Dom na wodzie

Bartosz i Anna Dawidowscy z dziećmi zamieniają dom w Warszawie na życie na jachcie. Przez najbliższe lata, po zakończeniu remontu trimarana, będą mieszkali na Morzu Śródziemnym i Karaibach. Później chcą popłynąć dookoła świata. 

Autor

Andrzej Kus

galeria

Pani Anna jest przedsiębiorcą, pan Bartosz – pilotem. Mają rocznego synka Kubusia i drugie dziecko „w drodze”. Małżeństwo postanowiło, że swoje dzieci do 10. roku chciałoby wychowywać na łodzi.

W Szczecinie w Marina’ Club remontują obecnie jacht Neel 50 – jedynego takiego trimarana na świecie. Odkupili go w Stanach Zjednoczonych i to on, najprawdopodobniej już w przyszłym roku, będzie ich nowym domem. Małżeństwo opowiedziało nam o swoich bajkowych planach na przyszłość. 

– Przez ostatnie parę lat regularnie spotykaliśmy rodziny, które żyją na łódkach. Z wypiekami na twarzy czytaliśmy ich blogi, opisy doświadczeń, przygód, codziennego życia, etapu indywidualnego nauczania szkolnego dzieci. Wszyscy jednogłośnie powtarzają, że dzieci wychowywane na jachcie są niezwykle bystre, odpowiedzialne, komunikatywne, uczą się ekspresowo, nie wspominając o tym, że języki obce opanowują z niezwykłą lekkością i szybkością. Lekcji geografii, biologii czy fizyki po prostu codziennie doświadczają w praktyce. Zdecydowaliśmy się na taki krok, gdyż naszym zdaniem jest to jedyna metoda, aby po prostu wychowywać dzieci, mieć dla nich czas, stworzyć szanse na prawdziwe doświadczanie życia – opowiada młoda mama. 

Małżeństwo planuje pływać i jednocześnie mieszkać na trimaranie. Na początku zamierzają trzymać się Atlantyku. Oznacza to Morze Śródziemne w lecie i Karaiby zimą. Na razie „na rozgrzewkę” przepłynęli z Florydy do Szczecina, z postojami w Nowym Jorku i Cherbourgu. Razem blisko 5000 mil i w sumie 25 dni czystej żeglugi, z czego niecałe siedem na silniku. Plany są znacznie szersze. 

– Zdajemy sobie sprawę z tego, że mamy jedynego Neela 50 na świecie i jest to zarówno źródłem naszej dumy, jak i komplikacji przy remoncie. Zakup jachtu jest częścią szerszego planu – mówią. 

Pan Bartosz od 1997 roku organizuje rejsy czarterowe pod egidą SailOceans.com. 

– Nasza łódka to de facto przeniesienie starego pomysłu w nowe, lepsze opakowanie – mówi. – Od 5 lat towarzyszy mi aktywnie i pomaga rozwijać temat Ania. Objęła stanowisko wiceprezesa firmy, stała się niezastąpiona w organizacji rejsów, jak i planowaniu oraz ekspresowym gotowaniu genialnych i zdrowych potraw z prędkością mistrza świata. Ponadto w jej dalszych planach jest zaproponowanie gościom kursów jogi i medytacji. To powinno świetnie rozwinąć nasze holistyczne podejście do organizacji „resetów”. Oczywiście będziemy mieli na pokładzie masę „przyziemnych” rozrywek typu nurkowanie, kitesurfing, windsurfing, kajak, wakeboard oraz inne formy rozrywki, które mogą zająć kogoś, kto nie będzie wystarczająco oczarowany otoczeniem.

Zamierzają obierać kursy na Morze Karaibskie i Morze Śródziemne oraz przeloty przez Atlantyk co pół roku. 

- Dla chętnych jak zwykle zaoferujemy pomoc praktycznie we wszystkim: w organizacji przelotu i dotarciu do nas. Na miejscu będzie czekało pełne ekskluzywne wyposażenie, mnóstwo atrakcji. Wszystko tradycyjnie będzie zależało od gości. Tak naprawdę pływanie to tylko niewielki procent tego, co oferujemy. Już organizowaliśmy takie wyprawy. Bartek ochrzcił je adekwatnie „Resetem Priorytetów Życiowych”, bo wszyscy są po nich niezdolni do powrotu do „normalnego” życia i często kończy się to odważnymi decyzjami o zmianie kursu życiowego. Ale to już osobny temat, który chętnie rozwijamy z każdym zainteresowanym. Wystarczy do nas napisać pod adres ad@sailoceans.com lub wejść na stronę www.sailoceans.com – opowiada właścicielka jachtu. 

70 metrów kwadratowych luksusu

Trimaran został wybudowany jako pierwszy z serii trimaran Neel, który jako jedyny seryjnie produkowany na świecie wykorzystuje przestrzeń między kadłubami jako mieszkalną. 70 metrów powierzchni mieszkalnej pozwala na wydzielenie dwóch luksusowych kabin z pełnowymiarowymi łóżkami i łazienkami oraz jednej wysoce komfortowej kabiny w dziobie o mniejszym metrażu. Jest też salon i kuchnia z wyspą. Oprócz tego kilka miejsc w zewnętrznych kadłubach, które już bardziej przypominają standardem typowe koje na jednokadłubowych jachtach. 

Początkowo, przez dwa lata Neel 50 był w posiadaniu właściciela stoczni Erica Bruneela. Służył jako wersja pokazowa na targach żeglarskich. Potem zakupił go pewien Amerykanin, aż wreszcie wiosną tego roku trafił w ręce państwa Dawidowskich, którzy ochrzcili go s/y Poly. 

Trimaran ma ponad 15 metrów długości i 11 szerokości. Zanurzenie wynosi 1,2 m, natomiast spalanie 5 litrów na godzinę przy prędkości 8 węzłów. 

– Silnik Volvo o mocy 75kM to tylko napęd pomocniczy. Główny to 170 metrów kwadratowych powierzchni podstawowej żagla, ok. 200 metrów kwadratowych genaker i 260 metrów spinaker. Waga na pusto to około 13 ton, co w optymalnych warunkach daje prędkość między 10 a 20 węzłów – opowiada właściciel. 

Na pokładzie znajduje się wiele udogodnień: system elektryczny 12V, 110V i 230V – zarówno przez inwerter z akumulatorów, jak i generator o mocy 6kW. Na ogół bieżące zasilanie jest wystarczające, dzięki czterem bateriom słonecznym o mocy 1, 3kW. Jest też autopilot, plotter Raymarine, radar Garmina, AIS Vesper, telewizja satelitarna oraz telefon.

To jednak nie wszystko – trimaran jest klimatyzowany, wyposażony w odsalarkę, lodówkę, dwie zamrażarki, pralkę i zmywarkę. Zamontowany zostanie system wody słodkiej i słonej, sprężarka do nurkowania, ponton z napędem 25 kM, system audio, ster strumieniowy, elektryczne kabestany i winda kotwiczna. 

Prestiż magazyn szczeciński
9( 75)
Październik'14