Kulinarni odkrywcy

Od niedawna szczecinianie i turyści mogą spróbować na Podzamczu dań smacznych, zdrowych i ładnie podanych. Mniej więcej od miesiąca, od kiedy przeniosła się tam restauracja Biała Trufla.

Autor

Karina Tessar

Kulinarna niespodzianka

– Mama zawsze nam mówiła, żeby nie bawić się jedzeniem. A my robimy wręcz przeciwnie. Chcieliśmy się rozwijać w zawodzie kucharza, a praca u kogoś nie daje takich możliwości. Postanowiliśmy założyć swój lokal, bo gotowanie to nasza pasja – mówią Paula Debacka i Krzysztof Łosiewicz, właściciele restauracji Biała Trufla na Podzamczu. Takie słowa dają zapowiedź kulinarnej podróży, która jednak nie wyklucza gotowania zgodnie ze starą, polską tradycją.

Alternatywa dla makaronu i sałatek

Jeden z bardziej znanych w Polsce szefów kuchni stwierdził, że w Szczecinie nie ma gastronomii. – Postanowiliśmy postawić wszystko na jedną kartę, bo kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana – mówi Krzysztof Łosiewicz. – Naszej kuchni początkowo wszyscy się boją, ale wychodzą zadowoleni – dodaje Paula Debacka. Nie można się dziwić ani jednemu, ani drugiemu. Biała Trufla przywraca do łask zapomniane owoce i warzywa, które kiedyś królowały na polskich stołach, a obecnie nawet same ich nazwy brzmią obco i egzotycznie. Ale gdzie indziej zjemy jarmuż? Gdzie sprawdzić, jak smakuje topinambur? Zamiast „tradycyjnej” sałatki greckiej czy Cezara na talerzach Białej Trufli pojawi się polska rucola, czyli młode liście mniszka lekarskiego, krwawnik, koniczyna czy inne, jadalne dary łąk i pól, które wzbogacą potrawy niecodziennym smakiem.

Eko nie znaczy drogo

W Białej Trufli można po prostu smacznie i zdrowo zjeść. Nie znaczy to jednak, że ceny są wygórowane. Właściciele restauracji spędzili wiele miesięcy na poszukiwaniu sprawdzonych dostawców. Okazało się, że zachodniopomorskie obfituje w producentów naturalnych owoców, warzyw, serów, mięs, wędlin, ryb i przetworów. W restauracji można spróbować także krajowych alkoholi, np. naturalnych win Dom Bliskowice i Anna de Croy czy Wódki Krzeskiej Ziołowej. Dla smakoszy piwa pojawią się polskie, regionalne trunki z małych browarów.

Kenia czy Etiopia?

„Diabelskie jacuzzi czy leśna sadzawka?” – pyta tytułowy jadłopodawca w popularnym skeczu Kabaretu Moralnego Niepokoju, mając na myśli… wodę gazowaną i bez gazu. Kelnerzy w Białej Trufli także nie mają łatwego zadania. Czym się różni kawa z Kenii od tej etiopskiej i jak się ją parzy w syfonie? Kelnerzy umieją doradzić i opowiedzieć o składnikach, bo w karcie, która zmienia się raz na tydzień, znajdują się także dania dla bezglutenowców czy wegan.

„Nie wiedziałem, że lubię seler”

Właściciele Białej Trufli lubią eksperymentować. Jeśli jakiś produkt w ich menu się powtarza, to zawsze występuje w innej postaci, zyskując nowy smak. A poszukiwanie smaków ciągle trwa. To jedno z niewielu, jeśli nie jedyne miejsce w Szczecinie, w którym obok tradycyjnej herbaty napijemy się także naparów owocowych i ziołowych, np. z liści morwy białej, płatków i kwiatów róży czy czarnego bzu. Wplatając elementy kuchni molekularnej, Krzysztof i Paula wykorzystują naukę w celu urozmaicenia potraw. Przebojem okazały się dania przygotowywane metodą sous - vide, czyli w próżni i w temperaturze poniżej 100°C, dzięki czemu jedzenie zachowuje pełną esencję smaku. Niewielu kucharzy potrafi sprawić, że osoba, która nienawidzi selera będzie się nim zajadać. W Białej Trufli potrafią.   kt

Prestiż  
Październik 2014