Teraz Golf

Młodziutki, 21-letni Amerykanin Jordan Spieth wygrał najbardziej prestiżowy turniej golfowy Masters 2015 i w niedzielę 12 kwietnia założył zieloną marynarkę. To jedna z najbardziej rozpoznawalnych nagród we współczesnym sporcie. O tytule tym marzą wszyscy golfiści grający zawodowo, na najwyższym światowym poziomie. Wszyscy wielcy trenują i czekają (czasami do pięćdziesiątego roku życia), na ten sportowy zaszczyt.           

Autor

Sławomir Piński

Tym razem młokos, który nie doświadczył jeszcze wielkiego stresu turniejowego, nie poznał gorzkiego smaku nietrafionych puttów z najbliższej odległości, nie popadł w tarapaty przeszkód wodnych, przez cztery dni w praktycznie niezagrożony sposób wygrał Masters! Wskoczył na pierwsze miejsce rankingu PGA TOUR oraz otrzymał czek na 1.800.000 USD. Narodziła się nowa wielka gwiazda. W pokonanym polu Jordan pozostawił głównego faworyta, numer jeden na świecie Irlandczyka Rory McIlroy, najbardziej lubianego amerykańskiego golfistę Phila Micklesona, Anglika Justina Rose i Tigera Woodsa, który wciąż jest niesamowicie popularny i wrócił do gry po wyleczeniu kontuzji. W czołówce znaleźli się również Hiszpan Sergio Garcia, Szwed Henrik Stenson oraz Japończyk Hideki Matsuyama. Nieprzypadkowo przywołuję graczy, którzy są gwiazdami w swoich krajach i na swoich kontynentach. Stanowią oni wzór, magnes i jednocześnie „siłę pociągową” dla dyscypliny, którą reprezentują. Dzięki nim branża golfowa ożywia się. W Stanach Zjednoczonych jest to już „przemysł golfowy”, a liczby są imponujące. Skutki gospodarcze wyrażają się rocznie liczbą 70 miliardów dolarów, w tym 4 miliardy pozyskuje się w akcjach charytatywnych. Branża golfowa daje zatrudnienie ponad 2 milionom pracowników. W 140 tysiącach turniejów gra 12 milionów golfistów. Łącznie rocznie Amerykanie rozgrywają 455 milionów rund na ponad 15 tysiącach obiektów golfowych. Ale te liczby wcale nie oznaczają poczucia zadowolenia. Cały czas badane są aspekty, które powodują wzrost lub osłabienie koniunktury: szybkość gry, efektywność finansowa, przyrost nowych adeptów – szczególnie juniorów. Generalnie po kilku latach recesji golfowej, po załamaniu w roku 2008, golf wraca na poziomy wzrostowe, a wspomniani wcześniej mistrzowie są nieodzownym elementem tej znaczącej gospodarczej układanki. W Polsce golf również rozwija się, ale napotyka wiele przeszkód. Zbyt często na jego temat negatywnie wypowiadają się osoby, które nie mając doświadczenia czy styczności z tym sportem powielają stereotypy. Golf, jak każdy inny sport nie będzie odpowiadał każdemu i podkreślam – powodem wcale nie są pieniądze. Obcowanie z naturą i wypoczynek na świeżym powietrzu, spotkania z ciekawymi osobami, rywalizacja, ale przed wszystkim rekreacja i oczywiście poszerzenie horyzontów biznesowych – tych rzeczy należy szukać w golfie. Dlatego będę namawiał wszystkich: nie musicie grać w golfa, ale dajcie sobie szansę – spróbujcie. Będziemy poszukiwać „golfowego Małysza”, który porwie młodych juniorów do uczestniczenia w tej przygodzie, przygodzie bo golf, to nie tylko sport.

Sławomir Piński, dyrektor Binowo Park