Czteroosobowy luksus

400 koni pod maską, 5 sekund do setki i napęd na 4 koła - to nie opis sportowego bolidu, a krótka charakterystyka sportowej limuzyny. Salon samochodów luksusowych Auto Fit udostępnił nam Porsche Panamera 4 S. Czteroletnie auto wciąż wywołuje emocje i sprawie wrażenie, jakby czas się w nim zatrzymał.

Autor

Max Radke

Żadne inne auto nie wywoływało chyba tylu emocji przed pojawieniem się na rynku, wszak Porsche to przede wszystkim super sportowe samochody, równie dobrze radzące sobie w warunkach ulicznych, jak i na torze.

Tymczasem Porsche po raz kolejny zaskoczyło swoich fanów i zrobiło limuzynę, która w pełni koreluje ze sportowym rodowodem marki. Ale trzeba przyznać, że firma ze Stuttgartu długo przekonywała się do koncepcji czterodrzwiowej, sportowej limuzyny. Mało kto wie, że projekt Panamery nawiązuje do powstałego pod koniec lat 80. koncepcyjnego modelu 989, który w istocie był czterodrzwiową odmianą Porsche 911. 

Nawiązań do kultowej 911 jest w Panamerze całe mnóstwo, począwszy od stylistyki, przez wyposażenie, po osiągi. My jeździliśmy wersją 4 S z 2010 roku. Cyferka 4 oznacza stały, aktywny napęd na cztery koła – rozwiązanie idealne na polskie drogi i często śliską, mokrą nawierzchnię. Mimo swoich sporych gabarytów samochód porusza się z gracją, nie sprawia wrażenia ociężałego. Niezwykle sprężyste, pneumatyczne zawieszenie idealnie tłumi wszelkie nierówności. Wrażenie, jakbyśmy jechali po idealnie równych, niemieckich drogach.

Na obwodnicy, dzięki systemowi Porsche Active Suspension Management, zmniejszamy prześwit, włączamy tryb Sport i dostrzegamy zalety automatycznej skrzyni PDK. Dwusprzęgłowa przekładnia jest idealnym rozprowadzaczem mocy generowanej przez widlastą ósemkę o pojemności 4.8 l. 

Warto wspomnieć, że ten model wyposażony jest w aktywny tempomat ACC. To inteligentny system, który „uczy się” drogi – rozpoznaje zmiany kierunku jazdy, wzniesienia oraz ograniczenia prędkości, a kierowcy pozostaje jedynie kręcenie kierownicą. Przyspieszanie i hamowanie odbywa się zupełnie automatycznie na podstawie mapy w pamięci systemu. Funkcja ciekawa, pewnie przydatna przy dalekich trasach, ale z drugiej strony przyjemność z prowadzenia tego auta jest tak duża, że wspomaganie się tym systemem to chyba ostateczność. 

A co we wnętrzu? Mimo tylko czterech miejsc jest komfortowo i przestronnie, a przede wszystkim luksusowo. Najbardziej pozytywne wrażenie robi tunel środkowy, wysoki i poprowadzony przez cała długość wnętrza. Nawiązanie do kultowego modelu Carrera GT jest tutaj oczywiste. Wygodne kubełkowe fotele o szerokim zakresie regulacji (18 kierunków) przypominają, że Panamera, mimo swoich gabarytów i segmentu, to nadal prawdziwe Porsche. 

Prestiż  
Grudzień 2014