Mahatma Witkac

Joanna Siedlecka - Mahatma Witkac - Wydawnictwo MG, 2014

Autor

Rafał Podraza

Witkacy, to postać kontrowersyjna. Jedni go kochają, drudzy nienawidzą. Jednak tak jak wszyscy znają autora „Szewców”, tak niewielu kojarzy jego żonę – Kossakównę z domu – Jadwigę i na jej wątku z tej książce chciałbym się skupić. Dla niewtajemniczonych powiem tylko, że to dzięki niej dzisiaj możemy wystawiać sztuki Witkiewicza, bo to ona w czasie bombardowania Warszawy w 1939 roku, z narażeniem życia, wykopywała gołymi rękami przywalone gruzami, skrypty sztuk męża, by nie pochłonął ich ogień. 

Witkiewiczowa w książce Joanny Siedleckiej nie jest słodka, nie jest też tragiczna. Jest… nijaka. Gdyby autorka, szykując kolejne wznowienie „Mahatmy” troszeczkę doczytała to, co od momentu pierwszego wydania swojej książki, o Kossakach się ukazało, to na pewno nie byłoby w tym wydaniu tylu nieścisłości i przekłamań. Badania bowiem na temat Kossaków dzisiaj są nieporównywalne do tych sprzed lat. Niestety, Joanna Siedlecka nie odrobiła lekcji, efekt: poprzekręcane nazwiska, wypaczone fakty. Jak można w dobie, kiedy o Kossakach ukazało się tak dużo książek, nie dokonać korekty informacji?! Jak można powielać plotki dotyczące relacji Magdaleny Samozwaniec, Zofii Kossak i Jadwigi Witkiewiczowej?!

Pani Joannie, nim znów weźmie się za Jadwigę, polecam książki: Elżbiety Hurnikowej „Maria Pawlikowska-Jasnorzewska”, Joanny Jurgały - Jureczki „Zofia Kossak” i – tutaj kryptoreklama: „Córkę Kossaka” czy „Moich listów nie pal!”. Gdyby pisarka przeczytała choćby przypisy z wymienionych książek, uniknęłaby tak rażących wpadek… Cała masa błędów rzeczowych zabijarozdział o Jadwidze Witkiewiczowej, a szkoda, bo sam „Mahatma Witkac” jest dobry, ciekawy i w innych aspektach odkrywczy, a bardzo bogata ikonografia (wiele zdjęć reprodukowanych jest po raz pierwszy) stanowi przysłowiową wisienkę na torcie. 

Prestiż magazyn szczeciński
2( 79)
luty'15