Krzywym Okiem Dariusz Staniewski

Autor

Dariusz Staniewski

Coś dziwnego dzieje się w szczecińskiej i regionalnej przyrodzie. Najpierw, w kwietniu tego roku, przy drodze pomiędzy Ognicą i Krajnikiem Dolnym znaleziono martwe, dziwne zwierzę. Badania wykazały, że to… szakal złocisty. Drapieżnik do tej pory niespotykany na tym terenie. W sierpniu kolejny szakal ujawnił się w szczecińskim Lesie Arkońskim. Ale w sumie to nikogo raczej nie powinno dziwić. Ostatecznie różnych szakali w mieście jest od dawna bez liku. Podobnie jak hien, świń, baranów, osłów, leniwców, skunksów i tchórzy. Nazwisk wymieniać nie będziemy. Każdy na pewno znajdzie ich w swoim otoczeniu. A co do zwierzęcych niespodzianek, to warto jeszcze wspomnieć o tragicznym wyczynie pewnego borsuka z Rewala. Otóż na plaży wypił on siedem piw i padł bez ducha. Następnego dnia miał takiego kaca, że organizm tego nie wytrzymał. I zwierzak zszedł. Nadal nie wiadomo skąd borsuk wziął piwo. Są dwie wersje tego wydarzenia - albo je komuś zwędził, albo znalazł. Ale ludzie, czy ktoś z was kiedykolwiek znalazł na plaży siedem piw?!? Owszem, niektórzy znaleźli miłość, inni chorobę weneryczną, jeszcze inni twardą pięść jakiegoś pijanego mięśniaka, ktoś "stówę", ktoś jeszcze jakąś biżuterię, bursztyny, muszelki i zdechłą mewę. Ale siedem piw?! Czekamy z niecierpliwością na ustalenia śledztwa policji, skąd borsuk wytrzasnął "browary". 

 

Ale to były jaja! Podczas ostatniej Famy w Świnoujściu Zachodniopomorska Ofensywa Teatralna przeprowadziła niezwykły happening. Otóż ogłoszono wszem i wobec, że do miasta, na chwilę, wpadnie z Berlina nikt inny, tylko sam sławny Johnny Deep. Informacja była tak wiarygodna, że dały się na nią nabrać niemal wszystkie ogólnopolskie media. A także prawie tysiąc osób na placu w centrum Świnoujścia, które owacyjnie oklaskiwały młodego człowieka, nie da się ukryć - podobnego do aktora, najpierw stojącego w koszu wciągnika, a potem rozdającego autografy. "Wkręcenie" roku! Klasyk mawiał: "lud ciemny wszystko kupi". Nie ma więc się co dziwić, że potem w wyborach wybieramy jakichś dziwaków, pajaców i popaprańców.

"Parawaning" - zjawisko to nienowe na polskim wybrzeżu Bałtyku. Ale w czasie tegorocznych wakacji stało się prawdziwym problemem. Niektórzy wstawali krwawym świtem i biegli na plażę, żeby wbić parawan, zająć kilkanaście metrów kwadratowych piasku i być jak najbliżej wody. Kompletne zidiocenie. Aż dziw, że ludzie, pomimo tropikalnych upałów, nie skakali sobie do oczu, krew się nie polała, a w ruch nie poszły pięści, patyki z parawanów, nadmuchiwane krokodyle, łopatki i wiaderka z piaskiem. Ale za to w nadmorskich dyskotekach najczęściej zamawianą piosenką był przebój sprzed lat zespołu Mr Zoob, pt. "Mój jest ten kawałek podłogi".  

 

Kilkaset osób w szczecińskim Parku Kasprowicza obserwowało w nocy deszcz spadających gwiazd, czyli roje meteorów zwane perseidami. Koneserzy nieboskłonu cierpliwie gapili się w niebo na leżakach, opatuleni kocami i z termosami z herbatą w dłoniach. Również taką z "prądem". Widok był niezwykły. Zauważono m.in. kilka spadających, politycznych, lokalnych, gwiazd. Wiadomo także, że gdy się widzi spadającą gwiazdę trzeba wymienić życzenie. A spełni się ono na 100 procent. Tej nocy wiele osób piekły uszy i czkało im się okrutnie. Bo pod ich adresem padło mnóstwo ciekawych "życzeń", np. typowo polskich - "a żeby Cię sk…" itd. itp.

 

"Zwolnij, do nas zawsze zdążysz" - takie hasło wisi na płocie w Ramlewie, w powiecie kołobrzeskim. I żeby było ciekawiej, to ostrzeżenie dla kierowców jest jednocześnie reklamą pewnego przedsiębiorstwa z branży funeralnej - krematorium. Baner wisi na płocie przy drodze nr 6 w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 70 kilometrów na godzinę. Podobno ma się pojawić kolejny, dla tych kierowców, na których pierwszy baner nie zrobił wrażenia: "Dla zwycięzcy wyścigu - urna. Sorry, tzn. puchar".

Prestiż magazyn szczeciński
8( 85)
Wrzesień'15
gajda