Łosoś i cała reszta

Irlandczyk, który gotuje norweskie jedzenie w Polsce, mieszkając w Niemczech? Takie rzeczy tylko w Szczecinie, a dokładnie w restauracji Paul’s Fantasia. Znany z doskonałej kuchni bazującej na skandynawskich przysmakach lokal (za łososia tutaj można dać się pokroić w plasterki), hołduje najlepszym tradycjom zdrowego odżywiania, serwując dania oparte na świeżych rybach i owocach morza. Za te niezwykłe doznania kulinarne odpowiada szef kuchni, pochodzący z Belfastu - Bobby Smyth.

Autor

Aneta Dolega

Jak Pan trafił do Szczecina i do restauracji Paula?

Przez żonę (śmiech). Tak się składa, że moja żona jest Polką, poznaliśmy się w Północnej Irlandii, skąd pochodzę. W Szczecinie jestem już od pięciu lat, choć mieszkamy z rodziną w Niemczech, niedaleko granicy, w uroczej okolicy, pośrodku niczego (śmiech). Wcześniej byłem zastępcą szefa kuchni na dużym statku wycieczkowym należącym do włoskiego armatora. Zarządzałem tam ekipą 60 kucharzy, przygotowując dania niemal z każdego zakątka świata. Do Paul’s Fantasia trafiłem w styczniu, kiedy skończył się mój kontrakt na statku.

Jak odbiera Pan to miasto? Jakie były pana pierwsze wrażenia po wylądowaniu tutaj?

Szczecin bardzo różni się od Belfastu. To zupełnie inna kultura, mentalność, sposoby robienia tych samych rzeczy. Żyjąc tutaj nie zawsze było mi łatwo, ale miałem to szczęście spotkać na swej drodze Paula. Paul, jak wszyscy wiemy (śmiech), jest Norwegiem i jest do mnie bardzo podobny. Mamy ten sam rodzaj mentalności, tę samą wizję restauracji. Wiemy, po co to robimy. Śmiem twierdzić, że Paul’s Fantasia jest unikalnym miejscem na tle innych, lokalnych restauracji.

Na czym według Pana ta unikalność polega?

Już samo wnętrze wygląda inaczej niż byśmy się tego spodziewali. Nie czuć, że jesteśmy w lokalu gastronomicznym tylko w domu osoby, która zbiera przedmioty z duszą. Tu wszystko jest bardzo „vintage”. Druga rzecz to jedzenie, jakie tutaj serwujemy. Wszystko jest oparte na świeżych i oryginalnych produktach. Zależy nam na wysokiej jakości przygotowywanych potraw, staramy się być cały czas o krok przed innymi.

Pochodzi Pan z Północnej Irlandii, pracuje w Szczecinie w norweskiej restauracji a mieszka w Niemczech. Ciekawy miks kulturowy…

A kto powiedział, że życie musi być nudne (śmiech). To dość ekscytująca mieszanka, przyznaję. Traktuje to jako kolejne wyzwanie, ciekawe doświadczenie. Dobrze, kiedy nasze życie się ciągle zmienia, stagnacja to nic dobrego. Na początku, po mojej przeprowadzce do Szczecina, wcale nie było łatwo mi znaleźć pracę, ponieważ nie znam języka polskiego. Przeprowadziliśmy się na zachodnią stronę granicy i wkrótce znalazłem pracę na statku. I tak jak już wspomniałem, na początku zeszłego roku trafiłem tutaj.

Porozmawiajmy przez chwilę o jedzeniu. Kuchnia, którą Pan serwuje w restauracji jest bliska tej, na której się Pan wychował?

W pewnym sensie tak, W Północnej Irlandii jest bardzo dużo restauracji serwujących owoce morza i ryby. Z tego też słyniemy, ale Irlandczycy również bardzo lubią baraninę. Podział wygląda tak: baranina, jedzenie i łosoś (śmiech).

A jaka jest specjalność szefa kuchni?

Świeże ryby. Do restauracji sprowadzamy ryby i owoce morza z Norwegii. Zawsze świeże, przewożone są w odpowiednio niskiej temperaturze. Mamy doskonałego łososia, który do naszej kuchni przyjeżdża na lodzie wprost z norweskich fiordów i krewetki głębokowodne z morza Arktycznego. Nie uznajemy mrożonek i półproduktów. W Paul’s Fantasia wszystko jest najlepszej jakości.

Dziękuję za rozmowę

Prestiż magazyn szczeciński
8( 85)
Wrzesień'15