Krzywym Okiem - Michał Stankiewicz

Autor

Michał Stankiewicz

Wielka wojna pomnikowa ogarnęła Szczecin. Jakiś komitet zgłosił chęć postawienia pomnika Lecha Kaczyńskiego, co przegłosowała Rada Miasta. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Przeciwnicy pomnika zebrali się na fejsbuku i rozpoczęli protest, a także zbieranie podpisów przeciw budowie. Relatywnie mało istotna sprawa szybko stała się tematem dominującym – obydwie strony argumentami i pomnikowym tematem zdominowały wszelkie dyskusje, a także i media. Do akcji włączył się wojewoda, a przede wszystkim politycy wszystkich opcji - i ci szeregowi, i ci funkcyjni, ważniejsi i mniej ważni, młodzi i starzy, niscy i wysocy, łysi i owłosieni. I wszelcy działacze od lewej do prawej. Anarchiści, nihliści, rydzykowcy, katolicy, ateiści. Matki, żony, synowie i teściowe. 

 

Dni mijają, a im dalej w las, tym wojna ostrzejsza. W akcji pojawiła się nawet prokuratura. Zakładając efekt kuli śnieżnej we wrześniu interwencję może podjąć korpus NATO, orkiestra filharmonii i piłkarze Pogoni. Oświadczenie ma też wygłosić prezes Polskiej Agencji Kosmicznej. Wszyscy z napięciem czekają na rozwój wypadków. Zgodnie ze złotą zasadą marketingu – nieważne czy źle, czy dobrze, byleby mówili – Szczecin ma szansę powrócić na pierwsze strony ogólnopolskich mediów. 

 

Jest taki stary dowcip. Ze wspomnień partyzanta. „Pierwszego dnia weszliśmy do lasu. Drugiego pojawili się Niemcy i musieliśmy uciekać. W kolejnym dniu wróciliśmy wzmocnieni i tym razem Niemcy musieli opuścić las. Ale nazajutrz znów nas dopadli, tym razem oni mieli przewagę, a nasze oddziały straciły las. Na szczęście kolejnego dnia los się do nas uśmiechnął i znów byliśmy górą, a Niemcy poza lasem. Następnego dnia Niemcy znów postanowili odbić las, ale... pojawił się leśniczy i wszystkich wyrzucił.“

 

Z pewnością jest wyjście z sytuacji, jak pogodzić walczące strony. Np. postawić drugi pomnik. Tuż obok. Dający zadośćuczynienie przeciwnikom Lecha Kaczyńskiego. Np. Stefana Niesiołowskiego. Jeżeli nie pasuje, bo żyje, może być np. Tadeusz Mazowiecki. Można też pójść dalej, by zaspokoić roszczenia wszystkich możliwych światopoglądów i dodać kolejne postaci: Piłsudskiego, Dmowskiego, Witosa, Gierka, Geremka i Kuklińskiego. Wszyscy trzymaliby się za ręce. By nie zawieść melomanów dodać można Limahla (stanąłby pomiędzy Witosem a Geremkiem), dla kibiców sportu – Erniego Richardsona, pierwszego mistrza świata w curlingu, a dla kinomanów Conana Barbarzyńcę. No i konia Karino jako gest dla miłośników zwierząt. Conan siedzi na Karino razem z Gierkiem, Piłsudski z Kaczyńskim karmią zwierzę paprykarzem szczecińskim (akcent lokalny), a Geremek podaje szczotkę (do curlingu) Dmowskiemu. Monumentalny projekt należałoby powierzyć jednemu ze szczecińskich artystów (np. temu, co stworzył pomnik uszu na al. Jana Pawła II), a budowę lokalnej firmie.

 

Piękny pomnik idealnie nawiązywałby do pobliskiego Anioła Wolności, otaczającego go skate parku i rdzawej alei kwiatowej. A nad wszystkim mogłaby stanąć tęcza utkana 1000 małych krzyży. 20 marca każdego roku, podczas Międzynarodowego Dnia Wróbla, szczecinianie składaliby w ofierze rudego mieszkańca miasta. Bo przecież wiadomo, że rude to fałszywe.

No, chyba że... przyjdzie leśniczy.

Prestiż magazyn szczeciński
8( 85)
Wrzesień'15
gajda