NRD, czyli Najlepsze Rowerowe Drogi

Niedoceniana, a może nawet zapomniana, jednocześnie fascynująca, atrakcyjna i tajemnicza. To najlepsze określenia charakteryzujące niezwykłą krainę znajdującą się tuż obok Szczecina, ale już po niemieckiej stronie granicy. To świetne tereny na weekendowy wypad rowerowy. Szczególnie, że infrastruktury dla cyklistów możemy jedynie pozazdrościć.  

Autor

Daniel Źródlewski

Ciekawe nieobecności

Startujemy z Głębokiego. Kierujemy się na Dobieszczyn. W pierwszej miejscowości po niemieckiej stronie — w małym Hintersee — warto zatrzymać się przy zabytkowym kościele z organami ze słynnego szczecińskiego warsztatu Grüneberga. Jednak najciekawszego już tu nie ma. Nazwa mówi, że jest to miejscowość „za jeziorem”, jednak żadnego jeziora tu nie ma. Ale było… Jezioro Albeckie (Ahlbecker See) wyschło ponad 200 lat temu, a pozostałością po nim są malownicze mokradła na północ od miejscowości. Kolejną nieistniejącą atrakcją jest dawna linia kolei wąskotorowej. Do dziś przetrwał nasyp, ale pełni rolę… ścieżki rowerowej, którą nomen omen ruszamy na północ. Po drodze mijamy zrekonstruowane tablice z nazwami dawnych stacji.

Arkadia letniskowa

Nasypem rowerowym (sic!) docieramy do Rieth. To letniskowa miejscowość nad Zalewem Szczecińskim, zachwycająca idylliczną atmosferą. Warto zobaczyć zabytkowy kościół z ryglową wieżą oraz nowe rezydencje o ciekawej i odważnej architekturze. Jest wreszcie wzorowo zagospodarowana plaża z pomostami oraz kameralną mariną. Stąd świetnie widać Nowe Warpno oraz Riether Werder, czyli niezamieszkałą, lecz malowniczą wyspę z ruinami folwarku i wiatraka. W sezonie w samym letnisku działa kilka kawiarni oraz pensjonatów. Polecamy kawę albo… piwo. Niemieckie prawo dla rowerzystów nie jest restrykcyjne – cykliści karani są za jazdę pod wpływem alkoholu dopiero od zawartości 1,6 promila alkoholu we krwi. To nie tylko efekt zaufania władz do społeczeństwa, ale przede wszystkim zasługa świetnej infrastruktury rowerowej. Polecam oczywiście jedynie jedno piwo – dla orzeźwienia – i ruszamy dalej. 

Zielony raj

Po półgodzinnej jeździe wygodną, asfaltową szosą trafiamy do… zielonego raju. W Christiansberg swoje marzenia spełnili Walter Kapron i Manfred Genseburg. Ponad 20 lat temu odziedziczyli ziemię, na której założyli zachwycający ogród. Do dziś osobiście dbają o każdą roślinę, a rośnie tu kilka tysięcy unikatowych gatunków. Na ponad 20 000 metrach kwadratowych można zobaczyć między innymi 250 odmian funkii, ponad pół tysiąca rodzajów piwonii, setkę magnolii. Jest przepiękny ogród cienisty z ogromnymi paprociami czy imponujący ogród wrzosowy, jest staw i alpinarium. Bilet wstępu 3 i 5 €.

Miasteczko koło ZOO

Ruszamy na północ. Po drodze warto zatrzymać się w Luckow przy przepięknym kościele „w kratę”. Stąd już tylko pół godziny jazdy do Ueckermünde (Wkryujście). Samo miasto kojarzone jest z ogrodem zoologicznym, jednak oferuje znacznie więcej - stąd propozycja: zostajemy na dłużej. Nocleg oferuje kilkadziesiąt hoteli i pensjonatów, są też kwatery prywatne. Ceny w tych ostatnich są wyjątkowo korzystne (za dwuosobowy pokój zapłacimy ok, 20–25 €), a jeszcze korzystniejsze na dwóch polach namiotowym (od 3 € od osoby). Atrakcją samą w sobie będzie spacer uliczkami starego miasta oraz bulwarami nad Wkrą, szczególnie, że system informacji miejskiej jest perfekcyjny, z większością komunikatów także w języku polskim. Obowiązkowymi punktami dla każdego turysty powinny być także Zamek Książąt Pomorskich, urokliwa Wallstrasse, Rynek Świński z sympatycznymi rzeźbami patronek placu, monstrualna ławka czy tuba dźwiękowa przy zamkowym tarasie oraz świetnie wyposażona plaża z nowoczesną mariną. Na osobną uwagę zasługuje oferta gastronomiczna miasteczka – tutejsze restauracje specjalizują się w rybach przyrządzanych według regionalnych receptur, warto także skosztować dań ze szparagów. Po kolacji — obowiązkowo — romantyczny spacer po przepięknie iluminowanej starówce. 

Baśniowe mokradła

Po nocy w urokliwym miasteczku ruszamy dalej! Po kilkudziesięciu minutach jazdy docieramy do Mönkebude. To niepospolitej urody stara, rybacka wioska. Znajdziemy tu szeroką plażę z wiklinowymi koszami, wielką marinę, kilka restauracji (rybnych!) oraz niezliczoną liczbę pensjonatów, urządzonych w zabytkowych chatach krytych strzechą. Proponujemy kawę w restauracji na przystani oraz spacer pośród zacumowanych w porcie luksusowych jachtów. Kilka kilometrów na zachód czeka nas jeszcze jedno zaskoczenie, tym razem przyrodnicze. Za wioską Bugewitz rozciągają się fenomenalne mokradła (Anklamer Stadtbruch). To przyrodniczy unikat na skalę europejską. Ścieżka rowerowa prowadzi groblą, którą jazda pozwala znaleźć się w samym środku tego dziwu natury. Dziewicza roślinność, niespotykane gdzie indziej gatunki zwierząt, a przede wszystkim tajemnicza albo wręcz niepokojąca atmosfera... Jest w tym miejscu coś baśniowego, coś, na co brakuje słów. Tu trzeba być. 

Żal wracać…

Powrót do Szczecina może zająć nawet 4 godziny. To co prawda niemal 70 km, ale dzięki dobrej infrastrukturze i wyjątkowej urodzie krainy trasa jest w zasięgu nawet dla niewytrawnych rowerzystów. Alternatywą jest dalsza podróż do Anklam (około 15 km) i powrót do Szczecina pociągiem z dogodną przesiadką w Pasewalku.

 

Dzień pierwszy:
– Głębokie – Hintersee: ok. 25 km, czas przejazdu: maksymalnie 2 godziny
– Hintersee – Rieth: ok. 8 km, czas przejazdu: 30 minut
– Rieth – Christiansberg: ok. 7 km, czas przejazdu: ok. 25 minut
– Christiansberg – Ueckermünde: ok. 10 km, czas przejazdu: 45 minut

Dzień drugi:
– Ueckermünde – Mönkebude: 5 km, 20 minut
– Mönkebude – Bugewitz: 10 km, 40 minut

Powrót:
– Bugewitz – Szczecin Głębokie: 65 km, 4,5 godziny
– lub Bugewitz – Anklam: 15 km, 55

 

Prestiż magazyn szczeciński
8( 85)
Wrzesień'15