Szczecińska wizytówka

Przed nami 22. edycja turnieju Pekao Szczecin Open, najdłużej rozgrywanego challengera w Polsce. Przez ponad tydzień korty tenisowe przy al. Wojska Polskiego staną się nie tylko areną zmagań sportowych, ale i licznych wydarzeń towarzyskich, w tym tradycyjnie już festiwalu pełnego wybitnych muzyków. Czym wyróżnia się Pekao Szczecin Open od innych turniejów? Co jest w nim wyjątkowego? I dlaczego warto chodzić na korty?  - specjalnie dla Prestiżu opowiadają uczestnicy i kibice turnieju.

Autor

Andrzej Kus

Wojciech Fibak, tenisista

Wiele razy odwiedzałem turniej Pekao Szczecin Open i zawsze bardzo mile go wspominam. Jest to najstarszy polski turniej po tym, który założyłem w Poznaniu i mam nadzieję, że będzie trwał jak najdłużej. Pekao Szczecin Open to wspaniała okazja, żeby młodzież i dzieci mogły zobaczyć grę popularnych sportowców światowej klasy, którzy zawsze w Szczecinie są bardzo dobrze przyjmowani. Dzięki takim turniejom ludzie stają się bardziej świadomi sportu, zainteresowani tą wspaniałą dyscypliną jaką jest tenis. Oprócz ciekawego widowiska to również okazja do zaprezentowania naszego kraju za granicą, pokazania, że jesteśmy aktywni i zaangażowani w wydarzenia sportowe. Wszystkim uczestnikom tegorocznego turnieju życzę powodzenia i jak największej przyjemności z gry, widzom zaś wielu sportowych emocji.

 

Paweł Bartnik, działacz sportowy 

Na samym początku było bardzo siermiężnie. Wydawało się wówczas, że taki turniej tenisowy nie ma prawa się udać. Jego przygoda skończy się po roku, może dwóch. Później okazało się, że zainteresowanie jest coraz większe. Organizatorzy uczyli się czegoś nowego i wyciągali słuszne wnioski. Impreza nabierała kształtów, aż wreszcie stała się najważniejszą sportową w Szczecinie. Sukces m.in. zawodów Pedro`s Cup, które robiłem, zawdzięczam właśnie Krzyśkowi Bobali. Uczyłem się od niego organizacji. Podglądałem, jak to robi ten „uniwersytet tenisowy”. Teraz Pekao Szczecin Open to impreza światowa. Przyjeżdżają tenisiści z całego świata ale również i kibice – w tym moi znajomi z USA. Są pod wrażeniem wydarzenia. Muszę wspomnieć, że miłośnikiem był także mój nieżyjący już tata. Przychodził na korty każdego roku. Grał amatorsko do 75 roku życia. Gdy przeszedł już na emeryturę, na kortach przesiadywał w trakcie zawodów od rana do wieczora. Później, gdy dostrzegli go organizatorzy, dostał nawet specjalną wejściówkę. Był przeszczęśliwy. 

 

Ludwik Kurek, od początku turnieju zajmuje się impresariatem

Turniej zawsze był ciekawym wydarzeniem. Z muzyką staraliśmy się trafiać w gusta jak największego grona ludzi. Na początku graliśmy jazz, blues, soul. Później przeszliśmy na jeszcze inne klimaty, takie jak: recital, czy nawet brzmienia elektroniczne. Takie jest zapotrzebowanie rynku. Festiwal muzyczny, towarzyszący turniejowi jest niesamowicie odważny jak na Szczecin. Niemniej jednak sprawdza się doskonale. Dzięki temu, że całe wydarzenie ma już taką markę oferty występów przysyła coraz więcej zespołów. Do tegorocznej edycji zgłosiło się już kilkanaście bandów, głównie polskie. To, kto występuje zawsze zależy od budżetu, jakim dysponujemy. Czy jest sponsor generalny, czy go nie ma. Obecnie jesteśmy na etapie poszukiwania takiego sponsora. Jest jak najbardziej pożądany. Warto zaznaczyć, że mamy do czynienia z turniejem z najwyższej półki. 

 

Jacek Wiśniewski – przez lata naciągał rakiety

Rakiety naciągałem przez 20 turniejów. Pamiętam, że na jednym z nich robiłem to tylko ja. Stanąłem przed niesamowicie trudnym zadaniem. To prawda, że na samym początku wyglądało to mniej profesjonalnie, ale wszyscy dążyliśmy do lepszego efektu. Teraz widać, że się udało. Mamy do czynienia z elegancką, światową imprezą. A z nią związanych wiele wspaniałych wspomnień. Poznałem mnóstwo doskonałych tenisistów. Mieli zaskakujące pomysły. Jeden z Austriaków, nie pamiętam już jak się nazywał, poprosił mnie, bym naciągnął rakietę na 40 kilogramów. To się w głowie nie mieści! Ale trudno – zrobiłem to. Filippo Volandri z Włoch chciał naciągnąć na 11 kilogramów. Ten miał jednak ku temu konkretne powody. Po wypadku dokuczał mu bark, był wyrwany. Aż poszedłem na kort zobaczyć jak gra – nie odbiegał jednak od pozostałych. Zabawna historia natomiast spotkała Francuza, któremu w jednym gemie „strzeliły” cztery sztuki. Miał cienki naciąg, wcześniej grał nimi parę godzin na treningach. Tak niefortunnie wybierał torby z rakietami, że przytrafiały się same takie przypadki. Nie pracuję już od 3 lat, obecnie mam 73. To już nie dla mnie. Nie wyrabiam tempa. Na korty jednak przychodzę regularnie. Zresztą od 1956 roku, wtedy jeszcze grałem drewnianymi rakietami. 

 

Adam Grochulski, zajmuje się turniejem artystów

W Pekao Szczecin Open uczestniczę od samego początku, z branżą aktorską jestem związany zresztą od kilkudziesięciu lat. Pewnego razu zrobiłem rozeznanie i przygotowałem listę znanych osób uprawiających tenisa. Pomysł zorganizowania dodatkowego wydarzenia w postaci turnieju aktorów przedstawiłem Krzysztofowi Bobali, a ten powierzył mi organizację. Przez lata gościliśmy wiele zacnych osobistości: był Janek Englert, Janusz Zaorski, Robert Janowski, Przemysław Sadowski, Karol Strasburger, Tomek Stockinger, czy Jerzy Zelnik. Można wymieniać naprawdę długo. Co roku w rozgrywkach uczestniczy od 16 do 18 osób. Przyjeżdża każdy, kto znajdzie czas. W ubiegłym roku zwyciężył Marcin Daniec, wcześniej m.in. Rozmus i Englert. Ten ostatni na początku każdego roku pyta mnie o datę Pekao Szczecin Open. Planując program w Teatrze Narodowym tak ustawia swoją pracę, by go w Szczecinie nie zabrakło. Warto zaznaczyć, że wszyscy aktorzy mają serdeczny stosunek do Szczecina i są nim zachwyceni. Nie tylko z powodu turnieju, ale generalnie uważają miasto za bardzo atrakcyjne. To jest kolejny powód dla którego tak chętnie przyjeżdżają. 

 

Ewa Okwiecińska, była hostessa

Hostessą na Pekao Szczecin Open byłam przez 15 lat. Dlaczego się zdecydowałam? Już na samym początku mówiono o tym, że będzie to duży i ciekawy projekt, wydarzenie sportowe, o którym będzie jeszcze głośno. Poza tym mają przyjeżdżać sportowcy z całego świata. Byłam wówczas młodą osobą. Stanęłam przed możliwością zdobycia ciekawego doświadczenia, a poza tym chciałam nauczyć się lepiej języka angielskiego. Dostałam się poprzez Agencję Reklamową Bono, zresztą Krzysztofa Bobali, organizatora turnieju. Dzięki temu miałam okazję spotykać nie tylko sportowców, ale również aktorów, a później gdy trafiłam do biura prasowego – dziennikarzy. Zostałam wówczas zauważona przez Wojtka Nowosielskiego, który zaprosił mnie do Sopotu, bym pomogła mu w obsłudze tamtejszego turnieju. Zawodnicy, którzy tam przyjeżdżali zawsze mówili, że czekają na Szczecin. Nie mogą doczekać się tego wydarzenia. Teraz nie pracuję już przy Pekao Szczecin Open, ale uczestniczę w nim jako widz. Chodzę z dziećmi na korty i czuję do turnieju ogromny sentyment. 

 

Henryk Sawka, rysownik

Już na początku przychodziłem jako widz do VIP-owskiej loży choć przyznam, że niewiele rozumiałem. Zacząłem też amatorsko pogrywać. W międzyczasie nie dojechał na turniej artystów jeden z zawodników. Poproszono mnie, bym wystąpił jako rezerwowy. Pomyślałem: „czemu nie”? Byłem brakującym ogniwem i pamiętam, że udało się nawet dojść do drugiej rundy. Teraz staram się przychodzić każdego roku. Organizuję sobie czas w taki sposób, by nic mi z turniejem nie kolidowało. To bardzo przyjemny sposób na spędzenie wolnego czasu. Zawiązują się przyjaźnie nie tylko sportowe, ale również artystyczne. Organizowane są doskonałe koncerty. Zawsze w Country Clubie jest przezabawnie, opowiadamy sobie dowcipy. Miałem również okazję, jako Ambasador Szczecina, pokazywać nasze miasto od strony wody. Wiele osób, które tu przyjeżdża nie wie, jaki jest Szczecin. Zawsze jego zwiedzanie należy rozpoczynać właśnie od wody, później wchodzimy na ląd. Prawda jest jednak taka, że zwiedzający byli zachwyceni. Przyznawali, że widoki zapierają dech w piersiach. I to nie tylko aktorzy, ale również biznesmeni. 

 

Bohdan Tomaszewski, dziennikarz sportowy

W Szczecinie na turnieju byłem przed kilkoma laty. Urzekło mnie to, że został zorganizowany w sposób bardzo lekki, sympatyczny a jednocześnie profesjonalny. Widać doskonale, że tenis w tym przepięknym mieście doskonale się przyjął. Warto zaznaczyć, że ma bardzo bogatą historię. W 1946 roku, zaraz po wojnie przyjechałem do tego miasta i spotkałem dwóch kolegów z ligi tenisowej w której występowaliśmy razem przed wojną: Ludomira Popławskiego oraz Jerzego Księżopolskiego, który był doskonały szczególnie w grach podwójnych. W 1947 roku zorganizowałem w Szczecinie pierwszą międzynarodową imprezę tenisową, a mianowicie mecz Budapeszt – Szczecin. To ogólnie była pierwsza międzynarodowa impreza na Pomorzu Zachodnim. Tym bardziej cieszę się, że w Szczecinie, gdzie mieszkałem przez 3 lata – do 15 marca 1948 – rozgrywane są takie zawody. Tego miasta nie zapomnę jeszcze z jednego powodu. Gdy do niego przyjechałem byłem bardzo biedny. Miałem tylko jedne spodnie i buty. Zająłem jednak luksusową willę przy ulicy Traugutta 145, po wojnie nie było z tym problemów. Miała ogród, garaż. Pierwszy i ostatni raz mieszkałem w tak luksusowym budynku. Miasto oczywiście wciąż pozostanie w moim sercu – wiele w nim przeżyłem. Jeszcze podczas mojej ostatniej wizyty urzekło mnie to, że Szczecin jest tak niesamowicie zielony i macie tak przepiękne place. 

 

Pekao Szczecin Open w liczbach

 

4 mln zł - tyle wynosi budżet turnieju

70 mln zł – łączny koszt wszystkich dotychczasowych 21 turniejów 

8 mln zł – łączna pula nagród wypłacanych tenisistom  ze wszystkich edycji

20 000 – 25 000 tyle osób odwiedza Pekao Szczecin Open w ciągu 9 dni turnieju

20 000 zł - tyle zapłacił zwycięzca aukcji za grę z Karoliną Woźniacką 

6500 litrów – tyle wynosi spożycie napojów dostarczonych tylko  na potrzeby zawodników i gości, 

potrzeba blisko 5000 opasek samozaciskowych do montażu blend i banerów reklamowych

3500 osób zmieści się na korcie centralnym

3000 piłek tenisowych potrzeba w trakcie turnieju

2200 wydrukowanych identyfikatorów dla gości turnieju i obsługi

ponad 2000 metrów hal namiotowych

ponad 1000 roślin wypożyczonych od Rajskiego Ogrodu

800 liczba gości na turniejowym bankiecie

600 osób mieści strefa VIP Country Club

400 ręczników używanych przez zawodników 

300 zatrudnionych osób turniejowego personelu

2500 metrów naciągu do rakiet tenisowych

2 dni trwał finał singla w 2011 roku

 

Prestiż  
Wrzesień 2014