Autor

Dariusz Staniewski

Miejski rzecznik konsumentów w Szczecinie alarmuje - coraz więcej osób jest oszukiwanych i naciąganych na zakup urządzeń medycznych, leczniczych materaców, biostymulatorów (cena nawet 7 tys. PLN) oraz pseudoleków, które mają w mgnieniu oka usunąć żylaki. Ludzie, opanujcie się! Nie wierzcie oszustom! Nie dajcie się omotać i omamić! Nie nabijajcie ich kabz! Macie przecież swoich, rodzimych profesjonalistów, najlepiej znających się na medycynie! Dajcie im zarobić! Kolejki do nich co prawda długie. Ale warto przecież poczekać na wizytę ot, choćby np. u Kulawej Janiny z bagien pod Chociwlem - zielarki i jasnowidzącej w jednym, leczącej drzewną hubą i napojem ze starych opon. Albo skorzystać z usług Zręcznego Mariana z okolic Wałcza, który kiedyś pracował w Enei. Ale raz źle chwycił kable i prąd go nieźle "popieścił". Od tej pory z jego dłoni płynie niesamowita energia. Leczy więc ręcznie odciski, czyraki i frustracje seksualne u pięknych kobiet. Furorę też robią zabiegi Baby Siwuchy spod Wolina co wszystkie uroki wódką odczynia. Nie korzystajmy więc z usług obcych, medycznych hochsztaplerów! Stawiajmy na swoich!

 

Pewien pszczelarz z Cedyni zdobył złoty medal na międzynarodowych Targach Eno Expo w Krakowie - jedynej profesjonalnej imprezie winiarskiej w Polsce. Uhonorowano go za miody pitne, które produkuje w domu. Teraz planuje otworzyć wytwórnię w byłej szkole podstawowej we wsi Klępicz, w której sam się kiedyś uczył. I pewni zdziwi się, jak szybko znajdzie pracowników. Przecież tak wielu z nas marzy o powrocie do szkoły. A jeszcze do takiej! Biegusiem!

 

Szczecinowi przybyła kolejna rzeźba. I błyskawicznie wzbudziła niemałe kontrowersje. Chodzi o żółto-czerwoną tzw. frygę, która stanęła na placu Zamenhofa, obok Deptaku Bogusława. Starsi ludzie pukają się znacząco w czoła, nie wiedząc co ma przedstawiać ten dziwny twór przypominający dziecięcą zabawkę - bąka, młodzi już się na nią wspinają (7 metrów wysokości, a za wspinaczkowy popis grozi mandat od Straży Miejskiej - 500 zł), bukmacherzy już obstawiają ile będzie wypadków spowodowanych przez zapatrzonych w rzeźbę kierowców, a internauci mają używanie, proponując swoje wersje instalacji np. jako wielki szaszłyk, kolba kukurydzy, kebab lub wibrator. A znalazł się nawet taki, który zaproponował przerobienie jej na… szubienicę. Jeden pomnik, a ile radości.

 

Do Szczecina, po czteroletnim pobycie w Berlinie, wrócił inny pomnik - ponad 200-letnia rzeźba cesarza Fryderyka II Wielkiego (jeden z pomysłodawców rozbiorów Polski). Stanie na dziedzińcu Muzeum Narodowego przy ul. Staromłyńskiej obok kopii rzeźby autorstwa Michała Anioła, czyli "Mojżesza". Naturalną koleją rzeczy byłoby więc chyba, aby obok powstała knajpa pod nazwą "Szalom Zwei Kameraden" z koszernym jedzeniem i niemieckim piwem w menu.

 

Jak zwykle nie zawodzi Wilczy Szaniec w centrum miasta, czyli szczecińskie Centrum Dialogu Przełomy - muzeum polskiej historii miasta. Już po raz kolejny (nie wiadomo który) przesunięto jego otwarcie. Oficjalnie miało być udostępnione zwiedzającym w sierpniu ubiegłego roku. Najnowszy termin to 17 grudnia. Inaczej przepadną unijne pieniądze. Jeżeli się nie uda, to Urząd Marszałkowski (do którego ta inwestycja należy) ma już kilka pomysłów, jak to betonowe dziwo zagospodarować, m.in. na wielki dyskont spożywczy, największy klub go go na Pomorzu Zachodnim, parking podziemny, schron przed Ruskimi, pieczarkarnię. Na pewno chcemy muzeum? Może jednak lepsze będą gołe laski na rurze?

 
Prestiż magazyn szczeciński
10( 87)
Listopad'15