Z tańcem przez życie

To nie jest wyłącznie sport, to przede wszystkim styl życia. Legendarna szkoła tańca Astra podniosła taniec na wyższy poziom. Nie tylko szkoli wybitnych tancerzy, ale uczy jednej z najpiękniejszych pasji. I to skutecznie. Od 25 lat.

Autor

Aneta Dolega

Początki szkoły nie były takie oczywiste. Jej założyciel Jacek Porazik miał zupełnie inny pomysł na siebie.

– Byłem przeciwnikiem tańca. Grałem w piłkę i chciałem stworzyć klub piłkarski na miarę Ajaxu Amsterdam, który wielbiłem – śmieje się właściciel szkoły. – Taniec w ogóle mnie nie interesował, ale czasem było mi wstyd, że na dyskotekach podpieram ściany…

Przypadek, a może zrządzenie losu zadecydowały, że pan Jacek z piłkarskiej murawy trafił na taneczny parkiet.

– W liceum stwierdziłem, że nieumiejętność tańczenia to zwykły… obciach - dodaje Jacek Porazik. – Choć koledzy z drużyny piłkarskiej trochę się śmiali postanowiłem, zapisać się na kurs tańca. Zauroczyły mnie piękne komnaty Zamku Książąt Pomorskich, szczególnie sala ks. Bogusława gdzie organizowany był kurs. Klimat tajemniczości, kobiety w pięknych sukniach na pierwszym turnieju tanecznym, wszystko to oczarowało mnie,  poczułem się trochę jak w bajce. 

Marzenie o własnej szkole zaczęło kiełkować.

– Nie będę wspominał o moich nauczycielach tańca, bo mówiłem o nich wielokrotnie i do dzisiaj mam do nich wielki  szacunek. Na tworzenie marki Szkoły Tańca ASTRA miały na pewno wpływ również inne osoby, będące dla mnie inspiracją. Taką osobą byli na pewno dyrektor Zamku Eugeniusz Kus, mój ówczesny pracodawca i kolega z parkietu Andrzej Klesyk obecny prezes PZU. Zawsze podziwiałem ich analityczne zdolności budowania i zarządzania firmą. Kiedy już działalność szkoły tańca nabrała rozmachu, kluczowym punktem stała się inwestycja we własne pomieszczenia. To było niesamowite wyzwanie. Jakby na życzenie w tym okresie poznałem Piotra Drońskiego, właściciela biura nieruchomości „Baszta”. Po wielu długich rozmowach wiedziałem, że można zaufać jego wyczuciu po to, aby  dzisiaj siedzieć w tym miejscu przy kawie. 

Taniec towarzyski nie jest czystym sportem. To także emocje, klimat i ludzie. Już wchodząc do wnętrza Astry odnajdziemy te trzy rzeczy.

– Czasy, w których żyjemy, gonitwa, stres i ciągłe ograniczenia kulturowe powodują, że zatracamy naturalną umiejętność jaką jest taniec. Najlepiej tańczą dzieci do lat 5 i ludzie powyżej 80-tki. Dlaczego? Bo są wyluzowani i bardziej naturalni. W szkole wydobywamy z ludzi emocje, a nie tylko uczymy figur tanecznych. Rozmawiamy, wspólnie przeżywamy. Ludzie są najważniejsi i to oni tworzą szkołę. 

W Astrze są to trenerzy, ale także goście, którzy odwiedzali szkołę przez te wszystkie lata. Znane nazwiska, taneczne osobowości, inspirujące postaci.

– Pamiętam moje spotkanie z mistrzami świata Michałem Malitowskim i Joanną Leunis – wspomina właściciel szkoły. Kiedy obserwowałem jak Joanna Leunis prowadziła zajęcia w naszej szkole, obok pełnego profesjonalizmu, w oczy rzucał się również ogromny dystans do własnej osoby. Po zajęciach rozmawialiśmy na sto różnych tematów. To naprawdę był wieczór z mistrzynią świata.

Kolejnymi, bardzo inspirującymi spotkaniami były te z Jose Torresem, założycielem pierwszej w Polsce orkiestry salsowej czy z Augustino Egurrolą, znakomitym tancerzem, sędzią i choreografem i wieloma innymi osobami z których każda zostawiała w naszej szkole cząstkę siebie. Medale nie są najważniejsze na świecie - uważa Jacek Porazik. – Wszyscy doskonale wiemy, że taniec towarzyski jest sportem, sposobem na utrzymanie naszego ciała w dobrej kondycji. W tańcu jednak równie ważna jest kondycja naszej duszy, nasze emocje. Na sali choć jesteśmy z partnerem, czasem z całą grupą, to tak naprawdę jesteśmy z tym, co  dzieje się w nas samych.

Astra to utytułowani tancerze, nagrody na najbardziej prestiżowych konkursach.

W Polsce i na całym świecie, w tym angielskim Blackpool Dance Festival. To także największa i najbardziej prestiżowa taneczna impreza naszego miasta odbywająca się nieprzerwanie od 15 lat – Euro Dance Festival, którego są organizatorami i który od samego początku przyciąga tłumy miłośników tańca. 

To także kadra i ludzie. 

– Życie jest warte tyle, ile warci są ludzie, których spotykamy na swojej drodze. Sam taniec jest trochę wymówką, trochę sposobem by w życiu się spełnić. Naszą szkołę tworzą ludzie – dodaje Jacek Porazik.