, że nie jest tak kolorowo.

- Cały spód był zgniły. Wszystko naprawiałem od zera. Robiłem to po to, by znowu nabrał wartości sprzed lat. Nie było problemu z częściami. W Europie taki samochód to jak Cadillac w Ameryce. Wszystkie znalazłem w Berlinie. Blacharkę zleciłem firmie zewnętrznej. Siedzenia obszyłem czerwoną skórą, naprawiłem konstrukcję. Teraz wystarczy lać paliwo i jeździć. Przy spokojnej jeździe pali 12-15 litrów. Ale w przypadku tak wiekowych pojazdów nie patrzy się na zużycie.

Kolejnym pięknym eksponatem jest motocykl DKW SB 500, nowy nabytek pana Mirka. Prawdopodobnie wyprodukowany został w 1938 roku, daty tej brakuje w dokumentach. 

- Znalazłem go przez Internet na południu Polski. Przywiozłem i teraz pracuję by przywrócić mu dawny blask. Brakuje trochę części, ale powoli je kompletuję. Już go pomalowałem i odnowiłem chromy. Trzeba jeszcze zamontować puszkę prądu i można odpalać. 

Samochód gigant z 1947 roku

Przechodzimy dalej i natrafiamy tym razem na traktor z... końca lat 20. ubiegłego wieku. Robi wrażenie, jest na stalowych kołach. Silnik oczywiście jest sprawny, naprawiony przez Kowalczyka.

Na środku hali wzrok przykuwa gigantyczny samochód Buick Eight Roadmaster z 1947 roku. Widać, że nadgryziony zębem czasu. I w tym przypadku kolekcjoner przymierza się do remontu.

- Prowadziłem rozmowy już z kilkoma osobami, które chciały się go podjąć. Zawsze jednak windowały cenę lub proponowały sposób rozliczenia godzinowy. W taki sposób sam mogę go wyremontować. Wierzę, że znajdę poważnego rozmówcę, który zdecyduje się na generalny remont. Silnik w nim już uruchomiłem i jest sprawny, odbyłem nim nawet przejażdżkę – przyznaje. 

Drewniany samochód na chodzie

Nadwozie DKW F5 cabriola - limuzyny – kolejnego eksponatu – wykonane jest w całości z... drewna. Samochód datowany jest na 1936 rok. Zaimpregnowana karoseria odbudowana została według oryginalnego wzoru. „Dekawka” napędzana jest dwusuwowym silnikiem o pojemności 700 centymetrów sześciennych.

- Ostatni raz uruchamiałem go 20 lat temu, dlatego przed ponownym rozruchem chciałbym go najpierw przejrzeć – mówi właściciel.

Dalej, obok siebie, ustawione są dwa Citroeny 2CV, oba bardzo wiekowe oraz Opel P4 Pickup z 1935 roku. Stanu technicznego może mu zazdrościć wiele współczesnych samochodów. Jest także Kadett z 1937 roku, czy DKW Munga z 1962 roku. 

Historia modelu ZIS PR 110 jest znana kolekcjonerowi. Pochodzi z początku lat 50., wyprodukowano ich ponad 1200 sztuk. W Warszawie jeździły nim najwyższe władze partyjne. Później trafił do Szczecina, gdzie służył urzędnikom PZPR 

- Ostatnio zapałałem miłością do traktorów i maszyn rolniczych. W swoim garażu mam Ursusa z połowy lat 50. Pracował w lesie, ma zamontowaną wyciągarkę do drewna. Mam także gotowego Ursusa C28 z 1964 roku. Jest w miarę kompletny. Poprzedni właściciel sam zgłosił się z propozycją sprzedaży. Chciałem wcześniejszy model, bardzo podobny do tego. Tego potraktowałem jako uzupełnienie, choć chęć kupna C25 wciąż mi nie przeszła.

Młocarnia sprzed 90. lat ze... Szczecina

„Perełką” jest młocarnia LANZ wyprodukowana w latach 30. w Szczecinie przez Richarda Keisera – producenta maszyn rolniczych. Przez wiele lat stała zapuszczona na podwórku w sąsiedniej miejscowości. Poprzedni właściciel zdecydował się wreszcie, by ją sprzedać. 

- Cieszą mnie również maszyny rolnicze wyprodukowane wiele lat przed wojną, między innymi kopaczka, która jest całkowicie kompletna. Takiego eksponatu nie widziałem. Jest tego naprawdę sporo, tylko nie ma tyle czasu, by wszystko odrestaurować. Nie ukrywam, że przydałaby się pomoc. Chętnie porozmawiam z kimś, kto mógłby podjąć się takiego zadania.

O kolekcji i pozostałych dziesiątkach eksponatów można opowiadać godzinami. Mirosław Kowalczyk przyznaje, że jest od niej uzależniony. 

- Przydałoby się jakieś antidotum na moją chorobę – śmieje się. – Nie wiem ile mam wszystkich eksponatów, nigdy tak naprawdę nie liczyłem. Nie ma to jednak dla mnie znaczenia. To moja pasja, której poświęcam każdą wolną chwilę i większość funduszy. Kiedyś chciałem zorganizować wystawę, teraz trochę odszedłem od tego pomysłu. Niewykluczone, że jeszcze do niego powrócę, a pojazdy i maszyny udostępnię zwiedzającym. 

Bierze udział w wielu zlotach zabytkowych samochodów. Często towarzyszy mu żona, która przyzwyczaiła się już do jego pasji. Kolejną wartością tej kolekcji jest fakt, że samochody, traktory, motocykle i maszyny blask odzyskują dzięki ciężkiej pracy właściciela. Sam w wolnych chwilach stara się je remontować, mimo że pracuje także zawodowo. Wciąż również zamierza powiększać swoje zbiory.

Prestiż magazyn szczeciński
7( 73)
Lipiec'14