Police to moje miejsce na ziemi

Joanna Żurowska jest prezesem Klubu Piłki Siatkowej Chemik Police S.A. Pod jej rządami drużyna awansowała do najwyższej klasy rozgrywkowej zdobywając w jednym sezonie trzy korony: Mistrzostwo Polski, Puchar Polski oraz Superpuchar Polski. Od 2014 roku pełni funkcję Radnej PO Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego, jest także absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego oraz podyplomowych studiów z zarządzania Master of Bussines Administration. 

Autor

Prestiż

Prawdziwa kobieta w męskim świecie. Czy to trudne?

Dlaczego w męskim?

Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że działaczami sportowymi są zazwyczaj mężczyźni. 

Jestem też prawniczką i radną sejmiku wojewódzkiego i raczej nie doszukuję się poddziału na damski i męski świat. Wszędzie pracuję na najwyższym poziomie. 

Dyplomatyczna odpowiedź?

Prawdziwa (uśmiech).

Proszę nam opowiedzieć o kierowaniu klubem. Obiecujemy, że  już nie będzie pytań o męski świat.

To duże wyzwanie, ale także ogromna satysfakcja. Zwłaszcza, gdy klub odnosi sukcesy. Mistrzostwo Polski, Puchar Polski, Superpuchar Polski, sukcesy Ligi Mistrzyń i awans do finałowej czwórki. Każdy dzień jest inny. Telefony, spotkania, emocje, podróże. To nie jest praca dla kogoś, kto chce spędzać czas w biurze od 9:00 do 17:00. 

Jak Pani łączy te wszystkie obowiązki? Poza klubem jest Pani Radną Sejmiku Wojewódzkiego, radcą prawnym w Zakładach Chemicznych Police. I oczywiście pytanie o życie prywatne.

Wszystko jest kwestią dobrej organizacji. Na szczęście żyjemy w czasach, gdy komunikacja elektroniczna jest bardzo łatwa. Przeczytanie czy przygotowanie dokumentów mogę robić właściwie wszędzie. Rozmowy, narady, decyzje. To wszystko mogę zrobić także przez telefon. Ale to ta część zawodowa. Oczywiście prywatnie żaden mail, telefon czy video-rozmowa nie zastąpią kolacji z mężem i synem.

Czyli cały czas jest Pani online?

Wszystko z umiarem. Laptop, tablet czy telefon komórkowy pomagają. Ale to tylko urządzenia i potrafię odłożyć je na półkę. 

Co sprawia Pani największą satysfakcję w pracy z zespołem?

Radość kibiców i promocja Polic. 

Zakładu?

Police to moje miejsce na ziemi. Całe moje życie związane jest z Powiatem Polickim, a z zakładami już od ponad dwudziestu lat. Proszę się zatem nie dziwić, że mam tak mocną identyfikację z Policami. Każdy sukces zespołu w kraju i poza granicami sprawia, że nazwa Police jest odmieniana przez wszystkie przypadki.

Co teraz jest dla klubu największym wyzwaniem?

Rozumiem, że pytanie dotyczy walki o trofea. To oczywiście jest bardzo ważne. Ale dla nas istotne jest nie tylko to, jakie puchary zdobędziemy, ale także to, jaki mamy wpływ na otoczenie. Wiem, że sukcesy naszych siatkarek pomagają w promocji sportu wśród dzieci i młodzieży. Każda aktywność sportowa ma zbawienny wpływ na organizm. Dzięki uprawianiu sportu po prostu jesteśmy zdrowsi. Dlatego dla nas jest to największe wyzwanie. 

Jeśli zatem moglibyśmy spełnić jakieś życzenie, to co by to było?

Najchętniej jeszcze więcej infrastruktury sportowej. Ale jesteście Państwo gazetą. Proszę zatem pomagać nam w promocji aktywności fizycznej. To wystarczy.

Takie życzenie chyba będziemy mogli spełnić.

Prestiż  
Październik 2015