Być jak Lord Voldemort

Niesamowite charakteryzacje Shauna Harrisona mogliśmy podziwiać w Gwiezdnych Wojnach, Avengersach czy Harrym Potterze. Pracował też z Brucem Willisem i Johnym Deppem. Aktualnie znany charakteryzator wraz z żoną Justyną prowadzi w Manchesterze swoją szkołę. – Nie wykluczam opcji otworzenia biznesu również w Szczecinie – opowiada 29-letnia Justyna. – Jesteśmy tutaj co najmniej dwa razy do roku, to moje miasto i bardzo za tym miastem tęsknię. 

Autor

Andrzej Kus

galeria

Jak się stało, że trafiłaś na Wyspy Brytyjskie i poznałaś Shauna?

Justyna Harrison: Ze Szczecina wyjechałam zaraz po studiach, chciałam rozwijać się artystycznie i postanowiłam, że charakteryzacja - tworzenie efektów do filmów - jest czymś w czym mogłabym się spełnić. Szukałam dobrych szkół gdzie mogłabym nauczyć się podstaw charakteryzacji filmowej i znalazłam takie miejsce w Warszawie. Przyznam, że miałam bardzo wysokie wymagania co do prowadzonych kursów, chciałam nauczyć się nie tyle co malowania twarzy – beauty make up, ale profesjonalnego tworzenia części ciała, blizn, ran itp. czyli wszystkiego, co można zobaczyć w zagranicznych produkcjach. Niestety, wtedy mało osób znało się na profesjonalnej charakteryzacji i efektach, trzeba było szukać porad u profesjonalistów za granicą. I tak poznałam Shaune'a, mojego przyszłego męża. Do Anglii wyjechałam zaraz po skończeniu wspomnianego rocznego kursu, dostałam propozycję pracy jako asystentka charakteryzatora przy filmie Gladiators v Werewolves: Edge of Empire. Niestety zawieszono produkcję. Była to moja pierwsza praca, gdzie mogłam zobaczyć jak naprawdę tworzy się efekty do filmów i uczyć się od profesjonalistów. 

Shaune Harrison: Gdy się poznaliśmy pracowałem akurat w Londynie przy Harrym Potterze. Justyna, podczas szukania informacji na temat odlewów i protetyki do pracy zaliczeniowej skontaktowała się ze mną prosząc o poradę. Przyznam, że mało kiedy odpisuję na tego rodzaje emaile ale w tym wypadku widziałem, że była bardzo zainteresowana tym rodzajem pracy i zadawała dość istotne pytania. Dzięki wspólnemu zainteresowaniu zaczęliśmy rozmawiać ze sobą coraz więcej i tak powoli zaczęła się rozwijać nasza znajomość.

Otworzyliście wspólną szkołę. Wiązało się to z wieloma wyrzeczeniami, szczególnie dla Shauna. 

JH: Ze względu na ogromne doświadczenie Shauna w charakteryzacji postanowiliśmy wspólnie otworzyć naszą szkołę charakteryzacji w Manchesterze. Był to dość odważny krok, gdyż Shaune ciągle dostawał propozycję prac przy wielkich produkcjach filmowych i wiedzieliśmy, że wraz z decyzją otwarcia szkoły będzie musiał z tego zrezygnować. Sam proces otworzenia szkoły zajął nam około pół roku. Osobiście zajęłam się projektem strony internetowej, planem kursów, ulotkami i marketingiem. W między czasie szukaliśmy budynku, który spełniałby nasze wymagania i dzięki determinacji, udało nam się wszystko zrealizować przed terminem naszego pierwszego kursu. Przyznam się, że miałam obawy czy damy radę ogarnąć nowy biznes i zmianę, nie tylko prac czy miasta, ale też stylu życia. Na szczęście oboje pokochaliśmy naszą nową pracę i Manchester. Nigdy nie żałowaliśmy naszej decyzji. 

SH: Osobiście nigdy wcześniej nie myślałem o własnej szkole charakteryzacji ale razem z Justyną doszliśmy do wniosku, że byłby to dobry pomysł, aby w profesjonalny sposób trenować przyszłych charakteryzatorów. Nasza szkoła w szczególności jest nastawiona na protetykę, co jest dość specyficzną częścią charakteryzacji. Uczymy nie tylko jak profesjonalnie tworzyć rany, blizny itp. ale również całe postaci od postarzania do całkowitej zmiany wyglądu. Prowadzimy szkołę od ponad roku i coraz więcej studentów decyduje się na tego rodzaju szkolenie. Przyciągamy nie tylko studentów z Anglii, ale też z Korei, Ameryki, Hiszpanii czy innych krajów europejskich. 

Shaune - skąd u ciebie taka pasja do charakteryzacji. Masz to od dzieciństwa, czy zrodziła się w dorosłym życiu?

SH: Fascynacja charakteryzacją filmową i efektami rozpoczęła się gdy miałem 14 lat. Po obejrzeniu filmu Amerykański Wilkołak w Londynie (American Werewolf in London) z 1981 roku wiedziałem, że tworzenie „potworów” do filmów jest tym czym chcę się zająć w przyszłości. Jako nastolatek próbowałem naśladować geniuszy charakteryzacji takich jak Rick Baker, Tom Savini, Stan Winston, gdzie samodzielnie przygotowywałem postaci z różnych filmów takich jak Obcy (Alien) czy Terminator. Początki mojej kariery jako charakteryzatora sięgają roku 1988, kiedy to rozpocząłem swoją pierwszą pracę przy filmie Nocne Plemię (Nightbreed) Clive’a Barker’a. Od tamtego czasu pracowałem przy wielu produkcjach. 

Wiem, że na twoim koncie były też światowe hity, które z pewnością każdy z nas oglądał. Między innymi możesz się pochwalić pracą przy… Gwiezdnych Wojnach! Opowiedz trochę o pozostałych tytułach. 

Miałem takie szczęście, że udało mi się pracować przy kreowaniu jednych z najbardziej ikonowych postaci filmowych, jak Lord Voldemort i Mad-Eye Moody (Alastor „Szalonooki” Moody) z Harrego Pottera, Red Skull z Captain America: Pierwsze Starcie, postaci z filmów Gwiezdne Wojny: Mroczne Widmo i Atak Klonów, Jeździec bez głowy (Sleepy Hollow) Tim’a Burton’a, Gwiezdny Pył (Stardust) z Michelle Pfeiffer, Mumia (The Mummy), Piąty element (The Fifth Element) z Brucem Willisem, Kod Da Vinici z Tom’em Hanks’em i wielu innych. Pracowałem również z Brad’em Pitt’em przy filmie World War Z i przy drugiej części Avengers: Age of Ultron z Chris’em Evans i Scarlett Johansson. Muszę przyznać, że najmilej wspominam pracę na planie Sleepy Hollow (Jeździec bez Głowy) Tim’a Burton’a. Ilość rekwizytów, dekoracji i całe miasteczko wybudowane specjalnie na potrzeby filmu robiły ogromne wrażenie. Poza tym praca z Johnym Deppem i Tim'em Burtonem była samą przyjemnością. Wszyscy traktowani byli jak jedna wielka rodzina, co zdarza się bardzo rzadko. Zwłaszcza na planie z bardzo znanymi aktorami. 

Justyna, Tobie też udało się przejść pewną metamorfozę i pracować przy kilku produkcjach. Z każdym rokiem nabierasz większego doświadczenia. Chętnie poddajesz się metamorfozom męża. 

Tak, udało mi się pracować przy kilku produkcjach. Kilka miesięcy spędziłam przy Gladiators v Werewolves: Edge of Empire o którym wspominałam wcześniej. Zajmowałam się tam tworzeniem kończyn - rąk, odciętych głów. Również kilka miesięcy spędziłam przy filmie Grabbers, gdzie zajmowaliśmy się kreacją obcych istot z innej planety. Asystowałam też na planie filmowym 47 Roninów z Keanu Reevesem oraz spędziłam kilka dni przy jednym z odcinków Merlina. Teraz mimo tego, że nie pracujemy przy dużych projektach filmowych dostajemy zlecenia od różnych firm eventowych (Vevo, Star Wars Convention) i dzięki temu nadal możemy rozwijać się jako firma i przy okazji dawać możliwość zatrudnienia dla naszych studentów. Od kilku lat bierzemy udział w pokazach dla charakteryzatorów, jak UMAE i IMATS, gdzie już kilka razy z chęcią poddałam się transformacji z rąk Shauna. Moją pierwszą i ulubioną charakteryzacją, dla której modelowałam nadal jest wiedźma. Pierwszy raz, jak zobaczyłam siebie w lustrze jako wiedźmę, byłam przerażona! I to nie dlatego, że nie podobała mi się praca Shauna, tylko dlatego, że wyglądało to bardzo realistycznie! Do tego miałam specjalnie zrobione zęby, soczewki kontaktowe, paznokcie i kostium. Całość wyglądała niesamowicie i już nie mogę się doczekać, żeby zostać modelką do kolejnych kreacji Shauna. Wiem, że może nie zamieni mnie w piękną księżniczkę, ale na pewno będzie to profesjonalnie wykonana charakteryzacja, którą z dumą będę prezentowała.

Shaune, przygotowanie takiej metamorfozy to z pewnością czasochłonne zajęcie. Ile czasu ci zajmuje?

Czas przygotowania charakteryzacji zależy, z jak dużej ilości elementów będzie się składała. Jest to dość skomplikowany proces i wymaga sporo czasu i umiejętności. Charakteryzacja, gdzie są np. 2-3 elementy może zająć około tygodnia - oczywiście zależy to od stopnia umiejętności. Charakteryzacja, gdzie jest więcej elementów, jak np. przy charakteryzacji na wiedźmę, w której jest protetyka na całą głowę, włącznie z ramionami, rękoma i dłońmi, może zająć około 2-3 miesiące dla jednej osoby. Jeżeli jest więcej osób, taka charakteryzacja przebiega znacznie szybciej. 

A co jest bardziej dochodowym biznesem: prowadzenie własnej szkoły, macie ją już rok więc możecie to stwierdzić, czy charakteryzacja do filmów?

SH: Jest to dosyć ciężkie pytanie… z obu interesów można się dobrze utrzymać. Ważne, żeby robić to, co się kocha. Osobiście pracowałem przy filmach przez 27 lat i teraz czuję, że przyszedł czas, żeby dać szansę młodszym pokoleniom. Chociaż nadal z chęcią będę realizował się jako charakteryzator przy różnych projektach, to jestem gotowy, żeby przygotować do tej roli młodszych, uzdolnionych ludzi. 

Justyna, czyli już na stałe związałaś się z Anglią i wykluczasz powrót do Szczecina? Czy może masz jakiś plan związany jeszcze ze swoim miastem?

Do Szczecina staram się przylatywać 2-3 razy w roku. Razem z Shaunem staramy się spędzać Boże Narodzenie z moją rodziną, chociaż nie zawsze jest to możliwe. Kocham Szczecin i bardzo za nim tęsknię, dlatego nie wykluczam opcji otworzenia biznesu również w tym mieście. Póki co są to odległe plany ze względu na rozwój szkoły w Manchesterze. Ale kto wie… może za kilka lat. 

Prestiż magazyn szczeciński
10( 87)
Listopad'15