Krzywym okiem - Darek Staniewski

Autor

Dariusz Staniewski

O tegorocznej, samorządowej, kampanii wyborczej bardzo krótko - ależ to były nudy! 

 

W połowie października, w środku dnia, z jasnego nieba, w centrum Szczecina, uderzył piorun. Co prawda nie był sam, bo miał wielu kolegów i w dodatku bardzo głośnych. Ale ten jeden akurat okazał się bardzo znaczący. Przynajmniej dla losów szczecińskiej piłki nożnej. Bo piorun ów uderzył w stadion przy ulicy Twardowskiego, a ściślej mówiąc w jeden z jupiterów. Doszło do awarii energii elektrycznej, został uszkodzony telebim oraz kilka bram wejściowych. I taką wspaniałą okazję zaprzepaścili kandydaci do urzędu prezydenta Szczecina, którzy chcą budowy nowego stadionu w mieście. Przecież mogli od razu ogłosić, że to znak, że niebiosa wyraźnie sugerują, iż potrzebny jest nowy obiekt itp. Gdzie byli doradcy public relations? No ludzie, tak się kampanii nie robi! Dostać coś na tacy i nie wykorzystać tego!? 

 

Polska Żegluga Bałtycka szuka dyrektora. Ale nie jakiegoś tam, zwykłego, jakich tysiące. Otóż ten musi być uczciwy! Takie wymaganie zawarto w warunkach dla kandydata, choć na ostatnim miejscu m.in. po wyższym wykształceniu, znajomości języka angielskiego i wiedzy o branży morskiej. I zaczęła się oczekiwanie. Kogo wybiorą - nieuczciwego fachowca, uczciwego, ale bez pojęcia o tym co robi, nieuczciwego i bez pojęcia, czy też uczciwego fachowca? Swoją drogą niezłe jaja musiały dziać się w tej firmie.

 

Prawie 50 tysięcy osób zagłosowało na projekty Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego na 2015 rok. To o 20 tysięcy więcej niż rok temu. Wtedy szczecinianie wybrali miejski rower oraz rewitalizację Stawu Brodowskiego. Teraz do wydania jest 5 mln zł. Podobno największą popularnością cieszyły się projekty. Stworzenie obserwatorium astronomicznego oraz publicznych alkomatów. I ten drugi pomysł ma chyba największe szanse powodzenia. I pożytku może przynieść najwięcej. Byleby to był odpowiedni sprzęt. Przed laty w pewnym szczecińskim zakładzie pracy przy wejściu ustawiono alkomat. Traf chciał, że jako pierwszy wypróbował jego skuteczność pracownik ogólnie słynący z miłości do wyrobów spod znaku C2H5OH. Dmuchnął i... alkomat nie wytrzymał, zepsuł się. Ciekawe jak będzie z tymi publicznymi... O ile ten pomysł wygra. 

 

No i znowu Szczecin pojawił się na ustach mieszkańców innych miast i wsi. Bo choć u nas podobno było już wszystko, to czegoś takiego nie mieliśmy od lat 40, czy 60 ubiegłego wieku - afery ze szpiegiem w roli głównej. Nie było? No to jest! ABW aresztowała w Warszawie pod zarzutem szpiegostwa prawnika Stanisław S., który przez kilka lat zajmował się budową falochronu osłonowego w Świnoujściu. Mało tego, mieszkał w Szczecinie z rodzicami i jest absolwentem prawa na Uniwersytecie Szczecińskim. Różnych osobników ta uczelnia wypuszczała w świat. Ale szpieg, wykryty oczywiście, zdarzył się jej po raz pierwszy. Dlatego władze wydziału prawa rozważają wprowadzenie do programu zajęć nowego przedmiotu - "bondologia". Zajęcia miałby prowadzić m.in. reżyser Patryk Vega (autor głośnych ostatnio "Służb specjalnych"), nie zweryfikowani oficerowie WSI i były premier RP Józef Oleksy umoczony przed laty w aferę z "Olinem". Do tego szkolenia w Starych Kiejkutach oraz zajęcia dla prawdziwych twardzieli z cyklu "Mission impossible", czyli np. wyżyć przez miesiąc jedząc tylko suchy makaron 

 

Aż 97 proc. mieszkańców Zachodniopomorskiego uważa się za ludzi szczęśliwych. Tak wynika z badań TNS Polska „Szczęście w życiu Polaków". Jesteśmy w absolutnej czołówce. Ale to, że tu nad Odrą i Bałtykiem jesteśmy szczęśliwi, to żadna nowina. Przecież to widać na co dzień. Te uśmiechnięte szeroko twarze szczecinian każdego dnia na ulicach, oczy wypełnione radością, serdeczna i wesoła wymiana pozdrowień między nieznajomymi na przystankach tramwajowych i autobusowych. To wszystko codzienność. A już szczególnie szczęście widać w kolejkach po zasiłek i pod urzędami pracy. 

 

Prestiż  
Listopad 2014