Albo ja, albo latanie

Zawodowo jest kapitanem Boeingów 737 i lata nimi po całej Europie. Jego największą pasją jest natomiast wykonywanie ekstremalnych akrobacji lotniczych. Do wszystkiego doszedł ciężką pracą. Jego celem jest zdobycie mistrzostwa świata w akrobacji samolotowej w kategorii unlimited i freestyle. Artur Kielak - zawitał na Szczecińskim Pikniku Lotniczym.

Autor

Andrzej Kus

Czuje się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, bo udało mu się połączyć pasję z pracą. – Mnóstwo czasu poświęcam temu, co kocham. Jestem sam, ale zupełnie mi to nie przeszkadza – przyznaje 36-letni Artur Kielak, pilot samolotowy uprawiający również akrobację lotniczą. – Nie wiem co przyniesie przyszłość. Nie szukam związku na siłę. Jeśli kogoś poznam, mam nadzieję, że nie stanę przed wyborem: „albo ja, albo latanie”. Wybór wówczas będzie prosty.

Ceniony wśród pilotów Artur przyleciał na Szczeciński Piknik Lotniczy w przepięknym, wartym 300 tysięcy euro jednoosobowym samolocie XtremeAirXA41. Maszyna ta waży 620 kilogramów, wyposażona jest w silnik o mocy 315 koni mechanicznych. Napędzana paliwem lotniczym Avgas ma trzy zbiorniki: dwa w skrzydłach po 105 litrów i służący do startu, lądowań i akrobacji centralny – mieszczący 67 litrów. Z Katowic do Szczecina Kielak leciał zaledwie 85 minut.

– Gdybym chciał zarabiać pieniądze, byłbym teraz w pracy, którą wykonuję na co dzień. Od 10 lat lata na Boeingach 737 w liniach lotniczych Ryanair. Jestem 5 dni w pracy, później mam 5 dni wolnego – powiedział zaraz po wylądowaniu. – Ale jestem tutaj, latam i propaguję akrobację samolotową wśród sympatyków lotnictwa, bo to kocham. Na szczecińskim pikniku jestem po raz pierwszy, takie wypady są częścią mojej pasji.

Artur ma na swoim koncie sporo sukcesów: jest Mistrzem Polski w akrobacji samolotowej. W 2011 roku, będąc praktycznie amatorem, zajął 6. miejsce na Mistrzostwach Europy za trzema Francuzami i dwoma Rosjanami, czyli dominatorami w tej dyscyplinie. W ubiegłym roku w Mistrzostwach Europy we freestyle zajął 4 miejsce. 

– Moim celem jest bycie mistrzem świata w akrobacji we freestyle. Wiem, że mogę tego dokonać poprzez ciężką pracę. Do tego co teraz mam doszedłem sam, bez niczyjej pomocy. Nie pochodzę z bogatej rodziny. Przez lata imałem się różnych zajęć: pracowałem przy koszeniu i udrażnianiu rowów melioracyjnych, byłem nawet ochroniarzem na dyskotekach i kelnerem. Całe życie harowałem i wszystko co zarobiłem inwestowałem w siebie. Poświęciłem wiele: nie chodziłem na imprezy ani panienki – poświęcałem się pasji i dążyłem, by osiągnąć to, co wymarzyłem sobie w dzieciństwie. Niczego nie żałuję.

Pilot przyznaje, że jego pasja wymaga także doskonałej kondycji fizycznej. W jej utrzymaniu pomaga mu uprawianie sportów walki. Od lat, jego kolejną pasją jest kickboxing oraz krav maga. 

– Wszystko to wymaga sporych nakładów finansowych. Muszę pracować i robię to. Dopiero w powietrzu odpoczywam. Zarabiam również poprzez sprzedaż samolotów odrzutowych oraz samolotów XtremeAir, reprezentując producenta tej maszyny. Marzy mi się, by właśnie taki samolot, jakim przyleciałem należał wyłącznie do mnie. Byłbym wtedy niezależny. Tego jestem tylko współwłaścicielem. Wszystko jednak przede mną. Ważne, by moja pasja rozwijała się, bym mógł z radością latać w przestworzach. Osobiście uważam, że jest to bezpieczniejsze niż jazda samochodem. Inna sprawa, że potrafię wychodzić z każdych powietrznych problemów. Zdarzały się nieprzyjemne i niebezpieczne według obserwatorów sytuacje. Dla mnie jednak to codzienność i nie ma rzeczy niemożliwych.

 

Podziękowania dla agencji IN SPE za pomoc przy realizacji materiału

Prestiż magazyn szczeciński
7( 84)
Lipiec'15