Max Sałuda Zawód - golfista

Maksymilian Sałuda to jeden z najlepszych polskich golfistów. 26 - latek urodzony w Szczecinie próbuje też przebić się do czołówki europejskiej. W dyscyplinie niemającej w Polsce długich tradycji, nie jest to łatwe. Jednak żmudną pracą, trwającą od 11 roku życia, przesuwa się krok po kroku w rankingach, żeby kiedyś zagrać na najbardziej renomowanych polach golfowych. Chce także wystąpić na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro, gdzie golf wróci do programu Igrzysk po 112-letniej przerwie, o czym Max zdążył już... napisać pracę magisterską i ją obronić.

Autor

Jerzy Chwałek

galeria

Dlaczego wybrałeś dyscyplinę bez tradycji w Polsce, w której musimy gonić światową czołówkę? 

Najpierw uprawiałem koszykówkę, nawet z niezłym skutkiem. Udawało mi się załapać do kadry województwa gdy miałem 14 - 15 lat, i jeździłem na turnieje po Polsce. 

Jednocześnie grałem już w golfa i w pewnym momencie, musiałem zdecydować, co wybrać.  A, że wyniki w golfa były bardzo obiecujące, bo już po dwóch latach treningów zacząłem grać na poziomie czołówki polskich juniorów, a mając 15 lat wywalczyłem 10 - te miejsce w ME juniorów, to postawiłem na golf. 

I pewnie naraziłeś rodziców na dużo większe wydatki, niż gdybyś uprawiał koszykówkę.

Nie, to nie było aż tak kosztowne, jak niektórzy myślą. Moi rodzice nie pochodzą z wyższych sfer i nie są ludźmi majętnymi. Oboje są lekarzami weterynarii i ciężko pracują na każdą złotówkę. Zaczynając grę w golfa mogłem liczyć na bardzo duże wsparcie dyrektora Binowa, pana Sławka Pińskiego. Każdy z młodych adeptów mógł dostać duże zniżki za korzystanie z pola i tak jest nadal. Nie wydawałem więcej niż 100 zł miesięcznie, więc było nas stać. Do tego doszło kupno sprzętu. Pół zestawu kijów, za jakieś 300-400 złotych jest wystarczające na początek tym bardziej, że młodzi ludzi szybko rosną i co jakiś czas trzeba kije zmieniać.

Teraz jesteś już zawodowym golfistą i żyjesz z gry. Jakie najwyższe premie wygrałeś w karierze?  

W kraju najwyższą premią było 10 tysięcy złotych za wygranie PGA Polska Championship w ubiegłym roku, a za zwycięstwo w turnieju w Turcji - na początku tego roku - dostałem 3, 5 tysiąca Euro. W ostatnich latach, też dzięki dużym firmom jak Orlen, a także Lotos, który sponsoruje cykl turniejów dla zawodowców, nagrody w Polsce są znacznie wyższe niż wcześniej. Jednak żeby utrzymywać się z gry w golfa, to trzeba jeździć po Europie. Ja osiągnąłem poziom, który zapewnia start w imprezach III ligi europejskiej. W ubiegłym sezonie udało mi się dojść do finału każdego z tych turniejów, co przekłada się na premie finansowe.   

A gdy na pytanie o twój zawód odpowiadasz: zawodowy golfista albo profesjonalny gracz, to jakie są reakcje pytających?

Dziwią się, że w Polsce... gra się w golfa. Albo co najmniej nie wiedzą, że są u nas zawodowi gracze w tej dyscyplinie.

Czy golfiści korzystają z pomocy trenerów psychologów?

 Zdecydowanie tak. Mam kilkuosobowy zespół trenerów, a psycholog jest bardzo ważny. Od dwóch lat współpracuję z Tytusem Konarzewskim, znakomitym trenerem przygotowującym żeglarzy pod względem mentalnym, a od kilku lat pasjonatem golfa. Jest bardziej doceniany za granicą niż u nas, bo obecnie opiekuje się kadrą olimpijską Niemiec w żeglarstwie. Mam z nim stały kontakt i rozmawiamy ze sobą przez wiele godzin. Golf jest o tyle specyficzny, że runda trwa nawet cztery i pół godziny, a maksymalna koncentracja nie powinna trwać dłużej niż 60 sekund przed uderzeniem. Bez wdawania się w szczegóły - strona psychiczna gracza jest bardzo ważna. Zresztą przygotowanie motoryczne również. Korzystam z pomocy trenera Remigiusza Rzepki, tego samego, który współpracował z kadrą polskich piłkarzy, gdy trenerem kadry był Franciszek Smuda, a teraz jest w sztabie trenera Nawałki.

Czy w golfa może grać osoba nadpobudliwa?

Nie zastanawiałem się nad tym, ale to ciekawe pytanie. Z doświadczenia wiem, że osoby zbyt pobudliwe prędzej czy później spalają się w grze. Jeden nieudany strzał wpływa emocjonalnie i często nie kończą rundy. Są i tacy, którzy jakimś okrzykiem, tak jak Rafael Nadal w tenisie, dodają sobie otuchy i to im pomaga. W golfie są też emocjonalne chwile, ale trzeba umieć te emocje ustabilizować na jednym poziomie.

Czy związek małżeński, który zawarłeś miesiąc temu, miał posłużyć stabilizacji życiowej, która często daje lepsze wyniki w sporcie?

Byłbym nieuczciwy wobec swojej partnerki, a teraz już żony, że chciałem wziąć ślub, żeby lepiej grać w golfa (śmiech). Zgodzę się z tym, że życie prywatne ma wpływ na wyniki. Z Basią znamy się od ponad ośmiu lat i ona akceptuje moją karierę golfisty. A nawet więcej, jeździ ze mną na turnieje i pomaga mi... w roli caddy'ego (osoba prowadząca wózek za graczem - red.) Zajmuje się kijami, czyści je i myje, jest moim sekundantem golfowym. Dodam, że po powrocie z podróży poślubnej z Teneryfy, następnego dnia pojechałem na duży turniej do Wrocławia i go... wygrałem.  

Żona będzie też spokojniejsza, że nie ulegniesz pokusom, jak najsławniejszy z golfistów Tiger Woods, który "wsławił" się licznymi romansami.

To był wyjątek wśród golfistów, jeśli chodzi o sposób prowadzenia się. Tłumaczę go, bo myślę, że te romanse spowodowane były pewnymi złymi doświadczeniami z dzieciństwa. Teraz, gdy przeszedł terapię, która miała go uwolnić od uzależnienia od seksu, znów powrócił do gry. Podziwiam go jako golfistę, że po burzy medialnej związanej z jego osobą, znów jest w czołówce światowej.  

Jakie są twoje plany i ambicje na ten sezon i w perspektywie Igrzysk Olimpijskich za 2 lata?  

Ten sezon jest bardzo ważny również w kontekście Igrzysk w Rio. Chciałbym w nim wywalczyć prawo startu w kilku turniejach II, a może i I ligi europejskiej, bo to pozwoliłoby mi wskoczyć do rankingu światowego. Właśnie miejsce z rankingu będzie brane pod uwagę przed igrzyskami. Wystartuje w nich tylko 60, a nie 120 graczy, jak w dużych turniejach zawodowych. Dobrze, że będzie obowiązywał limit 2 zawodników z danego kraju. W innym przypadku w Rio wystartowaliby pewnie Amerykanie, Anglicy i paru Szwedów. Jestem optymistą i zrobię wszystko, żeby pojechać na Igrzyska.

Prestiż magazyn szczeciński
7( 73)
Lipiec'14