…To jest nudne.

Z książkami jest jak z namiętnością, którą trzeba rozbudzić. Użyję więc, jak sądzę stosownego przykładu dla porównania elektronicznego plastiku z żywą materią czyli książką. Woli pani ujmować w rękę prawdziwe walory swojego mężczyzny, czy może przedkłada nad to sztuczny wibrator?

Autor

Joanna Osińska

Co? Czytanie książek jest nudne? Oburza się każdy rodzic, kiedy jego dziecko tak właśnie stawia sprawę. Dlaczego tak wielu z nas nie lubi czytać? – Czasy się zmieniły, dziś lubimy bardziej oglądać, bo tak jest szybciej. Jeśli już bierzemy książkę do ręki, to jest to głównie kryminał lub harlekin z miłosnymi, zwłaszcza pikantnymi szczegółami.

Rozmowa zaczynała się rozkręcać. W przedziale same panie od 40 po ok. 60 lat.

– Co w tym złego, że „z momentami" ? Zapytała najmłodsza. -Absolutnie nie powiedziałam, że to niestosowne. Przeciwnie. Jako najstarsza tutaj z pań, powiem otwarcie. Takie książki dały mi namiastkę miłości, której nigdy nie zaznałam. Książki rozbudzają wyobraźnie, pozwalają marzyć i spełniać te marzenia przynajmniej w myśli. Książka, to subtelna rozrywka, nawet jeśli traktuje o niewyobrażalnych bezeceństwach. Podążając za bohaterem możemy zawędrować do piekła, ale za to jaka to może być fascynująca, pouczająca i pełna emocji podróż. Książki kształtują naszą wrażliwość, uczą, pokazują świat, który zbudowany jest z dobra i zła. Niełatwo czasem je odróżnić i można dać się nabrać, a cena za błędy bywa wysoka. Prawiła z rozwagą starsza pani. – Wcześniej padło pytanie, dlaczego dzieci, a potem dorośli nie chcą czytać? Do książek, jak do życia trzeba rozbudzić namiętność. Jeśli matka i ojciec nie czytają, nie mają książek w domu, za to są telewizor, kilka komputerów, to dziecko szybko przejmuje rodzinne nawyki. Chcę jednak podkreślić, że nie mam nic przeciwko współczesnym elektronicznym narzędziom. Są znakiem czasu i dzieciaki muszą je opanować. Ale chcemy przecież, żeby córka czy syn wyrośli na ludzi, a nie tylko maszyny w ludzkiej skórze, które wkrótce nieprzytomnie będą walić w biurową klawiaturę i marnować się w bezdusznych korporacjach. Dajmy im też inny świat, ich własnej wyobraźni, który pozwoli złapać oddech, przypomni o wartościach, o rodzicach, księżniczkach i 7 górach za lasami. Diabelnie to w dorosłym życiu pomaga. Jeśli mamy już dzieci, to postawmy na półce np.” Baśnie Andersena” i czytajmy do snu maluchom. W tych opowieściach jest prawdziwe życie jedynie z elementami niemożliwego. Jest okrucieństwo i miłość, prawda i kłamstwo, dobro i zło, zdrada i honor. Tylko czytać i się uczyć. Łatwe. – Nie muszę mieć książki w ręku, żeby czytać. Dziś są już, jak pani powiedziała elektroniczne zabawki, w które można wczytać dziesiątki książek. Cała biblioteka w malutkim komputerze. Odezwała się 40 – latka. – Najważniejsze, żeby czytać. Taka metoda jest dobra. Istnieje jednak zasadnicza różnica. Odpaliła grzecznie starsza pani. Za chwilę miało nastąpić trzęsienie ziemi w tym przedziale. Seniorka okazała się bardzo niekonwencjonalną mistrzynią argumentów.

– Jak powiedziałam wcześniej, z książkami jest jak z namiętnością, którą trzeba rozbudzić. Użyję więc, jak sądzę stosownego przykładu dla porównania elektronicznego plastiku (wgranej biblioteki) z żywą materią czyli książką. Woli pani ujmować w rękę prawdziwe walory swojego mężczyzny, czy może przedkłada nad to sztuczny wibrator? Zaległa cisza. Nawet ja zdębiałam, choć w duchu nie mogłam powstrzymać się od śmiechu – jaką to puentą może skończyć się dyskusja o czytelnictwie. Jak się jednak okazało – nie jedyną. Po kilku sekundach młodsza pani odzyskała oddech. – Mam na półce nie tylko Baśnie Andersena, na biurku elektroniczną bibliotekę, w szufladzie wibrator i w sypialni mojego mężczyznę i proszę mi wierzyć – wszystko czytam bardzo dokładnie i z nieukrywaną przyjemnością. – A to się pochwala. Ucieszyła się Starsza. Mam tylko nadzieje, że nie czyta pani jedynie w sypialni, bo to, byłoby nudne...

Do zobaczenia w następnej podróży…

Prestiż magazyn szczeciński
3( 80)
Marzec'15