Szczecin nad Eufratem

Francuski pisarz Amin Maalouf w swojej książce „Kuchnia libańska” pisze, że Libańczycy, gnani po świecie naturalną potrzebą wędrówki i tragedią swego kraju zapominają języka i historii ojczystej.

Autor

Prestiż

Khaled Chekh trafił do Polski na studia. Najpierw uczył się na Śląsku, później w Szczecinie, gdzie miał się doktoryzować. Jednak zamiłowanie do kuchni i tęsknota za ojczystymi stronami spowodowały, że porzucił karierę naukową. I może dobrze, bo dzięki niemu możemy próbować przysmaków kuchni libańsko – syryjskiej. Hummus to sztandarowa potrawa Libańczyków. Danie, które polubili również Polacy.

- Cieciorka i pasta sezamowa to dwa główne składniki humusu- zdradza Khaled Chekh.- Dodajemy sól, sok z cytryny, można dorzucić też kumin i jogurt. Nasz hummus posiada jeszcze jeden składnik, ale to już tajemnica szefa kuchni – mówi z uśmiechem właściciel restauracji.

Malutki kraj i ogrom smaków. Współczesna kuchnia libańsko-syryjska bazuje ciągle na tych samych, przekazywanych od wieków przepisach. Dominują tu przede wszystkim przyprawy i ich mieszanki. To także królestwo przystawek.

- Nie jestem kucharzem, ale lubię jeść – śmieje się Khaled Chekh. – Kuchnia to moja pasja.

Szef Mazatu przyleciał z Syrii do Polski w połowie lat 80. W czasach, kiedy w kraju panowały bary mleczne i nieliczne restauracje, przyszły doktor od sieci neuronowych (obronę pracy doktorskiej odłożył na później) z ekonomicznym przygotowaniem, postanowił zainwestować właśnie w kuchnię. Najpierw była grecka restauracja Akropolis, a później wspomniany Mazat. Kolejna inwestycja to ekskluzywny hotel nad Rusałką w parku Kasprowicza.

- Kocham Szczecin i nie chciałbym zmieniać go na inne miasto – zapewnia restaurator. – To spokojne miejsce. Blisko jest do morza, do sąsiadującego z nim Berlina. Klimatem przypomina mi moje rodzinne strony. Wychowałem się w niedużej miejscowości nad Eufratem. Syria to kolebka cywilizacji, niezwykłej kultury. Wojna, która tam trwa, to ogromna strata dla całego świata.

Libańczycy czy Syryjczycy potrafią spędzać przy stole długie godziny delektując się smakiem pysznych dań. Rodzina to dla nich podstawa.

- To jedyny w swoim rodzaju klimat. Jesteśmy otwartym, gościnnym narodem, z niezwykłą historią, sięgającą starożytności. Przypominamy trochę ludzi z krajów śródziemnomorskich. Polska mnie urzekła naturą, otwartością ludzi, no i... urodą kobiet – uśmiecha się.

W restauracji Mazat, w egzotycznej oprawie, popijając aromatyczny arak i zajadając się którymś z przysmaków, można się zrelaksować i na chwilę przenieść w odległe miejsce. 

Prestiż  
Październik 2014