Anna Kryszkiewicz: KARIN STANEK

Ostatnio rynek księgarski zalewają biografie naszych bigbitowych wykonawców. Widać obudziła się w rodakach sentymentalna nuta. Po książkach o  Niemenie, Karewiczu, Majdaniec, przyszedł czas na, jak nazywał ją Jacek Nieżychowski, „sex kapiszona”.

Autor

Rafał Podraza
Karin Stanek – znak rozpoznawczy: gitara, dwa kucyki, śląski akcent i niesamowita żywiołowość na scenie, doczekała się książki bardzo ciekawej. Napisała ją, w dużej mierze posiłkując się wspomnieniami samej bohaterki, jej wieloletnia przyjaciółka i menadżerka – Anna Kryszkiewicz. Książkę czyta się dobrze. Pełna jest anegdot, historyjek, opowiastek o  muzycznym show-biznesie Polski Ludowej, jego gwiazdach, z którymi koncertowała Stanek. Są momenty, że książka dziwi, drażni, a  czasem powoduje niedowierzanie. PRL był barwną epoką, a  na pewno pełną absurdów. „Karin Stanek. Autostopem z  malowaną lalą” jak wspomniałem czyta się dobrze, gorzej z oglądaniem... Zdjęć ewidentnie jest za dużo. Efekt, piękne zdjęcia, które można było „sprzedać” na całą książkową stronę mają rozmiar znaczków pocztowych – szkoda. Uważam, że czasem warto postawić na jakość, a nie ilość. Ponadto uważam, że nie każde opublikowane zdjęcie, winno było być opublikowane. Karin na wielu bowiem wygląda bardzo źle... To jedyna rysa na książce Anny Kryszkiewicz. Słowem, znakomity prezent i uzupełnienie wiedzy o bigbicie i jego gwiazdach.
 
Osobiście zdziwiła mnie informacja, że piosenka „Trzynastego” była napisana dla Karin... Z  tego, co wiem od autora tekstu – Janusza Kondratowicza, od samego początku piosenka była pisana z myślą o Kasi Sobczyk. Widać, że im mniej naocznych świadków, tym więcej legend i przekłamań.
 
Wydawnictwo: Edipresse, 2015
Prestiż magazyn szczeciński
1( 89)
Styczeń'16