(Nie)wymarzone prezenty

Autor

Daniel Źródlewski

Prezenty świąteczne to wbrew pozorom i ku wielkiemu zaskoczeniu zupełnie młoda polska tradycja. Trwa dopiero od XIX wieku, a zapoczątkowana została przez ziemiaństwo i bogatych mieszczan, niemieckiego pochodzenia. 

- Biorąc pod lupę polskie tradycje to w Wielkopolsce prezenty przynosić powinien aniołek, na Górnym Śląsku - Dzieciątko Jezus, dopiero w podaniach z centralnej Polski odnajdziemy świętego Mikołaja - opowiada dr Bogdan Matławski, kulturoznawca z Uniwersytetu Szczecińskiego. 

Pozostawmy jednak kulturowe rozważania, przejdźmy do praktyki. Przecież w świętego Mikołaja nie wierzymy… Przeglądając specjalne oferty świąteczne znanych marek i sklepów, można wysnuć wniosek, że zgodnie z obowiązującymi trendami w gwiazdkowym sezonie Anno Domini 2014 najlepsze będą smartfony, tablety, konsole do gier i wszelkiego rodzaju inne urządzenia mniej lub bardziej mobilne, byle z podłączeniem do internetu… A gdzie skarpetki, swetry, książki czy słodycze? To passé? A może właśnie to te… nietrafione prezenty.

Rajstopy kontra toster

Małgorzata Gwiazda - Elmerych, szczecińska dziennikarka i pisarka, na prezent poleca książkę, nie tylko dlatego, że właśnie wydała nową (Toto, Wydawnictwo Forma) - idealną pod choinkę, ale by uniknąć zbędnego rozczarowania. 

- Stają mi w oczach i rozwijają się w głowie setki metrów, ba! setki kilometrów, ba! tysiące kilometrów… rajstop. Różnych - od tych, które dostawałam będąc małą dziewczynką z blond warkoczykami, po te, które,  w teorii,  miały zrobić ze mnie mega seksownego kota... jakieś kabaretki lub inne ażury. Nawet jak pod choinką był mój wymarzony, wyczekiwany miś to zawsze musiał być w pakiecie z rajstopami. Zwykle były albo za duże i zwijały się w tuż nad stopami, albo z nich, tych stóp zwisały, albo były za małe i - przepraszam za dosadność - zwisały w kroku. 

Dziś Gwiazda - Elmerych rajstopy kupuje sobie sama - kiedy chce, jakie chce i gdzie, ale… nie czekając na zadanie pytania, potwierdziła, że swojej córce kupiła kiedyś w prezencie pod choinkę… rajstopy. Z kolei Lesja Szulc, właścicielka niezwykłej urody i równie niezwykłego głosu, nie miałaby nic przeciwko rajstopom pod choinką… 

- Zdarzyło mi się kilka razy robić dobrą minę do złej gry. Zatem podpowiadam mężczyznom, by nigdy swoim kobietom nie kupowali pod choinkę prezentów typu: ekspres do kawy, toster czy super nowoczesne żelazko. Może lepiej zainwestować w piękne pończochy… Mniejsza inwestycja, a radości daje dużo więcej, bo wtedy kobieta czuje się kobietą, a nie gospodynią domową. 

No właśnie dobra mina do złej gry… Są na to sposoby. Da się wybrnąć…

- Najważniejsze w reakcji na podarek, to nie tyle mówić o otrzymanej rzeczy, co o wręczającym. Wręczający chce usłyszeć, że ma świetny gust, że jest czuły, że świetnie wybrał. A więc raczej: „Jesteś kochany, że mi kupiłeś szalik!”, niż „o, jaki piękny szal”- radzi socjolog Maciej Kowalewski. 

Często to jednak bardzo, ale to bardzo trudne. Także do ukrycia, a dokładnie nie dopowiedzenia… 

- Kiedyś dostałam w prezencie obraz, który był kompletnie nie w moim guście. Wiem, że darczyńca miał dobre intencje - chciałam w tamtym czasie zapełnić czymś ciekawym ścianę, ale prezent, który dostałam był, czym co kompletnie odbiegało od moich potrzeb, wyobrażenia oraz estetyki. Był to dość kłopotliwy prezent, bo co zrobić, gdy ściana nadal pusta... Powiesić czy nie powiesić? – to dylematy niefortunnie obdarowanej Darii Prochenki, producentki kosmetyków naturalnych Clochee.

Sprawy nie ułatwia jeszcze jeden fakt. Nietrafionego prezentu nie należy się pozbywać. Co, kiedy za jakiś czas ofiarujący stwierdzi jego brak? Ale nie tylko materialność ma tu znaczenie. 

- Tradycja chroni nietrafione prezenty, bowiem w zgodzie z nią, nie wolno ich wyrzucić i nie przyjąć i na dodatek nie należy ich dać innej osobie, jako podarunku od siebie – mówi dr Bogdan Matławski. 

Symboliczny podarek egoisty

By uniknąć nieprzyjemnych pomyłek, zanim wybierzemy się do galerii handlowej, na prezentowe polowanie, warto poznać nie tylko upodobania osoby, której chcemy dać prezent, ale także ich symbolikę. 

- Jeśli chcemy uchronić obdarowaną osobę przed ludzkimi intrygami to dajmy jej w prezencie apaszkę, a jeśli chcemy zatrzymać na dłużej jej aktualną urodę to podarujmy lustro. Jeżeli obdarowywany to twój kawaler i zależy ci na nim, wypada dać mu w prezencie pasek do spodni. 

Jeśli chcemy, aby obdarowany pozostał z nami jak najdłużej to nie należy dawać mu w prezencie butów. Jeśli chcemy, aby bliska nam osoba otaczana była życzliwością i ciepłem to koniecznie należy dać w prezencie świecznik, a czytana w blasku świec książka będzie z cała pewnością symbolizowała szeroką wiedzę osoby obdarowanej – mówi Bogdan Matławski. 

Przesądów czy wierzeń związanych z podarunkami jest w polskiej kulturze znacznie więcej. Nie należy dawać w prezencie ostrych przedmiotów jak igły, noże, nożyczki, bo spowodują one nie tylko ucięcie znajomości, ale także dobrych relacji między obdarowującym a obdarowanym. Jeśli dajemy w prezencie portfel, to koniecznie z symboliczną kwotą pieniędzy, bo pusty wróży nieszczęście. Gdy postanowimy dać swojej wybrance pierścionek, to tylko złoty, bo ono symbolizuje trwałość i od wieków więzi serce człowieka, przy czym nie można nikomu dawać tego pierścionka do przymierzenia bowiem właściciela dotknie zdrada. I to by potwierdzało teorię, że nasze nawet najszczersze prezentowe intencje wynikają z… egoizmu. 

- Prezent pomaga nam przejrzeć się w lustrze innych, bo podarki są przede wszystkim dla tych, którzy je wręczają. Pomagają budować wizerunek samych siebie, utwierdzać się w przekonaniu, że jesteśmy osobami ciepłymi, rodzinnymi, że mamy dobry gust, że nas stać. Ale rzadko się przyznajemy do tej egoistycznej motywacji i na siłę staramy się sobie wmówić, że prezentem uszczęśliwiamy innych – opowiada Maciej Kowalewski. 

Wazon i pluszowa kierownica

Aktor i dziennikarz, obecnie związany z Telewizją Pomerania, Jakub Henke, twierdzi, że z prezentami to jest tak, że trzeba je lubić. I cały z nimi związany ambaras też…

- Poświęcenie na zakup, czy wykonanie prezentu, odrobiny więcej czasu, niż jedno wigilijne przedpołudnie (last minute), potrafi dać sporo frajdy, nie tylko osobie obdarowywanej. Nie zawsze mi się to udaje, ale mam cichą nadzieję, że mało było podarków nietrafionych. Było za to kilka, które uznawszy za niesłychanie ładne oddawałem z ciężkim sercem. Osobiście z dziwnych prezentów, udało mi się otrzymać wazon z suszonymi kwiatkami. Jeszcze jedna ważna sprawa. Ładnie zapakować, to już ćwierć sukcesu… 

Nieco straszy, albo bardziej doświadczony, kolega Jakuba po fachu – dziennikarz Szymon Kaczmarek uważa, że otrzymywanie prezentów jest o wiele bardziej uciążliwe, niż ich wręczanie, a kupując komukolwiek prezent niezbyt często zastanawiamy się nad rezultatem naszej szczodrobliwości. 

- Kilka razy zostałem postawiony w sytuacji, kiedy na widok prezentu nie wiedziałem czy śmiać się czy szlochać. No, bo jak ma zareagować człowiek nieposiadający prawa jazdy rozpakowując prezent gwiazdkowy, którym okazuje się być gustowny, puchaty pokrowiec na kierownicę? Osobiście uwielbiam niechciane prezenty. Nigdy nie chciałem luksusowego samochodu terenowego, ani domku nad jeziorem, więc może Mikołaj w tym roku da ciała… przepraszam, da niechciany upominek?

Kupowanie prezentów to sprawa niezwykle stresująca. Wymagać powinna myślenia, planowania, kreowania, konsultacji… Aż dziw, że nie wymyślono jeszcze specjalnych aplikacji czy programów do tego służących. Maciej Kowalewski też uważa, że to wcale nie łatwe.

- To jest trudne zadanie, bo boimy się porażki, czyli utraty wizerunku. Poza tym: prezent to zobowiązanie. Obdarowany chce odwdzięczyć się darem co najmniej równoważnym. I może źle się poczuć, jeśli dar jest wyjątkowo okazały. 

Albo wręcz przeciwnie… 

Kochany Mikołaju…

Najmłodszy szczeciński radny Arkadiusz Marchewka znalazł sposób na nietrafione prezenty. Ma to szczęście, że osoby mu bliskie czytają jego listy z życzeniami, które przygotowuje do świętego Mikołaja i zazwyczaj spełniają jego marzenia. Może to dlatego, że zna takie opowieści.

- W pamięci mam historię, która przydarzyła się w rodzinie mojego bliskiego przyjaciela i dotyczyła jego dziadka. Każdego roku, na święta Bożego Narodzenia, do rodzinnej miejscowości zjeżdża się z rożnych stron Polski cała rodzina. Pewnego razu dzieci wraz z wnukami przygotowały prezenty dla dziadka. Pech chciał, że wcześniej nie konsultowali się ze sobą. Oczywiście każdy chciał kupić coś praktycznego i niekoniecznie drogiego. Po odpakowaniu prezentów dziadek podobno nie był zachwycony. W każdym z nich, a było ich trzy, znalazły się tylko… białe skarpety. Na szczęście wizyta wnuków zrekompensowała rozczarowanie potrójną niespodzianką.

No właśnie, i tu sedno, bo przecież czas świąt to magia uczuć. I choć powyżej prowadzimy prezentową aferę, przyznajemy, wraz z dr Matławskim, że…

- Najpiękniejszym prezentem, który ma tylko jeden pozytywny wydźwięk, jest obdarowanie bliskiej nam osoby naszą miłością i obecnością, taki prezent jest jak pocałunek, który wyraża miłość i cześć. 

Zawsze można jednak stwierdzić istnienie świętego Mikołaja i jego obwinić za prezentowe pomyłki. Acha… jeszcze jedno. Autor artykułu chętnie by dostał nową płytę Pink Floyd, komplet nowych patelni albo puchową pościel… Naczelna Prestiżu z kolei… marzy o ciepłych, antypoślizgowych skarpetach. Wesołych świąt!

Prestiż  
Grudzień 2014