Kossak mieszkał w Szczecinie!

O tym, że Szczecin to miasto ciekawe i wciąż skrywające wiele tajemnic, nikogo nie trzeba przekonywać. Na pewno jedną z nich był fakt, że przed wybuchem II wojny światowej miał tutaj swoją pracownię słynny artysta-malarz Wojciech Kossak!

Autor

Rafał Podraza
Wojciech Kossak był jednym z najwybitniejszych polskich malarzy, twórcą „Panoramy Racławickiej”, ojcem poetki – Marii Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej i satyryczki – Magdaleny Samozwaniec. Był częstym gościem w stolicach europejskich, gdzie stał się popularnym malarzem arystokratów. Malował na zamówienie portrety, bywał na balach i rautach, sam cesarz – Wilhelm II, zauroczony Polakiem, zaprosił go na dwór. Wojciech bywał w domu gościem, całkowicie – za zgodą żony, która zajęła się wychowaniem dzieci – oddał się karierze, wyrabianiu kontaktów i zarabianiu pieniędzy. Wciąż w celach artystyczno-zarobkowych podróżował: Lwów, Warszawa, Poznań, Berlin, Wiedeń, Paryż, Londyn, Stany Zjednoczone.
 
Wojciech, żyjący głównie z zamówień na portrety, w Szczecinie znalazł znakomity rynek dla swoich prac. Rzesze mieszkańców miasta, nie patrząc na ceny, a nie powiem, Kossak się zawsze bardzo cenił, chciały mieć w swoim domu portret pędzla nadwornego malarza Wilhelma II. Kossak oczywiście korzystał z tego bardzo chętnie, wszak w Krakowie czekały ukochane córki, które miały straszliwe wymagania. Sukienki prosto z Paryża, kapelusze z Wiednia… Ponadto spore kieszonkowe. Biedny ojciec troił się i dwoił, żeby spełnić wszelkie fanaberie i zamówienia ukochanych córek.
 
Pracownia Wojciecha mieściła się w Szarym Zamku - miejscu wówczas bardzo prestiżowym, dziś niestety już nieistniejącym. Jeśli ktoś chciałby określić miejsce, gdzie stał ów symbol snobizmu, to powiem, że stał vis a vis dzisiejszej „Kaskady”.
 
Pracownia działała rok. Kossak w listach do żony bardzo chwalił Szczecin, pisząc, że jest dla niego bardzo szczęśliwy. Coś w tym jest. Przez okres pobytu malarza w mieście powstało ponad sto pięćdziesiąt portretów!
 
Kossak wracał do Szczecina jeszcze parokrotnie. Poświęcił mu nawet jeden z rozdziałów w wydanych w 1913 roku „Wspomnieniach”.
Prestiż magazyn szczeciński
1( 89)
Styczeń'16