Hiszpańska armada rusza na Szczecin

Za kilka dni początek 23 turnieju tenisowego Pekao Szczecin Open. Wielka armada hiszpańska z Nicolasem Almagro na czele rusza na Szczecin. Nie po to, żeby zniszczyć obiekt tenisowy przy alei Wojska Polskiego, bo ten po turnieju i tak ulegnie rozbiórce i wyburzeniu. Hiszpanie chcą w końcu wygrać szczeciński turniej, co nie udało im się przez 22 lata.

Autor

Jerzy Chwałek

Almagro może być jedną z większych atrakcji challengera i magnesem dla kibiców, gdyż przed pięcioma laty był dziewiąty w światowym rankingu ATP. Wcześniej, bo w 2008 roku doszedł do III rundy French Open eliminując po drodze Andy'ego Murraya, a dwa lata później ponownie znalazł się w III rundzie singla na Roland Garros, co potwierdza, że nawierzchnia ziemna - podobną mamy w Szczecinie - jest jego ulubioną. Urodzony w Murcii zawodnik odzyskuje po kontuzji dawną formę. Ten rok potwierdza, że 30-latek jest na fali wznoszącej, bo znajduje się na 111 miejscu rankingu ATP (na dzień 24 sierpnia), z szansami na dalszy awans.

Wspierać go będzie Alberto Montanes i kilku innych Hiszpanów, którzy już między sobą dyskutują  o "klątwie" i przyczynach tego, że nigdy nie wygrali w Szczecinie.   

Na pewno wystąpi w turnieju jego zwycięzca sprzed roku, Dustin "Dreedy" Brown, któremu nasze miasto bardzo się podoba - z wyjątkiem cen w pralni z której korzystają zawodnicy - bo przyjedzie tutaj po raz piąty. Jamajski Niemiec w tym roku błysnął nie tylko dredami (stąd pseudonim), ale i pokonaniem Rafaela Nadala w II rundzie Wimbledonu, a w kolejnej nie dał rady Viktorowi  Troickiemu.

– Zależało nam na mocnej obsadzie, bo chcę "przywrócić tenis" tej imprezie – mówi dyrektor turnieju Krzysztof Bobala. – W ostatnich latach stała się ona bardziej celebrycka, biznesowa i vipowska.

Bez najlepszych, ale z mistrzem Polski 

Na pewno zagra w turnieju zawodnik z "dużym nazwiskiem" z pierwszej "50" ATP,  ale trzymane ono jest w tajemnicy, do czasu oficjalnej konferencji w Warszawie. 

W Szczecinie nie zobaczymy najlepszych polskich tenisistów, gdyż Janowicz i s-ka walczyć będą równolegle w Gdyni o historyczny awans do grupy światowej Pucharu Davisa ze Słowacją. 

Przyjedzie do nas za to tegoroczyny (niespodziewany) mistrz kraju, zaledwie 16-letni Paweł Ciaś, bo zgodnie z umową z PZT, mistrz Polski otrzymał dziką kartę do challengera. Drugą otrzyma zapewne ktoś z trójki: Kamil Majchrzak, Hubert Hurkacz lub ewentualnie Grzegorz Panfil, ale to uzależnione było lub jest nadal, który z nich będzie mógł przyjechać (Majchrzak jest w szerokim składzie na Słowację), jak również od zajmowanego miejsca w rankingu ATP. 

Tradycyjnie imprezą towarzyszącą będzie Turniej Artystów. Panowie spragnieni widoku płci pięknej grającej w tenisa, będą mogli w nim zobaczyć: Urszulę Dudziak, Katarzynę Chrzanowską i Joannę Kołaczkowską z kabaretu Hrabii.

Ostatni taki turniej

Po turnieju likwidacji ulegnie budynek w którym mieści się szatnia, punkt restauracyjny dla zawodników, a także biuro prasowe. W tym miejscu i na przyległym terenie ma powstać nowa hala, z trzema kortami i pełnym zapleczem socjalnym.

– Kocham ten stary obiekt, bo bywałem tu jako10-latek – mówi Bobala. – Ale cieszę się, że wkrótce będzie wyglądał inaczej. Bo tak naprawdę, to wielokrotnie było mi wstyd, że zawodnicy czy goście idący na kort centralny wąskimi alejkami prawie wykręcali sobie nogi.

Pierwsza cześć inwestycji, czyli wspomniana hala ma być gotowa na przyszłoroczny turniej. Kolejna faza przebudowy obejmować będzie "dostawkę" do hali - w której mieścić się będzie zaplecze biurowe i gastronomiczne, sala fitness - a także budowę nowego parkingu. Takie są plany na rok 2017, a te jeszcze dalsze przewidują przebudowę kortu centralnego. Jednak i w tym  roku dostrzeżemy zmiany na korcie centralnym, wymuszone też względami komercyjnymi. Na trybunie (od ulicy Wyspiańskiego) wygospodarowano miejsce na pięć lóż vipowskich. Inne zmiany pozostawiamy w tajemnicy, zapraszając wszystkich na turniej już 14 września, a na kwalifikacje  dzień wcześniej. Na pewno warto przyjść, żeby po raz ostatni zobaczyć turniej na starych, ale jakże kameralnych kortach przy alei Wojska Polskiego, które pokochał nie tylko dyrektor turnieju. 

Prestiż magazyn szczeciński
8( 85)
Wrzesień'15
gajda