Krzywym Okiem - Michał Stankiewicz

Autor

Michał Stankiewicz

Nagrody. Kto nie lubi ich dostawać. Nie ma tygodnia, a raczej dnia, żeby ktoś komuś ich nie przyznał. W czerwcu też były. I to zasłużone. Najpierw PKO Bank Polski został nagrodzony podczas niedawnego Forum SAP za sprawne uruchomienie nowego systemu bankowości elektronicznej w trakcie fuzji z bankiem Nordea. W ub. roku PKO BP przejęło bank Nordea, a wraz z nim kilkadziesiąt tysięcy klientów, w tym firm. Scalanie systemów bankowych trwało pół roku, w tym czasie dawni klienci Nordei byli poddawani różnym próbom. Najważniejsze: ich dotychczasowe oddziały straciły część uprawnień, używane i ważne karty płatnicze nie współpracowały z bankomatami, a dostęp do banku w Internecie został mocno utrudniony. Konsultanci telefoniczni przerzucali z infolinii na infolinię. W końcu nastąpił wielki finał – posunięcie strategiczne godne Napoleona i Aleksandra Wielkiego. Pod koniec kwietnia tego roku PKO BP wprowadził zupełnie nowy system bankowości elektronicznej. Na dwa dni firmy zostały całkowicie odcięte od swoich kont. A po ponownym przywróceniu okazało się, że historia ich kont została wykasowana. Można zobaczyć tylko transakcje dokonane po lutym 2014 roku. Usunięto też tzw. filtrowanie, czyli wyszukiwanie wg kwoty, daty albo płatnika. Wnioski? Wygląda na to, że szefostwo PKO BP podjęło jakąś tajną współpracę z konkurencyjnymi bankami, a jej zadaniem było pozbycie się jak największej liczby swoich klientów. Za ten cel, doskonałą realizację – nagroda Forum SAP należała się w 100%. A nawet 200%. Mistrzostwo! Gratulujemy!

Nagrody wręczali też Pracodawcy Pomorza, wśród nagrodzonych za zasługi dla biznesu (generalnie za wszystko) znaleźli się Bronisław Komorowski, Janusz Piechociński oraz Elżbieta Bieńkowska. Ostatnia z nagrodzonych za swoją pracę na stanowisku ministra infrastruktury i rozwoju. Trudno się nie zgodzić z decyzją. Mniej więcej 3 lata temu jechałem pociągiem na trasie Szczecin – Trójmiasto. W Koszalinie okazało się, że pociąg kończy swoją trasę, a odcinek do Sławna (niecałe 40 km) pojedziemy autobusami. Stamtąd znów pociągiem. Powód: brak torów, napraw, itp. W drodze powrotnej było podobnie. Przy kolejnej podróży przerzuciłem się więc na samochód, choć droga nr 6 należy chyba do najwolniejszych w kraju. Brak pobocza na wielu odcinkach, nieliczne obwodnice, mnóstwo miejscowości, radary, ograniczenia prędkości i rosnący ruch – to wszystko powoduje, że dzisiaj ze Szczecina szybciej można dojechać do Warszawy (ponad 560 km), niż do Trójmiasta (350 km). Ostatnio zmęczony koszmarną jazdą samochodem postanowiłem przeprosić się z pociągiem (bo przecież połączeń lotniczych na Szczecin – Trójmiasto nie ma). Z przyjemnością powróciłem do wspomnień sprzed lat. Znów znalazłem się w najstarszym składzie jaki używa obecnie PKP – co przyznają sami konduktorzy, no i znów mogłem stanąć na sławieńskiej, gościnnej ziemi, wędrując po torach do podstawionego autobusu. Nie ma to jak Zachodniopomorskie Morze Przygody! I to dzięki Pani Wicepremier!

Prestiż  
Lipiec 2015