Na wesoło i na luzie

Z Beatą i Sylwią spotkaliśmy się, by porozmawiać o ich pomyśle na biznes. Niebawem otwierają butik jedyny w swoim rodzaju. Pozytywnie zakręcone dziewczyny kochają Szczecin i dla naszego miasta porzuciły wygody zagranicy. Niezwykle sympatyczne, zarażają optymizmem, a już krótka rozmowa daje przekonanie, że jeszcze o nich usłyszycie.

Autor

Karina Tessar

Zapytam przewrotnie: gdzie byłyście, gdy Was nie było?

Beata: Mieszkałam 24 lata za granicą. 14 lat spędziłam w Szwecji, a 10 w Anglii. Sylwia mieszkała w Danii i Francji. Obie mamy mężów obcokrajowców, więc spędzałyśmy czas na walizkach, sporo podróżując. Choć ja jestem z Koszalina, a Sylwia ze Słupska, to obie tak kochamy Szczecin, że po latach właśnie tu zdecydowałyśmy się osiąść na stałe. Mamy to szczęście, że miłość do tego miasta udzieliła się naszym rodzinom. Z każdej podróży wracamy tu z przyjemnością, bo wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.

Skąd się znacie i jak spędzacie czas w Szczecinie?

Sylwia: Poznałyśmy się na imprezie urodzinowej naszych dzieci, które chodzą razem do szkoły międzynarodowej w Szczecinie. Stwierdziłyśmy, że prowadzimy właściwie prawie takie same życie. Nie pracujemy zawodowo, ale żyjemy bardzo aktywnie. Ja trenuję krav magę i pilates, Beata ćwiczy na siłowni i dużo czasu spędza na wystawach psów. Poza tym, pomagamy zaaklimatyzować się nowo przybyłym do Szczecina Dunkom, a Beata udziela się charytatywnie, współpracując ze świetlicą środowiskową „Serduszka”. Wciąż dużo jeździmy, bo podróże są dla nas inspiracją.

To właśnie za granicą wpadłyście na pomysł, by rozkręcić własny biznes?

Sylwia: Zdecydowanie. Nasz styl życia wymaga, by to, co założymy na siebie rano, nadawało się też na wieczór. Nie mamy czasu, żeby się co chwilę przebierać. Chcemy po prostu dobrze wyglądać, więc przy którymś drinku 2 lata temu powstał pomysł, żeby otworzyć nowy butik, zwłaszcza, że Beata zawsze zajmowała się modą. Ubierzemy szczecinian klasycznie, ale i niepowtarzalnie – i to od stóp, do głów, bo poza odzieżą będą także buty i dodatki, takie jak paski, rękawiczki, apaszki czy biżuteria.

Nie boicie się konkurencji butików, sieciówek czy sprzedaży internetowej?

Beata: Choć same ubieramy się w szczecińskich butikach i wspieramy lokalny biznes, nie kupując w sieciówkach, to brakowało nam wysokiej jakości rzeczy, które by do wszystkiego pasowały. Miałyśmy też dosyć kupowania i ciągłego odsyłania ubrań czy butów z internetu. Na zdjęciu wszystko wygląda dobrze, ale to trzeba zobaczyć na sobie. Podobnie było z ciuchami z zagranicy – często okazywały się zupełnie przypadkowe i niemożliwe do zwrócenia czy wymiany.

Sylwia: Nie będziemy jednak nikomu wchodzić w drogę, bo wprowadzimy do Szczecina zupełnie nowe marki, ale nie musimy się z nimi wiązać na stałe. Będziemy je zmieniać, jeśli się nie przyjmą. Na początku pojawi się m.in. męska linia Karla Lagerfelda czy słynne jeansy amerykańskiej firmy Hudson, które mamy na wyłączność w Szczecinie i jako pierwsze w Polsce. To ulubione spodnie wielu gwiazd, ale i nasze – tak świetnie modelują sylwetkę, że szczecinianki na pewno się w nich zakochają! W jesienno-zimowej kolekcji pojawią się też kanadyjskie kurtki z prawdziwym futrem czy rewelacyjne, oryginalne buty włoskiej firmy Bumper. Absolutnie niepowtarzalne, ale sprawdzone przez nas same, więc gwarantujemy, że wystarczą na lata. Wszystkie marki testujemy najpierw na sobie. Stawiamy na indywidualność, wierząc, że lepiej kupić coś dobrego raz na jakiś czas, niż mieć całą szafę pełną bezużytecznych ubrań. Obojętnie co wyjmiesz z szafy, będzie to dobrze wyglądać.

Co, poza markami, wyróżni „Mia &Charlie” spośród innych butików?
Beata: Dla nas to nie jest zwykły biznes – to nasze hobby. Dlatego już sama nazwa jest nam bardzo bliska – Mia to córka Sylwii, a Charlie to mój syn. Zapraszamy na kontakt ze światem mody, bez presji, że wchodząc do sklepu, trzeba coś kupić. Nie będziemy nikogo na nic intensywnie namawiać, bo same tego nie lubimy. Jak ktoś będzie w naszych ubraniach źle wyglądać, na pewno mu o tym powiemy. Chętnie doradzimy również osobom szwedzko-, duńsko- i anglojęzycznym i zorganizujemy wieczory tematyczne. Będziemy nadal 4-5 razy w roku odwiedzać modowe targi w Paryżu, Londynie, Mediolanie, Berlinie czy Kopenhadze, żeby wyszukiwać dla szczecinian piękne, ale i wygodne nowości. Gdy wróciłam do kraju, nie mogłam zrozumieć, jak kobiety chodzą w tych wysokich obcasach po tak krzywych chodnikach czy śliskich kaflach w galeriach handlowych! Na zachodzie króluje bowiem codzienna elegancja połączona z wygodą i taki styl zaproponujemy naszym klientom.

Prestiż magazyn szczeciński
8( 85)
Wrzesień'15
gajda