Krzywym Okiem - Michał Stankiewicz

Autor

Michał Stankiewicz

Premier kilkanaście dni temu, dokładnie cztery miesiące po ogłoszeniu powstania Polskiej Grupy Promowej zapowiedziała powstanie Polskiej Grupy Promowej. Doniosłe wydarzenie miało miejsce w Świnoujściu. Pani premier po ogłoszeniu ogłoszonej już w czerwcu inicjatywy dostała banderę PŻM z polską flagą. Chwila doniosła, bo prawie jak zaślubiny Polski z morzem. Po konferencji banderę wyniesiono. A polskie statki dalej będą pływać pod obcymi banderami. Bo w Polsce rejestrowanie statków jest drogie i skomplikowane. Co do samej Polskiej Grupy Promowej. Jeszcze w czerwcu, kiedy Polska Żegluga Bałtycka i Polska Żegluga Morska podpisywały list intencyjny miało być tak: armatorzy wspólnie zarządzają swoimi flotami, by skutecznie konkurować z zagranicznymi armatorami na Bałtyku. Współpraca miała dotyczyć polityki cenowej, wprowadzania nowych promów czy połączeń. Jest październik i oprócz zapowiedzi premier, zapowiedzianej w czerwcu, inicjatywy nic się nie zmieniło. W trakcie rozmów resort skarbu, który nadzoruje flotę, zmienił nieco koncepcję konsolidacji, wymyślając powołanie nowej spółki, do której miałyby trafić promy armatorów. PŻM powiedziało jednak „nie“. Szkoda, bo w nowej spółce powstałby nowy zarząd, nowa rada nadzorcza i wiele innych, nowych, dobrze opłacanych miejsc pracy. Dobór ludzi oczywiście odbywałby się na zasadzie kompetencji. Wszelkie związki z partią (taką czy inną) osób zatrudnianych mogłyby być przypadkowe, jak zresztą w każdej państwowej spółce.W sprawie Polskiej Grupy Promowej zabrał też głos Grzegorz Napieralski z Sojuszu Lewicy Demokratycznej Platformy Obywatelskiej. Jego celem jest budowa dwóch promów dla Polskiej Grupy Promowej w polskich stoczniach. Pomysł dobry. Tylko trzeba jeszcze do tego zmusić zarówno zamawiającego, jak i potencjalnego budującego. Jak na razie PŻM buduje swoje nowe statki w Chinach. I wyjaśnia: polskie stocznie nie były zainteresowane, a dla nich i tak było za drogo.

 

Nie konkurencja, ale państwo i jego działalność – rodzą największe problemy. Takie wnioski płyną z badania firm rodzinnych jakie przeprowadziła gdańska agencja Blackpartners. W badaniu wzięło udział ponad 2 tys. firm z całej Polski. Spora część z korzeniami jeszcze sięgającymi PRL-u, gdy prywatna przedsiębiorczość była mocno zwalczana przez państwo. Co się zmieniło? Aż 56% przedsiębiorców pytanych o największe ich zdaniem problemy dla ich firm wskazało na zbyt wysokie koszty pracy. Można było podać 3 odpowiedzi, stąd na drugim miejscu znalazł się brak przejrzystego prawa (49%). Dopiero na trzecim wymieniono utrzymanie płynności (35%). Właściciele firm jako problemy wskazali też na stopy podatkowe i problemy administracyjne. I w tym momencie warto im pogratulować. Rozwinąć tak Polskę w ciągu 25 lat, podnieść PKB i poziom życia Polaków. I to mimo utrudnień ze strony kolejnych rządów, partii i polityków. Brawo przedsiębiorcy, brawo pracownicy, brawo my.

 

Trwa wojna pomnikowa, która elektryzuje Szczecin. Po letniej batalii wokół niedoszłego pomnika Lecha Kaczyńskiego (nie powstał) czas przyszedł na Frygę. To siedmiometrowa instalacja, przypominająca dziecięcą zabawkę, która stanęła na placu Zamenhofa. Ten pomysł także spotkał się z falą krytyki. W kolejnych latach zaplanowane są kolejne pomniki i instalacje, które będą krytykowane. A szkoda, bo Fryga może nie jest dziełem wybitnym, ale z pewnością ożywia szarą przestrzeń. A że wydano na nią 200 tys. zł? Kwota niemała, ale w ostatnich latach na gorsze rzeczy wywalaliśmy pieniądze – aleję kwiatową, anioła (?) wolności, galę radia Eska... 

Prestiż magazyn szczeciński
10( 87)
Listopad'15