Myślę, że hasło: „Październik miesiącem oszczędności” śmiało możemy wywalić na śmietnik historii. Bo i powstało w czasach niesłusznych i oszczędzać dziś nie ma za bardzo na czym. Nad rewolucyjnymi korzeniami tego jesiennego miesiąca jednak bym się zastanowił. A może na przekór deszczom i szarugom potraktować go z rewolucyjną czujnością? Może przedłużyć sobie właśnie o październik czas wycieczek, ognisk, a nawet grillów? To wyłącznie kwestia wyobraźni i odrobiny szaleństwa, które przecież drzemie w każdym rozumnym człowieku. To odpowiednio ciepłe ubranie, gotowe na wszystko towarzystwo i hajda na leśną polanę! W okolicach Szczecina jest wiele atrakcyjnych przez cały rok miejsc gotowych na biesiadowanie na świeżym powietrzu. Właśnie opracowuję przewodnik pod tytułem „Globus kulinarny województwa pachnącego wędzonką”. Jestem na etapie oklejania mapami plażowej piłki znalezionej po sezonie nad brzegiem morza w Międzywodziu. Ale do rzeczy, a w zasadzie do garów. Zauważyliście z pewnością różnicę między smakiem jajka na twardo, tym jedzonym na śniadanie w domowych pieleszach i tym spożywanym w przedziale wagonu kolejowego. Oczywiście! Podróżne ma smak przygody, wędrówki, odkrywania nieznanego. Jajo domowe smakuje najczęściej smutnym przymusem pójścia do pracy… Najprostsza kiełbasa opieczona na patyku nad ogniskiem w porównaniu do tej podgrzanej w mikrofalówce jest niczym Slowfood wobec Fastdfood’a, czyli trendy. A sposobów na kulinarne cieszenie się jesienią jest bez liku. Ot, choćby wyjazd na grzyby może być świetną okazją na szybkiego grilla w pięknych okolicznościach przyrody. Wystarczy niewielkie ognisko, foliowe grille jednorazowe i smakowity kąsek przygotowany w domu. Czy będą to kiełbaskowe szaszłyczki, czy małe kotleciki z mielonego, czy nawet kawałek dobrze rozbitej i zapeklowanej karkówki - efekt gwarantowany. Po wielu kilometrach leśnej wędrówki odpoczynek w apetycznym dymie smażonego grilla i łyku gorącej herbaty bywa niezapomnianym przeżyciem. Jadąc na rowerową wycieczkę też można zabrać niewielki pakunek, który sprawi, że nie trzeba będzie się spieszyć na domowy obiad.

Od kilku już lat z prawdziwą przyjemnością obserwuję, jak w rozmaitych zakątkach naszego regionu powstają profesjonalnie przygotowane miejsca na odpoczynek. Wiaty, ławki, wytyczone kamieniami miejsce na ognisko. Czasami aż taka rozpusta, że i drewno na podróżnego czeka pocięte i suche. Może doczekam czasów, kiedy i na polskich szlakach będą - na podobieństwo skandynawskich - samoobsługowe domki turystyczne otwarte na oścież w oczekiwaniu na wędrowca? To prawdopodobnie odległa pieśń przyszłości, ale naprawdę jest już nieźle. 

Trzebież, Nowe Warpno, Stepnica, miasteczka położone nad malowniczym Zalewem Szczecińskim z jednej strony, z drugiej okolice Puszczy Bukowej, Ińska, Drawna czy Chojny. Pobudowano tam dziesiątki fantastycznych parkingów, a i ciekawe trasy rowerowe i spacerowe są w zasięgu możliwości nawet takiego leniwca jak ja.

Namawiając Was na przedłużenie sezonu ogniskowo - grillowego nie mogę tylko teoretyzować, więc oto kilka porad repertuarowych: przygotowujcie gotowe porcje na małych tackach do grillowania. Łatwiej spakować w podręczny bagaż. Na tacce może się znaleźć niewielki szaszłyk z kiełbasy, słoninki i cebuli, obok kotlecik z mielonego, ale taki nie otoczony w bułce i jest jeszcze miejsce na znalezionego rydza, kapelusz prawdziwka lub podgrzybka. Upieczone na ogniu smak mają bezcenny. Tacki kładziemy bezpośrednio na żarze z ogniska, do dobrego upieczenia niewielkich kąsków nie trzeba wiele czasu. Prąd do herbatki, tak nieodzowny o tej porze roku, dolewają wyłącznie uczestnicy nieposiadający prawa jazdy lub wręcz przeciwnie, posiadający uczynnego kierowcę. I prośba na koniec, nawet, jeśli pojemniki na śmieci są przepełnione, nie zostawiajmy miejsc na jesienne biesiadowanie w stanie gorszym, niż je zastaniemy. Nie dla tych, którzy naśmiecili. Dla nas, na następny jesienny piknik z grillem.

 

Szymon Kaczmarek

Prestiż  
Październik 2014